Małżeństwo z nadziei

Microsoft kupuje dział urządzeń mobilnych i usług Nokii, a wraz z nim patenty, projektantów i sieć dystrybucji. Mimo oficjalnego optymizmu, najważniejsze pytania o przyszłość połączonych firm pozostają bez odpowiedzi.

Z wierzchu wszystko wygląda składnie. Podupadła finansowo, lecz ciesząca się wysoką reputacją w dziedzinie sprzętu Nokia bierze ślub z Microsoftem, dojrzałym kawalerem z burzliwą przeszłością, którego mocną stroną jest oprogramowanie. Idealna, uzupełniająca się para. Tak wydaje się swatom, ale co z tego będzie, czas pokaże.

Tu przybędzie, tam ubędzie

Microsoft + Nokia

Microsoft

Obroty: 73,7 mld USD (FY2012)

Pracownicy: 99 tys.

Nokia Devices & Services

Obroty: 20,7 mld USD (FY 2012)

Pracownicy: 32 tys.

Kupując Nokię, Microsoft kupił: patenty, wyjątkowy zespół inżynierów i projektantów sprzętu oraz dostęp do sprawnie działającej sieci poddostawców i dystrybutorów. W przypadku patentów Nokia to łakomy kąsek, a Microsoft jest skuteczny w egzekwowaniu za nie opłat, czego dowodem jest „haracz” płacony firmie przez wszystkich producentów telefonów z platformą Android. W tym kontekście jednym z argumentów zarządu Microsoftu jest planowane w związku z fuzją zwiększenie rentowności sprzedaży z ok. 10 do 40 USD per urządzenie, m.in. dzięki mniejszym wydatkom na integrację i patenty.

Pan młody nie może jednak osiąść na laurach i liczyć, że pożyje z patentowej renty. Rodzina i towarzystwo oczekują, że dzięki małżeństwu z Nokią Microsoft przywróci świetność dynastii. Problemy Microsoftu leżą po stronie rynku, a nie zaplecza technologicznego. Te 3–4% rynku smartfonów, które zdobyła platforma Windows Phone, to za mało jak na zainteresowanie deweloperów aplikacji. Liczba, jakość i częstotliwość aktualizacji aplikacji w sklepie Microsoft mówią za siebie.

Przejęcie kontroli nad Nokią nie gwarantuje Microsoftowi sprzedaży większej liczby urządzeń z Windows Phone. Na początku będzie to spadek, bo azjatyccy producenci otrzymali argument, by zaprzestać oferowania urządzeń z WP. Mowa o odpływie ok. 20% przychodów z licencji na WP, Nokia odpowiada bowiem za ok. 80%. Dalsza ekspansja WP wymaga od Microsoftu i Nokii heroizmu w dziedzinie innowacji, i to nie w formie jednorazowego zrywu. Nokia pokazała, że potrafi – zaprezentowany niedawno model 1020 to prawdziwe cacko. Czy Microsoft „dowiezie” swoją część? I najważniejsze: kiedy?

Model wciąż zagadkowy

Udana konsumpcja związku Microsoftu i Nokii zależeć będzie nie tylko od innowacyjności w dziedzinie technologii, lecz także od przenikliwości kierownictwa w ocenie dalszego rozwoju rynku i zdolności do wypracowania akceptowanego przez ten rynek modelu biznesowego. To wielkie wyzwanie. W czasach świetności desktopowej platformy Windows Microsoft inwestował duże środki w B+R, które zwracały się dzięki sporej liczbie sprzedawanych licencji. Model nie dał się przenieść na rynek mobilny, i to mimo wielkich wydatków na marketing. W Redmond już muszą wiedzieć, że to ślepa uliczka.

Jeżeli Microsoft chce podążać śladem Apple’a, musi dostarczyć produkt kładący na łopatki wszystkie inne w pewnej niszy rynkowej. Integracja telefonu z aparatem/kamerą to jedna z nich, tyle że tu robi się tłoczno. Najnowsze moduły fotograficzne Sony dla smartfonów to propozycja dla segmentu fotografów „po godzinach”. Samsung i Apple wydają się rozumieć, że dla większości ludzi odrębny aparat kieszonkowy traci rynek z dnia na dzień. Potwierdzają to dane liderów rynku aparatów. Nisz jest znacznie więcej, ale czy są dostatecznie duże i trwałe? Czy Microsoft potrafi je opanować?

Znacznie bardziej zyskowny wydaje się pomysł przejęcia rynku mobilnych urządzeń korporacyjnych. Microsoft ma wiele możliwości, by skłonić firmy do używania urządzeń z Windows Phone/RT. Poczynając od zaoferowania na tych platformach atrakcyjnych funkcjonalnie aplikacji i narzędzi z rodziny Office, poprzez przemyślane pakietowanie licencji oprogramowania dla desktopów i serwerów z licencjami i/lub urządzeniami Nokia, aż po oferowanie pod marką Nokia szerszej niż dotychczas gamy urządzeń produkowanych przez partnerów OEM pod okiem projektantów Nokii.

Głębsze zmiany nieuniknione

Przed Microsoftem stoi więcej wyzwań. Jednym z nich jest przyspieszenie cyklu rozwoju produktów. Trzy lata pomiędzy wersjami to na rynku mobilnym przepis na samobójstwo. Nowości są potrzebne co kwartał! Pomimo pierwszych prób (Blue), ta zmiana nie przyjdzie łatwo. Microsoft od dłuższego czasu przechodzi kryzys wieku średniego. Biurokracja w Redmond trwa w najlepsze. Potrzebna jest zmiana pokoleniowa, i to nie tylko na szczycie. Notabene, biurokracja wstrzymująca postęp i decyzyjność w Nokii jest legendarna. To właśnie ona sprowadziła Nokię na ślubny kobierzec z elegantem z Redmond.

Microsoft musi wymyślić na nowo WP jako platformę dla aplikacji. Dotychczasowe działania trudno uznać za wystarczające. Większość liczących się firm tworzących oprogramowanie ma korzenie w USA, gdzie pozycja Nokii, delikatnie rzecz ujmując, jest słaba. Pozostaje mieć nadzieję, że w Redmond ktoś jednak patrzy kilka kroków do przodu, np. o taniej licencji na Microsoft Office dla posiadaczy telefonów Nokia i innych inicjatywach zwiększających atrakcyjność WP. Pan młody będzie musiał wziąć się za siebie: schudnąć, zmienić styl życia, odpuścić nałogi. Łatwo nie będzie, ale warto.