List do Kuby Tatarkiewicza

Szanowny Panie, czuję się w obowiązku nawiązać do niektórych wątków Pańskiego felietonu z poprzedniego numeru CW, który raczył Pan poświęcić mojej osobie.

Szanowny Panie, czuję się w obowiązku nawiązać do niektórych wątków Pańskiego felietonu z poprzedniego numeru CW, który raczył Pan poświęcić mojej osobie.

Domyślam się z tekstu (bo myśl nie została jasno wyłożona), że główny wątek sprawy polskiego Internetu - finansowy - rozumie Pan mniej więcej tak: przed zmianą ustroju wszystko mieliście (tzn. mieliśmy my, zwykli obywatele) za darmo i nie pytaliście, kto płacił za te wasze bitnety i internety, więc teraz nie macie moralnego prawa się czepiać. Otóż zupełnie nie przyjmuje Pańskiej przygany, iż w swej niewdzięczności nie pamiętam, że korzystając z Bitnetu za "wasze" pieniądze miałem luksus braku potrzeby stawiania pytań w rodzaju: "kto i ile za to płaci?". Cały czas było bowiem dokładnie wiadomo, kto płacił - płaciliśmy my wszyscy z naszej wspólnej kasy, na której WY trzymaliście łapę. Posiadając całą władzę i całą kasę, mieliście po prostu psi obowiązek zapewniać nam te bitnety i internety, tym bardziej że przecież wobec zagranicy udawaliście, że tu jest też cywilizowany kraj, tylko trochę inaczej.

Odnośnie powołanego przez KBN Zespołu Ekspertów ds. po prostu mam przekonanie, że został zastosowany tzw. komitetowy model podejmowania decyzji, dawno zdyskredytowany przez teoretyków organizacji jako nieskuteczny, czasochłonny i rozmywający odpowiedzialność. Jeżeli mimo strukturalnych sprzeczności, w jakie zostali wmanewrowani członkowie Zespołu, uda im się jednak sformułować sensowne propozycje, to pierwszy złożę im wyrazy uznania, odszczekując wszystko, co o Zespole napisałem, choć i tak nadal będę uważał, że szkoda czasu tylu wybitnych w swoich specjalnościach ludzi na zajmowanie się sprawami statutowo należącymi do kogoś innego.

Na temat wyrażonych przez Pana opinii na temat mojej osoby - m.in. że jestem McCarthy, ekshibicjonista ("... się pospieszył w obnażaniu...") i donosiciel - nie mogę podjąć polemiki, ponieważ nie czuję się obiektywny w tej sprawie.

Pozdrowienia

Andrzej Horodeński

red. nacz. miesięcznika ENTER


TOP 200