Męcząca dźwignia handlu

Spam, czyli zalew niechcianych listów reklamowych, nie jest jeszcze u nas zjawiskiem tak dokuczliwym jak w USA. Niemniej polskie firmy coraz częściej skarżą się na rosnącą liczbę pocztowych śmieci.

Spam, czyli zalew niechcianych listów reklamowych, nie jest jeszcze u nas zjawiskiem tak dokuczliwym jak w USA. Niemniej polskie firmy coraz częściej skarżą się na rosnącą liczbę pocztowych śmieci.

Każdy użytkownik Internetu wie, na czym polega dokuczliwość zjawiska tzw. spamów, czyli niechcianych przesyłek reklamowych. Wystarczy ponawigować po serwisach WWW, wypełnić formularz, by wkrótce w skrzynce pocztowej znaleźć przesyłkę od nieznanego nadawcy, zawierającą najczęś-ciej treści reklamowe. "To zjawisko wyraźnie się nasila. Wciąż mamy do czynienia z reklamami przychodzącymi niemal wyłącznie z zagranicy" - mówi Zbigniew Jabłoński, dyrektor ośrodka informatyki Sejmu RP. Za natręctwo można uznać także częste zjawisko wysyłania identycznych listów do wielu pracowników w firmie. Przesyłka jest interesująca co najwyżej dla kilku osób, zaś niewiedza nadawcy o tym, komu konkretnie trzeba przekazać informację, powoduje niepotrzebną masową wysyłkę.

Jeszcze za mało śmieci

"Nie stosujemy specjalnych narzędzi czy filtrów, poza typowymi jak ochrona antywirusowa. Dzisiaj nie stanowi to bowiem większego problemu" - mówi Marek Banaśkiewicz, kierowniki działu systemów sieciowych w strukturze Głównego Informatyka w Petrochemii Płockiej. Podobnie jak w tym przedsiębiorstwie, większość polskich firm korzystających z Internetu nie dostrzega w przesyłkach reklamowych istotnego zagrożenia. Usunięcie bowiem kilku czy nawet kilkunastu przesyłek z reklamami dziennie nie jest zbyt dużym obciążeniem dla pracownika. Jeśli jednak w firmie z poczty korzysta wiele osób, to sumaryczna wartość czasu pracy zużytego na lekturę tych przesyłek oraz ich ściągnięcie przez system pocztowy może być już na tyle znacząca, że warto zadbać o wdrożenie rozwiązań zabezpieczających firmę przed niechcianymi reklamami. "To tylko kwestia czasu, kiedy wdrożymy rozwiązanie filtrujące pocztę elektroniczną. Nie jest to jeszcze zjawisko uciążliwe, ale np. na ogólny adres internetowy naszego biura ostatnio przychodzi bardzo dużo śmieci" - mówi Paweł Miasojedow, dyrektor Departamentu Informatyki w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska.

Jarosław Panasiuk, kierownik sekcji usług PC w Centertelu, uważa, że listy reklamowe, aczkolwiek dokuczliwe, nie są jeszcze zjawiskiem o dużej skali. Firma ta stosuje jednak zabezpieczenia przed tego rodzaju przesyłkami. Jakie, tego Centertel nie chciał ujawnić, podobnie jak przedsta-wiciele dużych zachodnich korporacji, które w firmowych systemach poczty elektro-nicznej standardowo stosują filtry. Tego rodzaju rozwiązania dotyczą bowiem bezpośrednio zagadnień bezpieczeństwa sieci korporacyjnej.

Podstawowe narzędzia

Użytkownik nie jest zupełnie bezbronny. Do ochrony przed spamem może użyć narzędzi, które spośród przesyłek wybierają te, które najprawdopodobniej są reklamami. Typowa reklama pocztowa zazwyczaj pozbawiona jest standardowego adresu nadawcy, często zawiera hasła: "Jak szybko zarobić" czy też znaki specjalne, najczęściej wiele wykrzykników czy skrótów w rodzaju "$$$$". Takie listy można odpowiednio oznaczać, kierować do określonego foldera czy nawet automatycznie kasować. "Stworzyliśmy własne narzędzia, na bazie skryptów w Perlu, które filtrują otrzymywane przez nas przesyłki. Obecnie potrafią odrzucać ok. 30% niechcianych listów" - mówi Zbigniew Jabłoński.

W praktyce stosuje się dwa rodzaje zabezpieczeń: filtry współpracujące z klienckim programem pocztowym lub moduł zintegrowany z serwerem poczty elektronicznej. To drugie rozwiązanie może być najlepsze dla firm, które utrzymują własny, centralnie zarządzany serwer poczty elektronicznej. Tego rodzaju zabezpieczenia mogą też stosować usługodawcy internetowi.

Osobnym obszarem zastosowań filtrów do niechcianych przesyłek jest sieć grup tematycznych Usenet, gdzie specjalne programy, tzw. boty, eliminują przesyłki nie spełniające określonych warunków. Do wychwytywania spamów służą także programy prowadzące audyt wykorzystania systemu poczty elektronicznej (np. Veranda z Tally Systems), które mogą wskazać nagły napływ przesyłek o dużej objętości.

Programy do kasowania spamów często korzystają z list adresów znanych jako miejsca wysyłki listów z reklamami. Firma Zero Junk Mail opracowała rozwiązanie bazujące na tzw. wspólnym filtrze (collaborative filtering), w którym użytkownicy wysyłają informacje o zauważonych spamach. Gdy serwer otrzyma więcej sygnałów dotyczących danego listu, blokuje jego dalszą wysyłkę (badając ich treść, a nie nagłówek).

Niektóre programy (np. Spam Hater) mogą odpowiadać na spamy, lecz nie do ich nadawcy, a do postmastera serwera pocztowego, z którego zostały wysłane. Spam Blocker, stworzony przez firmę Polskie Sieci Teleinformatyczne, jest kłopotliwy dla nadawcy takich przesyłek reklamowych - pozwala bowiem na wysłanie dowolnie dużej liczby listów zwrotnych.

Problemy z narzędziami

Zastosowanie automatycznych filtrów odrzucających przesyłki reklamowe niesie ryzyko utraty potrzebnego listu. Przykładowo - systemy, które podpowiadają listę adresów, z których mogą przychodzić spamy, mogą de facto stanowić narzędzie cenzury w Internecie. Niedawno na tym tle powstał spór między słynną uczelnią MIT a firmą Hewlett-Packard, która korzystała z listy "zakazanych" adresów. MIT umożliwiał wysyłkę listów przez swoje internetowe serwery. W ten sposób przeszły przez nie reklamy, cała domena MIT zaś trafiła na czarną listę. W efekcie Hewlett-Packard zwracał służbowe listy przesyłane do tej firmy przez pracowników MIT.

Kandydatami do wpisania na czarną listę są wszystkie serwisy bezpłatnej poczty elektronicznej. Z nich przychodzi wiele przesyłek reklamowych, ale równocześnie wiele "ważnych" listów od nadawców, z którymi chcemy korespondować.

W USA powstały rozwiązania prawne nakładające odpowiedzialność karną za przesyłanie niechcianych przesyłek reklamowych. Obowiązują one obecnie w dwóch stanach - Kalifornii i Wirginii (użytkownicy i usługodawcy będą mogli dochodzić od nadawcy spamów odszkodowania w wysokości 10 USD za jeden list lub 25 tys. za dzień).


TOP 200