Listy

Czytuję od czasu do czasu pańskie felietony, żeby sprawdzić, czy może odstąpił Pan choć odrobinę od skrajnego pesymizmu. Ma Pan jednak stabilny punkt widzenia. Jednakże w ostatnim felietonie nieco Pan przesadził z interpretacją faktów.

Czytuję od czasu do czasu pańskie felietony, żeby sprawdzić, czy może odstąpił Pan choć odrobinę od skrajnego pesymizmu. Ma Pan jednak stabilny punkt widzenia. Jednakże w ostatnim felietonie nieco Pan przesadził z interpretacją faktów.

Wszystko, co Pan pisze na temat listów, odnosi się przecież do listów, takich jak ten: wysyłanych przez Internet. W ciągu ostatnich kilku lat pisanie listów powróciło. Przez pierwszy miesiąc od podłączenia mojego PC na stałe do Internetu napisałem wielokrotnie więcej listów niż przez całe życie Nie odczuwam dużych emocji, zaglądając do skrzynki pocztowej na mojej furtce. Za to odczuwam duże emocje, sprawdzając moją internetową skrzynkę pocztową. Pańskie biadanie byłoby pewnie bliskie ludziom, którzy narzekali, że zamiast dyliżansu pocztowego raz na pół roku, co dwa dni przyjeżdża listonosz na rowerze. Upadek epoki!

Pisze Pan: "Możliwości komputerów nie tylko przyspieszyły wymianę korespondencji, ale zbanalizowały ją. Cóż za problem kliknąć i wstukać kilka bezmyślnych zdań. Szanowny Panie! Proszę mówić za siebie. Rozumiem, że Pan pisuje banalne i bezmyślne listy. Generalizowanie w tym przypadku prowadzi do niewłaściwych wniosków.

List umarł wraz z upowszechnieniem się telefonu, a Internet

spowodował jego zmartwychwstanie - czy też raczej reinkarnacje.

Pozdrawiam

Tomasz Judycki

Warszawa


TOP 200