Ludzie na wysypiskach

''Życie na przemiał'' to książka poświęcona ciemnej, tragicznej stronie procesów modernizacyjnych. Zygmunt Bauman pokazuje w niej, jak rozwojowi cywilizacyjnemu towarzyszy nieustannie produkcja ludzi zbędnych, brutalnie nazwanych mianem ludzi - odpadów.

'Życie na przemiał' to książka poświęcona ciemnej, tragicznej stronie procesów modernizacyjnych. Zygmunt Bauman pokazuje w niej, jak rozwojowi cywilizacyjnemu towarzyszy nieustannie produkcja ludzi zbędnych, brutalnie nazwanych mianem ludzi - odpadów.

Śmieci i odpady są nieodłącznym elementem funkcjonowania nowoczesnych społeczeństw. Im więcej produkujemy i konsumujemy, tym więcej wyrzucamy i wywozimy na wysypiska. Stare musi szybko ustępować miejsca nowemu, aby można było sprzedawać wciąż więcej i więcej. Zdaniem Zygmunta Baumana, na śmietniska trafiają już jednak nie tylko rzeczy - w coraz większym stopniu współczesne społeczności pozbywają się także zbędnych, niepotrzebnych im już ludzi.

Zbędność to stan absolutnie różny od bezrobocia. Cechuje go przede wszystkim trwałość. O ile bezrobotny może znaleźć pracę, o tyle człowiek zbędny już nigdy nie ma szans wrócić do normalnego życia w społeczeństwie. Raz wyrzucony poza nawias grupy zawodowej, nie ma możliwości powtórnego wejścia na drogę kariery. Samo pojęcie bezrobocia, jak zauważa autor, sugeruje odstępstwo od normy, skłania do starań o przywrócenie pożądanego stanu. Zbędność jest zjawiskiem nieodwracalnym, definitywnym. Ci, którym się raz nie powiodło, są już na zawsze spisani na straty.

Ludzie na wysypiskach

Zygmunt Bauman, "Życie na przemiał", Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004

Co gorsza, taka sytuacja może spotkać każdego z nas. Bez żadnej konkretnej przyczyny, bez żadnej winy z naszej strony. Każdy może okazać się w pewnym momencie zbędny. Na nic wszelkie starania i wysiłki, na nic troska o najwyższą jakość pracy i solidność w jej wykonywaniu, na nic dogłębne wykształcenie i coraz większa wiedza. Gdy akurat nie będzie dla ciebie zajęcia, możesz zostać zwolniony z dnia na dzień, mimo swoich wcześniejszych zasług i osiągnięć. Dzisiaj wyższe wykształcenie i mordercza praca stanowią warunek konieczny, aczkolwiek już niewystarczający, by można było myśleć o coraz lepszym życiu. Na ten luksus mogą sobie pozwolić - zdaniem autora - tylko nieliczni z grupy najlepiej sytuowanych ekonomicznie.

Produkcja ludzi - odpadów towarzyszy rozwojowi nowoczesnej cywilizacji od wieków - początkowo tylko w Europie, a potem także wszędzie tam, gdzie dotarły europejskie standardy cywilizacyjne. Wcześniej jednak odrzuceni mieli szansę wrócić do życia na łonie społeczeństwa. Rzemieślnik i rolnik, którzy w wyniku rozwoju techniki stracili swoje warsztaty pracy, mogli stać się robotnikami w fabryce, robotnik zwolniony z fabryki mógł zająć się handlem lub usługami. W ostateczności zawsze można było przesiedlić niepotrzebnych na inne, jeszcze niezmodernizowane obszary - do Afryki, Azji czy Ameryki.

Kolonizacja była przez wieki praktykowanym sposobem "przerzedzania" tłumów oczekujących na pracę. Kiedy jednak procesy modernizacyjne ogarnęły cały świat, trudno było znaleźć wolne, niezmienione jeszcze przez cywilizację miejsca. Co więcej, globalizacja doprowadziła do tego, że produkcja ludzi - odpadów stała się problemem we wszystkich częściach globu. Dawne peryferia przyjęły od centrum ideę modernizacji i same zaczęły wypuszczać ludzi zbędnych. Ponieważ dla ludzi tych nie ma już nigdzie miejsca, w coraz większym stopniu zasilają oni slumsy i getta. Część z nich wybiera rolę imigrantów, próbując pokonać przetarte wcześniej szlaki - tyle, że w drugą stronę. Okazuje się jednak, że i w "matecznikach nowoczesności" też już nie ma dla nich miejsca.

Chwilowa obecność bez zobowiązań

Problem nie ogranicza się jednak tylko do imigrantów. W każdym kraju i w każdej społeczności powstają enklawy ludzi zbędnych i niepotrzebnych, dla których nie ma żadnego "gospodarczego ani politycznego zastosowania". Według szacunków ONZ, za 20-30 lat jedna trzecia ludzkości będzie mieszkała w slumsach.

Innym aspektem tego samego problemu jest powstawanie zamkniętych osiedli - gett ludzi bogatych. To ci, którzy są jeszcze przydatni. Czy jednak mogą być pewni, że tak będzie zawsze? Opisywaliśmy niedawno na łamach Computerworld problemy dobrego handlowca z branży IT zwolnionego nagle z pracy. Świat mu się zawalił. W innych periodykach też nie brakuje tekstów opisujących dramat ludzi, którzy mimo znakomitych wyników w swojej pracy, stali się zbędni dla zatrudniających ich dotąd firm.

Zygmunt Bauman zwraca uwagę, że dzisiaj "linia oddzielająca przejściową nieprzydatność od kategorycznego i nieodwracalnego spisania na straty na ogół zaciera się i traci wyrazistość". Prawie każdy może się znaleźć poza społecznym, zawodowym, ekonomicznym obiegiem. To, zdaniem autora, znamienna, wcześniej nieznana cecha naszych czasów - jak pisze Bauman, "potencjalny los każdego człowieka - jedna z dwóch możliwości, między którymi waha się jego obecna i przyszła pozycja społeczna".


TOP 200