MSWiA może unieważnić przetargi, przy których doszło do korupcji

Przetargi, które nadzorował w MSWiA aresztowany w związku z zarzutami o korupcję Andrzej M., były dyrektor Centrum Projektów Informatycznych w tym resorcie, mogą zostać unieważnione.

Aresztowanie Andrzeja M., byłego dyrektora CPI MSWiA i jeszcze dwóch innych osób oraz postawienie im zarzutów o korupcję, otwiera pole do dyskusji, co począć z inkryminowanymi umowami. Czy zleceniodawca może po wszystkim zażądać od firmy, która zwyciężyła w przetargu i wykonała zadanie (dostarczyła towar, zrealizowała usługę) zwrotu pieniędzy? "Jest taka możliwość. Mówi o tym Kodeks Cywilny, na którego zapisy powołuje się Prawo Zamówień Publicznych. Umowa zawarta w wyniku przestępstwa jest nieważna" - stwierdza Włodzimierz Dzierżanowski, prezes zarządu Grupy Doradczej Sienna, ekspert ds. zamówień publicznych.

Brak reakcji narazi urzędników na zarzut niegospodarności

Art. 705 Kodeksu Cywilnego stanowi, że "organizator oraz uczestnik aukcji albo przetargu może żądać unieważnienia zawartej umowy, jeżeli strona tej umowy, inny uczestnik lub osoba działająca w porozumieniu z nimi wpłynęła na wynik aukcji albo przetargu w sposób sprzeczny z prawem lub dobrymi obyczajami".

Jeśli do tego dojdzie, to strony przystępują do wzajemnych rozliczeń, w tym zwrotu świadczeń. Gdyby podmiot publiczny - organizator trefnego przetargu - zaniechał swoich obowiązków i odpuścił wykonawcy, to naraziłby się automatycznie na zarzut złamania ustawy o finansach publicznych (niegospodarność).

Jednakże, aby Skarb Państwa reprezentowany tutaj przez Ministra właściwego ds. informatyzacji, w którego imieniu działał Andrzej M. jako dyrektor CPI, mógł unieważnić umowy, przede wszystkim należy mu udowodnić popełnienie przestępstwa. I tu zaczyna się niesłychana prawna kołomyja, ponieważ sprawy o korupcję toczą się latami, zaś wspomniany wyżej przepis Kodeksu Cywilnego określa, możliwość unieważnienia prztargu "wygasa z upływem miesiąca od dnia, w którym uprawniony dowiedział się o istnieniu przyczyny unieważnienia, nie później jednak niż z upływem roku od dnia zawarcia umowy".

Przy zamówieniach teleinformatycznych - zdaniem Włodzimierza Dzierżanowskiego - jeszcze nie zdarzył się przypadek unieważnienia umowy z powodu udowodnionej korupcji.

Unia patrzy nam na ręce

Tyle że w tym przypadku przetargów, którymi zajmował się Andrzej M., sytuacja jest wyjątkowa. Większość z nich to przedsięwzięcia finansowane z 7. i 8. osi Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Komisja Europejska już pokazała, że potrafi zakręcić kurek z finansowaniem po aferach korupcyjnych. Tak się stało w Bułgarii, która straciła fundusze z 8. osi POIG, jak jej minister wziął łapówkę. Właśnie zaczyna się nowe funduszy. By Komisja nie nałożyła na nas sankcji, rząd powinien podjąć radykalne działania - odsunąć Władzę Wdrażającą Projekty Unijne MSWiA od obu osi oraz przekazać poza ten resort sprawę programowania funduszy.

Wrocławska firma NetLine, w której pracuje jeden z zatrzymanych, wydała oświadczenie na swojej stronie WWW. Zarzeka się w nim, że "kontrakty podpisane i zrealizowane na rzecz CPI MSWiA zostały pozyskane w ramach otwartych postępowań przetargowych, w których głównym kryterium wyboru była cena. Stanowią one mniej niż 10% usług realizowanych przez Group". Firma określa medialne doniesienia o tym, jak pozyskiwała rządowe kontrakty za "nieprawdziwe i krzywdzące". Jej zarząd zapowiedział, że jest gotowy na pełną współpracę z organami wymiaru sprawiedliwości.


TOP 200