Macrosoft, czyli programiści i reszta

Jednopiętrowy budynek z czerwonej cegły w peryferyjnej dzielnicy Warszawa-Włochy na pierwszy rzut oka nie różni się od otoczenia niczym szczególnym. Niewielu zapewne sąsiadów przypuszcza, że kryje on dość ważną na rynku polskim firmę o nazwie MacroSoft.

Jednopiętrowy budynek z czerwonej cegły w peryferyjnej dzielnicy Warszawa-Włochy na pierwszy rzut oka nie różni się od otoczenia niczym szczególnym. Niewielu zapewne sąsiadów przypuszcza, że kryje on dość ważną na rynku polskim firmę o nazwie MacroSoft.

MacroSoft powstał w 1987 r. w Warszawie, założony przez świeżo wówczas upieczonych absolwentów Politechniki Warszawskiej - Bogdana Mi-chalaka i Włodzimierza Napiórkows-kiego. Sześcioosobowy skład rozpoczął pracę w wynajętym lokalu, na dwóch komputerach Amstrad 6128 i trzech IBM/PC. W 1988 r. dołączyli nowi udziałowcy: Andrzej Odyniec (z Centrum Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego) i Marcin Penczek (wydz. Chemii UW).

W owych czasach instytucje państwowe, jeśli już kupowały komputer, to chciały go koniecznie nabyć od innej firmy, dysponującej przede wszystkim pieczątką i kontem bankowym. Co to była za firma, nie miało żadnego znaczenia. Nic dziwnego więc, że McS rozpoczął karierę od pośrednictwa. Od początku jednak zajęto się też bazami danych. Pisano je w Turbo Pascalu dla IBM/PC i Amstrada.

Pierwszym dużym zleceniem programistycznym McS była umowa, zawarta za pośrednictwem PTI, z fabryką włókienniczą w Częstochowie. Potem przyszły kolejne, m.in. na system kad-rowo-płacowy (KALI). Stał się on najchętniej kupowanym produktem firmy, głównie przez przedsiębiorstwa państwowe, a także zagraniczne z Holandii, Szwecji i Norwegii. Dla polskich firm prywatnych zakup taki był wtedy jeszcze za drogi.

Dość wcześnie więc zaczęto ukierunkowywać działalność firmy na tworzenie oprogramowania. Nie pomogło to bynajmniej w uzyskaniu szybkich sukcesów finansowych. W tamtych czasach bowiem Software stanowił dziesiątą część ceny komputera.

W odróżnieniu od wielu innych firm, piszących programy na użytek administracji i pomagających zarządzać przedsiębiorstwami, Macrosoft starał się nie korzystać z gotowych pakietów typu Clipper czy dBase, lecz pisał własne programy od początku do końca. Wykorzystywano język Pascal i fragmenty, napisane wprost w języku maszynowym. Kładziono zawsze nacisk na dwa aspekty oprogramowania: stronę czysto użytkową - tę którą widzi operator komputera i metodologię obsługi baz danych, rozwijaną od wnętrza na kilku poziomach uniwersalności. Takie podejście widać do tej pory w podręcznikach obsługi programów, z których kilka podstawowych pasuje do wszystkich ich rodzajów.

Budowa każdego systemu (przez system rozumiemy tu komplet programów, obsługujący określoną sferę działalności przedsiębiorstwa lub instytucji) ma w McS podobny szkielet, złożony z:

- metody dostępu do baz danych;

- metody indeksowania;

- metody rysowania okienek;

- interpretera języka do tworzenia wydruków.

Na tej podstawie rozwijane są wszystkie systemy użytkowe. W rezultacie każdy posługujący się danym systemem (np. kadrowo-płacowym) ma ten sam plik podstawowy programu. Natomiast wszelkie odchylenia od standardu są usytuowane na zewnątrz systemu. Ułatwia to prowadzenie prac wdrożeniowych.

Po pewnych doświadczeniach „ręcznego dostrajania" pakietów do indywidualnych potrzeb użytkowników dopracowano się czegoś w rodzaju metaaplikacji. Jest to program, który na zasadzie interakcyjnej pozwala automatycznie modyfikować programy podczas prac wdrożeniowych. Obecnie dopracowano się dwóch „metaprogramów":

- generatora (SUPER) definiującego pliki konfigurujące strukturę baz danych, okienka, menus;

- tak zwanego egzekutora systemów (MASTER), obsługującego na podstawie danych z pliku konfiguracyjnego trzon każdej aplikacji.

Występują przy tym dwa rodzaje zmieniania sposobu działania programów: -łatwy:

- zmiana naliczania pewnych parametrów (język FORMUŁA)

- zmiana postaci wydruków formularzy (język REPORT)

- trudniejszy:

- zmiana struktury bały danych: może tego dokonać tylko ten, kto posiada generator systemów (SUPER).

Uruchomiony system ma odzwierciedlać rzeczywisty, a więc zastany obieg informacji w danym przedsiębiorstwie. Według dyrektorów McS osiemdziesiąt procent pracy wdrażających idzie na „brutalne przesłuchania" personelu przedsiębiorstwa. Niejednokrotnie np. reguły naliczania listy płac (program KALI) składają się z samych wyjątków.

ROMANS Z TEXem.

Część firmy zajmowała się początkowo składem komputerowym własnych tekstów, podręczników, ulotek reklamowych itp. Pisano je najpierw za pomocą amerykańskiego edytora PC-Write z rodziny shareware. Niestety, edytor ten nie pozwalał uzyskiwać zadowalających efektów na drukarce laserowej. Zainteresowano się więc amerykańskim systemem składu TEX, stworzonym przez informatyka, profesora Uniwersytetu w Stanford (USA) Donalda E. Knutha. TEX jest swoistym językiem programowania, dla którego danymi jest tekst. Niezbędny więc stał się program umożliwiający obejrzenie składu przed drukiem (previewer). Znaleziono polską firmę z Wybrzeża, która już takim pre-viewerem dysponowała.

TEX był początkowo używany w dużych maszynach cyfrowych. W wersji dla PC pojawił się stosunkowo późno. Brakowało zadowalających polskich znaków diakrytycznych i opracowanych algorytmów do przenoszenia wyrazów, zgodnie z regularni polskiej gramatyki i ortografii.

Zajęcie się TEX-em tylko na własne potrzeby byłoby zbyt drogie. Pomyślano w McS o ulepszeniach TEX-u, jako produkcie na rynek krajowy. Zrobiono to przy współpracy z zespołem „Polski TEX". Dziś większość czcionek przystosowana jest już do polskiego alfabetu. Cały program zaś można otrzymać jako public domain tzn. jedynie po kosztach poniesionych przez Macrosoft na jego adaptację. Pozwala to na pożyteczną unifikację tego zdobywającego popularność na naszym rynku programu.

NASZ INTYMNY MAŁY ŚWIAT

W Macrosofcie, podobnie jak w innych firmach komputerowych, brak czasu na kontakty, Trudno zresztą wzajemnie siebie poznać. Porządnych, aktualnych katalogów firm właściwie nie ma. Jest oczywiście - można usłyszeć w McS - trochę imprez środowiskowych, np. targi w Warszawie czy Poznaniu. Służą one, bardziej czemuś w rodzaju finansowej weryfikacji. Gdy nie ma cię na targach, oznacza to, że z twoją firmą nie jest najlepiej. Natomiast rzadko nawiązują się tu długotrwałe-kontakty kooperacyj-ne. Przyczyną jest zapewne brak dostatecznie przejrzystych reguł prawnych, dotyczących ochrony oprogramowania. Dlatego - twierdzą Macro-softowcy - zakładając nowe firmy informatycy dobierają sobie za partnerów najchętniej znajomych z podwórka.

Ludzie z branży spotykają się także podczas sympozjów. Jednym z nich jest tzw szkoła PTI, która najczęściej odbywa się w Mrągowie. Trzeba jednak pamiętać, że w środowisku utrzymali się wyłącznie ci, którzy pracują po piętnaście godzin na dobę i nie zawsze mają czas oderwać się od swoich zajęć, by jechać na drugi koniec Polski. O tym jednak, czy reguła „każdy sobie rzepkę skrobie" pomaga czy przeszkadza, w McS niełatwo się dowiedzieć. Przy - mówiąc delikatnie - niedopowiedzianym systemie ochrony praw autorskich zbytnia otwartość w kontaktach zewnętrznych nie wydaje się tym „co tygrysy lubią najbardziej".

SYSTEMY

McS oferuje około 20 rodzajów systemów zarządzania przedsiębiorstwami w ich standardowej wersji. Wszystkie pracują pod kontrolą DOS-u i posługują się polskimi znakami w standardzie MAZOVII. W zależności od karty graficznej prezentacja tych znaków wymaga poniesienia niewielkich, dodatkowych kosztów. Dane z programów drukowane są również z polskimi znakami. Typowy system zarządzania mieści się na jednej spakowanej samoinstalującej dyskietce. Istnieją dwie wersje oprogramowania: sieciowe i jednostanowiskowe. Każdy system jest wyposażony w bogaty zestaw podpowiedzi. Poza oprogramowaniem użytkownik otrzymuje dwojakiego rodzaju, pełną dokumentację: dla początkujących oraz dla zaawansowanych, to znaczy

takich, którzy chcieliby sami ingerować w strukturę systemu. Kupując oprogramowanie można za dodatkową opłatą skorzystać z szesnastogo-dzinnego standardowego szkolenia obsługi systemu, czego zresztą domaga się ponad połowa klientów.

Wersje sieciowe istnieją dla wszystkich rodzajów oferowanych programów i są zgodne ze standardem IBM Network. W polskich warunkach oznacza to praktycznie sieć Novell, albo jakąkolwiek inną, synchronizowaną DOSowskimi przerwaniami. W tym roku opublikowana ma być wersja programów, napisana w języku C. Pozwoli to na większą elastyczność przenoszenia oprogramowania. Zmian tych dokonuje się głównie z myślą o rosnącym zainteresowaniu Unixem.

W firmie pracuje aktualnie ok. pięćdziesięciu osób. Dział wdrożeń składa się z dwudziestu kilku pracowników. Funkcjonują biura w Lodzi, Radomiu i w Sopocie. Działa też w całej Polsce ok. 130 dystrybutorów systemów zarządzania. Niektórym udaje się utrzymać z samej tylko dystrybucji produktów McS. W ciągu czterech lat działalności firmy sprzedano ok. 1300 egzemplarzy dla około pięciuset klientów. Wśród użytkowników systemów znalazły się: Totalizator Sportowy, URM, OKP, kilka ban-ków, centrale HZ, szpitale i instytuty, ale także POM w Gozdowie (woj. zamojskie). Miesięcznie sprzedaje się ok. pięćdziesięciu gotowych systemów - coraz częściej firmom prywatnym: np. kantorom walutowym czy hurtowniom, dla których takie oprogramowanie przestało być niebotycznie drogie.

Programy McS są sprzedawane bez zabezpieczeń przed kopiowaniem. Poważny użytkownik - można tu usłyszeć - i tak będzie musiał po pewnym czasie zgłosić się po nowsze wersje, lub rozszerzenie możliwości posiadanych programów, a niepoważny się nie liczy... W tym roku przewiduje się obroty na sumę 10 mld zł. Tak szacuje kierownik działu handlowego McS - Krzysztof Komorowski.

McS nie uważa, aby pojawianie się coraz to nowych programów typu arkusz kalkulacyjny stanowiło dla firmy jakąkolwiek konkurencję czy zagrożenie. „Motorowery nie stanowią rynkowego zagrożenia dla furgonetek lub ciężarówek. To jest po prostu co innego".

PRÓBA OCENY

Odbiorcy postrzegają firmę raczej pozytywnie. Programy są napisane przejrzyście i dość łatwo się do nich przyzwyczaić. Przed zakupem warto się jednak wyzbyć kilku, pokutujących wciąż, iluzji, zwłaszcza zaś tej, że komputer jest dobry na wszystko. Prawda bowiem, choć banalna, wygląda inaczej, Nie pomogą komputery, jeśli w firmie panuje bałagan. Komputeryzacja jedynie go pogłębi. Nie jest też do końca prawdą, że obsługa systemów Macrosoftu obywa się bez informatyków. Wprawdzie po przeprowadzeniu wdrożenia nie są oni w danej firmie najbardziej potrzebni, jednak nie sposób bez nich szybko sformułować celów i potrzeb. Łatwiej to zrobić, gdy w przedsiębiorstwie są już ludzie o kwalifikacjach co najmniej zbliżonych do informatycznych. Warto też wiedzieć, że zakup jednego programu dla komputeryzacji fragmentu działalność przedsiębiorstwa, niewiele daje. Co najwyżej może doprowadzić do przemęczenia osób z działów pracujących na styku komputer -tradycyjne metody. Najbardziej sensowna wydaje się kompleksowa komputeryzacja wzajemnie współdziałających komórek przedsiębiorstwa, z wypracowanymi metodami komunikacji. Sprawnie działająca sieć komputerowa może takie standardy nieźle uzupełniać.

ZESTAWIENIE WAŻNIEJSZYCH PRODUKTÓW FIRMY MACROSOFT

FIKS - (skrót od Finanse i ¦Księgowość) system do prowadzenia księgowości i rozliczeń przedsiębiorstwa. Pozwala na ewidencję dodatkowych danych o kontrahentach, kursach walut, pracownikach itp. Łatwy w obsłudze. Zastrzeżenie: brak grafiki. Cena ok. 15 mln. FORMUŁA - prosty język programowania interpretowany przez każdy typowy system ubytkowy McS. Język ten umożliwia użytkownikowi samodzielne zdefiniowanie wzorów (formuł) operacji na danych, które przetwarza. Łatwy do opanowania przez każdego. Zastrzeżenie: powinien chyba posiadać więcej programów demonstrujących, ze szczegółowymi komentarzami. KALI - (skrót od KAdry-LIsta płac). Program umożliwiający prowadzenie pełnych kartotek list płac, definiowanie i modyfikację rubryk wszelkich składników płac, kartotekę nieobecności, ręczne i automatyczne manipulowanie wszelkimi danymi w tym zakresie. Daje możliwość wyprowadzania wydruków. Dość łatwy w obsłudze. Zastrzeżenie: nie pozwala na wyprowadzanie danych w formie graficznej. Cena ok. 15 mln. MAG - program do wspomagania pracy w magazynie. Cena 12 mln. REPORT - język służący do programowania wydruków dla systemów. Daje spore możliwości. Pozwala wygenerować formularze zgodne z wszelakimi normami zwyczajowymi, obowiązującymi w danym przedsiębiorstwie. Wyposażony w obfitą kartotekę plików sterujących różnymi typami drukarek. Interpreto-walny przez wszystkie standardowe systemy Macrosoftu. SUPER - program stanowiący narzędzie do modyfikacji najbardziej wewnętrznych cech systemów. Jego wersja źródłowa składa się z ok 20 tys. linii i zajmuje 1.5 MB pamięci. Program sprzedawany oddzielnie, na specjalne życzenie klienta. Trudniejszy w obsłudze, wymaga pewnej znajomości informatyki od użytkownika. Nagrodzony na targach oprogramowania SOFTTARG. Cena 12 mln.


TOP 200