Lubimy pracę za dobre pieniądze

Praca wykonywana z zamiłowaniem przynosi satysfakcję zawodową, co nie zawsze współgra z wymiernymi efektami finansowymi. Gdy uda się skojarzyć obie te zalety, można być niemal pewnym, że udało się osiągnąć rzecz praktycznie niewykonalną: mieć ciekawą pracę za dobre wynagrodzenie. Niestety, oba te walory rzadko chodzą w parze, a często jest wręcz odwrotnie - mocno trzeba się napracować za niezbyt godziwe wynagrodzenie, a o satysfakcji zawodowej nie ma co marzyć.

Praca wykonywana z zamiłowaniem przynosi satysfakcję zawodową, co nie zawsze współgra z wymiernymi efektami finansowymi. Gdy uda się skojarzyć obie te zalety, można być niemal pewnym, że udało się osiągnąć rzecz praktycznie niewykonalną: mieć ciekawą pracę za dobre wynagrodzenie. Niestety, oba te walory rzadko chodzą w parze, a często jest wręcz odwrotnie - mocno trzeba się napracować za niezbyt godziwe wynagrodzenie, a o satysfakcji zawodowej nie ma co marzyć.

Kopanie rowów łopatą będzie dla kogoś zajęciem ciekawym, dającym tężyznę fizyczną i wymierne efekty, widoczne w postępie prac. Ktoś woli pomagać innym za symboliczne wynagrodzenie lub nawet bez niego - za to odczuwa głęboką duchową satysfakcję i nobilitację do wyższych kręgów duchowej dojrzałości. Jak w tym układzie przedstawia się rola informatyka zakładowego? Czy jest altruistą, czy też typowym materialistą - nad sprawą zastanowimy się w nieco szerszym kontekście.

Po pierwsze, należałoby zdefiniować rolę informatyka zakładowego w miejscu pracy. Nie zajmuje się on bezpośrednio wytwarzaniem oprogramowania, a raczej zapewnieniem stabilnych warunków jego eksploatacji. Nie znaczy to, że nie musi umieć programować, chociaż obecne tendencje do outsourcingu znacznie redukują te wymagania. Nagminną jednak potrzebą, występującą przy używaniu gotowego oprogramowania, jest tworzenie dodatkowych, niestandardowych zestawień, z czym wiąże się konieczność wydobycia stosownych informacji z bazy danych i właściwego ich przedstawienia. Do wykonania tych zadań nie zawsze opłacalne jest zatrudnianie firmy autorskiej ze względu na czas i koszty. Informatyka zakładowego powinna też charakteryzować pewna uniwersalność - znajomość różnych systemów operacyjnych, technik sieciowych, aplikacji, sprzętu i wreszcie zagadnień branżowych. Musi mieć możliwość rozwoju i poznawania nowych technologii, albowiem współuczestniczy w kreowaniu modelu informatycznego firmy.

Niektórzy sądzą, że informatykowi do szczęścia potrzebne są jedynie komputery, którymi zajmie się bez reszty i nie będzie męczył przełożonych o podwyżkę. Nic bardziej mylnego. Nawet jeżeli informatyk jest młodym zapaleńcem, też będzie dążył do odpowiedniej gratyfikacji swojej pracy, chociażby po to, aby kupować na własny użytek nowszy sprzęt i oprogramowanie - a nie są to rzeczy tanie.

Sytuacja finansowa informatyków zakładowych uzależniona jest przede wszystkim od branży - informatyk o takich samych umiejętnościach ma zdecydowanie różny poziom wynagrodzenia w bankowości i w służbie zdrowia. Pensja zazwyczaj przekłada się bezpośrednio na wydajność pracy i zainteresowanie czynnościami zawodowymi. W firmie godziwie wynagradzającej swych pracowników funkcjonuje silna finansowa motywacja do pracy, głównie w obawie przed utratą intratnego zajęcia. W przedsiębiorstwach oferujących niski poziom uposażenia obserwuje się wzajemność ze strony pracowników, polegającą na niesumiennym podchodzeniu do obowiązków zawodowych. Istnieje wprawdzie grupa zapaleńców realizujących swe idee za mizerne wynagrodzenie, ale gdyby głębiej temu przyjrzeć się, są to osoby młode, dla których stan posiadania nie jest na razie wyznacznikiem bytu albo też z niskim wynagrodzeniem skojarzone bywają sensowne motywacje w postaci dodatkowych zleceń, na które przełożeni muszą patrzyć przez palce.

Musisz umieć

Niewielu jest pracodawców przyjmujących do wiadomości, że informatyk może czegoś nie umieć lub mieć z czymś kłopoty. Od informatyka wymaga się szybkiego procesu uczenia się nowości i to na poziomie nieco bardziej szczegółowym niżby to dotyczyło zwykłego użytkownika. Z drugiej zaś strony - wobec użytkowników wykorzystujących w ich podstawowej działalności techniki komputerowe przełożeni stosują taryfę ulgową, uzasadniając ich komputerowe potknięcia zdawkowymi stwierdzeniami: "Oni się na tym nie znają, bo nie są informatykami". O ile takie podejście można jeszcze wytłumaczyć przy pierwszym kontakcie z komputerem, to zupełnie niezrozumiałe bywa po kilku latach doświadczeń i tylko dlatego, że zmieniła się nieco wersja systemu operacyjnego lub aplikacji. Z moich obserwacji wynika też, że często problem przesunięcia paska narzędzi lub ikony, aby przygotować sobie środowisko pracy, urasta do rangi wielkiego problemu. Niektórzy użytkownicy lubują się wręcz w gnębieniu informatyka w tak prozaicznych sytuacjach, choć przy odrobinie chęci poradziliby sobie sami. Być może u podstaw leży problem natury psychologicznej.