Lider trzeciego tysiąclecia

Procesy zachodzące we współczesnej gospodarce wymuszą na dyrektorach i prezesach zmianę metod zarządzania. Już wkrótce dotychczasowych menedżerów zastąpią nowocześni liderzy, gotowi "pociągnąć" za sobą personel międzynarodowych korporacji.

Procesy zachodzące we współczesnej gospodarce wymuszą na dyrektorach i prezesach zmianę metod zarządzania. Już wkrótce dotychczasowych menedżerów zastąpią nowocześni liderzy, gotowi "pociągnąć" za sobą personel międzynarodowych korporacji.

Globalizacja gospodarki, pojawienie się nowych mediów, a także wzrost zapotrzebowania na wykwalifikowanych zarządców odcisnęły silne piętno na działaniu współczesnych przedsiębiorstw. Jednym z aspektów ich funkcjonowania, który w najbliższych latach zmieni się w największym stopniu, będzie management. Na stanowiska dotychczasowych menedżerów, zagłębionych w procesy biznesowe i wskaźniki ekonomiczne, przyjdą prawdziwi przywódcy, zdolni zachęcić pracowników firmy do swojej wizji biznesu. A powszechny współcześnie model zarządzania zbudowany na ścisłej hierarchii i współzawodnictwie między zespołami zostanie zastąpiony nowym, opartym raczej na ścisłej współpracy i wykorzystującym różnorodność, jaką daje kierowanie wielonarodową korporacją.

Koniec świata menedżerów

Ostatnie lata przyniosły wiele poważnych zmian. Postępująca globalizacja gospodarki, znajdująca wyraz w coraz to nowych fuzjach międzynarodowych koncernów, rozwój Internetu i związanej z nim gospodarki elektronicznej stworzyły zapotrzebowanie na nowy typ liderów. Powoli do lamusa odchodzi popularny przez dziesiątki lat model kierowania opartego na zasadzie "nakazu i kontroli" (command and control), a coraz większe znaczenie zaczyna odgrywać sieciowy model podejmowania decyzji, bazujący na symetrycznych, partnerskich relacjach pomiędzy podwładnymi i przełożonymi.

Wiele sondaży i badań, prowadzonych w ostatnich latach przez największe firmy konsultingowe, ujawnia kryzys dotychczasowych metod zarządzania. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Drake Bean Morin, specjalizującą się w zagadnieniach związanych z tzw. outplacementem, w ciągu ostatnich 10 lat średnia kadencja na stanowisku prezesa amerykańskiej korporacji zmalała z 4 lat do 2,5 roku. Skalę tego narastającego zjawiska oddaje inny wskaźnik. Tylko w 1997 r. nowych prezesów zatrudniło niemal 20% badanych firm z listy Fortune 100, o 6% więcej w latach 1996-1997. Dane te doskonale obrazują rozdźwięk pomiędzy rosnącymi oczekiwaniami zarządów a kwalifikacjami osób piastujących najwyższe stanowiska w firmie. Nieefektywność w zarządzaniu jest jedną z najważniejszych przyczyn dymisji na kierowniczych stanowiskach po finansowych i etycznych nadużyciach oraz zespole czynników określonych jako "niedostosowanie fizyczne i psychiczne do stanowiska" - wskazują amerykańscy menedżerowie badani przez firmę doradczą Korn/Ferry.

Oczywiście można wskazać co najmniej kilka równorzędnych przyczyn wzrostu tych tendencji. Wiele spektakularnych dymisji na stanowiskach kierowniczych - obserwowanych również w branży informatycznej - świadczy jednak o poważnych problemach, z jakimi borykają się międzynarodowe korporacje. Coraz więcej działających od kilkudziesięciu lat wielkich i uznawanych za wzorcowe przedsiębiorstw przegrywa w konkurencji z młodymi, prężnymi korporacjami, w jakie w ciągu kilku lat przekształciło się wiele małych firm informatycznych, internetowych czy handlowych.

Pozytywna strona kryzysu

Kryzys ten spowodował, że coraz częściej podnoszą się głosy o potrzebie wyłonienia nowego rodzaju przywódców, zdolnych do zarządzania przedsiębiorstwami w warunkach gospodarki elektronicznej. Ich władza, bardzo szeroka, powinna opierać się raczej na partnerskich, mało formalnych związkach niż na relacjach obwarowanych wieloma procedurami i regułami. Liderzy nowego tysiąclecia - nazywani często e-liderami - powinni być zdolni do "porwania" pracowników dla swojej wizji. Wizja ta sformułowana w sposób przystępny i prosty powinna być na tyle uniwersalna, by sprostać wyzwaniom, które niesie gwałtowny rozwój firmy. Ich kwalifikacje nie powinny ograniczać się przy tym do "menedżerskiego rzemiosła" - umiejętności sprawnej administracji przedsiębiorstwem, znajomości zasad analizy finansowej i zdolności negocjacyjnych. Dla nowego typu przywódców znacznie większą rolę odgrywają czynniki interpersonalne oraz dokładna znajomość własnych zalet, wad i możliwości. Niemałe znaczenie mają też ich kwalifikacje etyczne, uwiarygodniające przekaz kierowany do ich współpracowników.