Manifest lipcowy

Ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne wchodzi w życie 21 lipca br. Dopóki jednak nie zostanie przyjętych 21 rozporządzeń wykonawczych, będzie miała ona charakter manifestu politycznego, który każdy na rynku IT zauważy, ale z oceną poczeka na konkretne przepisy.

Ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne wchodzi w życie 21 lipca br. Dopóki jednak nie zostanie przyjętych 21 rozporządzeń wykonawczych, będzie miała ona charakter manifestu politycznego, który każdy na rynku IT zauważy, ale z oceną poczeka na konkretne przepisy.

Po trzech latach od rozpoczęcia prac nad nią wchodzi w życie Ustawa o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Różni się znacznie od pierwszej wersji zaproponowanej przez resort informatyzacji w sierpniu 2002 r. Minister właściwy ds. informatyzacji nie jest wszechmocny w tej dziedzinie, nie kontroluje już zakupów myszek i klawiatur np. w komunalnych zakładach pogrzebowych, skupia się zaś na ustanawianiu standardów informatycznych i nadzorze nad głównymi i sektorowymi projektami informatycznymi.

Manifest lipcowy

W tym duchu wiosną 2004 r. Grzegorz Bliźniuk - wówczas dyrektor Departamentu Administracji Publicznej Ministerstwa Nauki i Informatyzacji - przygotował nowy projekt ustawy, która następnie trafiła do prac w Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej. Została tam dopracowana, a po kolejnych miesiącach prac nad nią osiągnięto polityczny kompromis. Dzięki temu ustawa została przyjęta przez Sejm 17 lutego 2005 r. wręcz jednogłośnie - 381 głosów za, 1 przeciw, 6 posłów wstrzymało się. Senat 7 kwietnia 2005 r. nie wniósł do niej żadnych poprawek, a prezydent podpisał ustawę, która została opublikowana w Dzienniku Ustaw z 20 kwietnia br.

Formalnie Ustawa o informatyzacji wchodzi w życie 21 lipca 2005 r. Realnie jednak nabierze mocy dopiero 21 stycznia 2006 r., gdy pojawią się pierwsze istotne rozporządzenia wykonawcze. I tu jest pies pogrzebany. Po drodze bowiem - 25 września br. - mamy wybory parlamentarne, a wcale nie jest pewne, czy politycy zwycięskich partii będą chcieli zachować wszystkie przepisy tej ustawy.

PiS chwali ministra, PO chce odchudzić ustawę

Ludwik Dorn, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość, oraz jego współpracownicy z Grupy Roboczej ds. Informatyzacji Administracji Publicznej - Piotr Piętak i prof. Józef Oleński - bardzo ciepło się wypowiadają o prof. Michale Kleiberze, ministrze nauki i informatyzacji. Uznają, że jego podwładni są profesjonalistami, którzy świetnie sobie poradzą z egzekwowaniem przepisów Ustawy o informatyzacji. Ją samą nazywają kompromisowym rozwiązaniem, podkreślając, że i w tym Sejmie można podejmować decyzje na przekór politycznym podziałom. Ponadto uważają, że inne ministerstwa - w tym przede wszystkim Ministerstwo Finansów oraz Ministerstwo Administracji i Spraw Wewnętrznych - powinny ściślej współpracować z ministrem właściwym ds. informatyzacji.

Nie zmienia to faktu, że PiS postuluje powołanie agencji rządowej ds. informatyzacji administracji publicznej. Agencja ta miałaby głos decyzyjny, co oznacza, że żadne ministerstwo nie mogłoby rozpocząć projektu informatycznego bez jej akceptacji. Agencja byłaby podporządkowana bezpośrednio premierowi, jej szef zaś miałby rangę sekretarza stanu w Kancelarii Premiera (pisaliśmy o tym w Computerworld 4/2005).

Natomiast z kręgu ekspertów Platformy Obywatelskiej dochodzą głosy, że taka agencja prowadzi do etatyzacji państwa. Ich zdaniem nie można powoływać nowego urzędu publicznego do rozwiązywania każdego problemu. Lepiej dyskutować o kształcie państwa i kompetencjach administracji publicznej, ograniczać państwo w jego zakusach do kontrolowania wszystkiego, i wreszcie - na tym tle - odchudzić Ustawę o informatyzacji.

W Platformie Obywatelskiej za sprawy związane z administracją publiczną odpowiada zespół Józefa Płoskonki, byłego wiceministra spraw wewnętrznych z rządu Jerzego Buzka. Eksperci PO nie widzą sensu istnienia Rady Informatyzacji, chociaż doceniają jej intelektualny potencjał. Zamiast niej woleliby zatrudniać ekspertów wynajmowanych do konkretnych zadań. Chcą także wyrzucić z ustawy przepisy o kontroli. Twierdzą, że są to w gruncie rzeczy kompetencje kontrolerów Najwyższej Izby Kontroli. Domagają się za to zapisu ustanawiającego PESEL systemem referencyjnym dla wszystkich innych systemów informatycznych. Nowelizacja ustawy o informatyzacji miałaby nastąpić jesienią 2005 r., czyli akurat wtedy, gdy miałoby powstawać 21 rozporządzeń wykonawczych.

Branża czeka na rozporządzenia

"Z naszego punktu widzenia Ustawa o informatyzacji stwarza szansę na zwiększenie konkurencyjności na rynku informatycznym dzięki zagwarantowanej interoperacyjności systemów IT" - uważa Anna Dusik, dyrektor sektora publicznego w firmie Spin. "Jesteśmy szczególnie zainteresowani, co przyniosą: rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie minimalnych wymagań dla systemów teleinformatycznych i rozporządzenie Ministra Nauki i Informatyzacji w sprawie testów akceptacyjnych oraz badania oprogramowania interfejsowego i weryfikacji tego badania. Oba mają obowiązywać w sześć miesięcy od daty wejścia w życie ustawy, czyli 21 stycznia 2006 r." - dodaje.

Według art. 13 ustawy o informatyzacji, podmiot publiczny używa do swoich zadań systemów teleinformatycznych spełniających minimalne wymagania określone w stosownym rozporządzeniu. Taki system musi spełniać "wymóg równego traktowania rozwiązań informatycznych", zaś stosowane w nim struktury dokumentów elektronicznych, formaty danych oraz protokoły komunikacyjne i szyfrujące mają zostać opublikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Na dodatek taki system ma przejść testy akceptacyjne, tzw. badanie. Jest to niesłychanie istotna rzecz dla wszystkich przedsiębiorców działających na rynku publicznym.

Po pierwsze badanie to, na własny koszt, przeprowadza twórca oprogramowania interfejsowego albo inny podmiot posiadający autorskie prawa majątkowe do oprogramowania interfejsowego, które ma być wykorzystywane do realizacji zadania publicznego. Musi to zrobić przed udostępnieniem po raz pierwszy oprogramowania interfejsowego do realizacji tego zadania, jak i po modyfikacji oprogramowania interfejsowego. Po drugie, dana firma ma za zadanie poinformować swojego klienta o rodzaju, wersji, dacie wytworzenia i charakterystyce techniczno-funkcjonalnej oprogramowania interfejsowego poddawanego badaniu i składa stosowne oświadczenie. Po trzecie, podmiot publiczny może przeprowadzić weryfikację tego badania, wykorzystując testy akceptacyjne udostępnione podmiotowi uprawnionemu. Słowem, bez pozytywnego wyniku badania, system nie może być używany w administracji publicznej.

We wspomnianym rozporządzeniu minister właściwy do spraw informatyzacji określi metodykę, warunki i tryb sporządzania testów akceptacyjnych, sposób postępowania w zakresie badania oraz weryfikacji badania, a także rodzaje oprogramowania interfejsowego podlegającego badaniu i zakres informacji o nich.

Podstawowa zaleta

"Wprowadzenie standaryzacji to dla nas najważniejsze zagadnienie i istota Ustawy o informatyzacji" - przyznaje Dariusz Durałek z firmy Comarch. "Jeśli zaczną obowiązywać wreszcie jednolite standardy, skończy się epoka tworzenia własnych rozwiązań niezgodnych z innymi rejestrami" - dodaje. Należy jednak przewidzieć opór materii, czyli walkę tzw. Polski Resortowej z Ustawą o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne. Już w tej chwili obserwuje się natężoną pracę w poszczególnych resortach, aby ich własne rozwiązania informatyczne stały się punktem odniesienia dla raczkujących standardów. W tle są oczywiście firmy, którym zależy bardzo, aby to ich system był punktem odniesienia dla reszty. Szczęście w nieszczęściu, że po drodze są wybory. Dopiero więc nowy rząd odpowie, co tak naprawdę daje Ustawa o informatyzacji i jej 21 rozporządzeń.

Centrum Nauki KOPERNIK

Niektórzy obserwatorzy życia politycznego w Polsce dowodzą, że okazywana przyjaźń polityków Prawa i Sprawiedliwość wobec prof. Michała Kleibera, ministra nauki i informatyzacji, wynika z przyziemnych (dosłownie!) pobudek. Do Warszawy, której prezydentem jest Lech Kaczyński, kandydat PiS na prezydenta Rzeczpospolitej, należy teren nad tunelem Wisłostrady (Bulwar Nadwiślański) leżący u stóp Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. Zostanie tam zbudowane Centrum Nauki KOPERNIK, które powołali wspólnie... minister nauki i informatyzacji, minister edukacji narodowej i sportu oraz prezydent Miasta Stołecznego Warszawy.

Organizatorzy Centrum Nauki KOPERNIK będą zabiegać o fundusze strukturalne ze Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego w ramach Priorytetu 1 działania 3.1 Regionalna infrastruktura edukacyjna lub Priorytetu 3 działania 5.1 Lokalna infrastruktura edukacyjna i sportowa. Program Centrum Nauki KOPERNIK doskonale wpisuje się w priorytet 3 działania 5.1. Obaj ministrowie wystąpili do Rady Ministrów o objęcie tego projektu gwarancjami rządowymi. Opracowany zostanie również program pozyskiwania środków od sponsorów, którzy w zamian za świadczenia o charakterze promocyjnym i wizerunkowym, gotowi będą zainwestować środki finansowe w wyposażenie Centrum Nauki we właściwe urządzenia.

Zadania agencji rządowej ds. informatyzacji administracji publicznej wg PiS

  • opracowanie i aktualizacja koncepcji i modelu infrastruktury informacyjnej państwa

  • zatwierdzenie założeń infrastrukturalnych systemów informacyjnych państwa

  • opracowywanie standardów informacyjnych

  • kontrola stosowania standardów informacyjnych

  • audyt systemów

  • koordynacja współdziałania

  • badania naukowe

  • założenie Instytutu Informacyjnego Administracji


  • TOP 200