Masa czy elita

Społeczne postrzeganie przydatności informatyki wynika z efektów największych projektów informatycznych, jakie były realizowane w ostatnim dziesięcioleciu.

Społeczne postrzeganie przydatności informatyki wynika z efektów największych projektów informatycznych, jakie były realizowane w ostatnim dziesięcioleciu.

Niestety, podsumowanie tychże powoduje utratę dobrego samopoczucia. Poltax (szacowany na 100 mln USD) - sztandarowy "wielki projekt" początku lat dziewięćdziesiątych - ślimaczy się po rozwodzie z francuską firmą Bull i jest realizowany od kilku lat praktycznie własnymi siłami Ministerstwa Finansów. System Celny (szacowany na 50 mln USD, choć są i tacy, którzy oceniają na 100 mln USD) stanął i stoi. Nikt nie wie, jaka będzie jego przyszłość.

ALSO - realizowane dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej (szacowany na 40 mln USD, ale też na 50 mln) - jest w trakcie przedłużającej się realizacji; o ile dobrze pamiętam już o blisko 2 lata. Projekt dla ZUS (szacowany na 200 mln USD, wymienia się też sumy 250 mln i 325 mln USD) rozstrzygano tak długo, że czas na jego realizację jest krótszy od czasu prowadzonych negocjacji, okoliczności jego wdrażania zaś są w ostatnim okresie jednym z głównych tematów dyskusji dziennikarzy z politykami.

Czy takie projekty mogą tworzyć koniunkturę w branży?

Gdybyśmy próbowali odpowiedzieć na to pytanie, uwzględniając wyłącznie wartość dużych centralnych projektów informatycznych, to odpowiedź byłaby negatywna. Przy dzisiejszych możliwych obrotach branży informatycznej nawet wymienione projekty nie mogą być decydujące dla koniunktury.

Warto przypomnieć, do czego służy nowoczesna informatyka. Po pierwsze, do wzmocnienia procesów obsługi funkcji - w tym także przepływu informacji - realizowanych przez urząd, zakład przemysłowy itp. Po drugie, dla rozrywki i wiedzy - tu należy wymienić multimedia i Internet. Po trzecie, do spełnienia ambicji decydentów - co nie jest bez znaczenia na polskim rynku.

Określenie źródła koniunktury wymaga analizy sposobu podejmowania decyzji o wydatkowaniu środków na informatykę, a także sposobu kreowania potrzeb na usługi informatyczne. Co zaś najważniejsze, trzeba ocenić możliwości finansowe potencjalnych inwestorów, a w sektorze rządowym i samorządowym - chęć płatników do ponoszenia nakładów na nowoczesne narzędzia informatyczne.

Przyszłość wynika z historii

Historia decyduje o współczesnym spojrzeniu na polski rynek informatyczny. I to zarówno historia wielkich nieudanych projektów, jak i historyczne uwarunkowania związane z ich ustanowieniem. Wielu udanych projektów nie omawia się publicznie. W świadomości społecznej ukształtował się stereotyp, iż projekty informatyczne są źródłem afer, niejasnych interesów. Społeczną wiedzę o nich tworzą "głośne projekty", których synonimem stały się "duże projekty", a nie rzetelna analiza potrzeb administracji, samorządu czy przedsiębiorstwa.

Taka sytuacja budzi społeczne obawy o to, że wydatkowanie środków na projekty informatyczne jest traceniem publicznych pieniędzy. Realizacje projektów informatycznych traktuje się tak samo, jak realizację projektów budowlanych. Sprzyjają takiej sytuacji uregulowania Ustawy o zamówieniach publicznych, nie pozostawiające wiele możliwości na zróżnicowanie tych całkowicie odmiennych obszarów.

Historia to też pozostałość myślenia tylko o sprzęcie. Najpierw komputer, potem oprogramowanie, następnie zastanowienie się - do czego narzędzie to jest potrzebne. Historia to w dalszym ciągu znaczny segment rynku korzystający z nielegalnego oprogramowania. Piractwo to konsekwencja myślenia, iż najpierw sprzęt. Trudno wyobrazić sobie, aby firma mająca gotowy plan zastosowania informatyki korzystała z kradzionego oprogramowania. Gdy jest plan, to musi być dokonana analiza rzeczywistych potrzeb. Do tego kradzione oprogramowanie mało się nadaje. Inaczej ma się sprawa przy zakupach przypadkowych. Takie uwarunkowania dominowały dotychczas w kreowaniu rynku.

Duża liczba przypadkowych zakupów nie mobilizowała firm informatycznych do budowania strategii rozwoju. Sprzedaż sprzętu nie wymagała od nich dużego kapitału. Pierwszym objawem zmiany była decyzja kilku kolejnych firm informatycznych o wejściu na giełdę. To symptom umacniania się rynku. Uczestnicy tego procesu dostrzegli, że tworzy się zapotrzebowanie na nowy typ usługi - kompleksowe wdrożenie.

Usługa ta zaczęła się jednak tworzyć w innym miejscu niż owe "głośne projekty" w administracji. Restrukturyzacja gospodarki, usamodzielnienie samorządów, konieczność lepszej i szybszej obsługi klienta w banku zaczęły kreować rynek.

Dzisiaj jesteśmy w typowym okresie przejściowym, związanym dodatkowo z wejściem na polski rynek poważnych firm zagranicznych. Wejście to odbywa się nie tylko w sektorze firm IT, ale przede wszystkim w pozostałych branżach. Skutkiem jest wprowadzanie nowoczesnych technologii informatycznych w zakładach, takich jak ABB, bankach (Citibank), usługach (LOTTO).


TOP 200