Libra. Czy kryptowaluta Facebooka zjednoczy świat

W 2020 r. użytkownicy Facebooka będą mogli płacić za internetowe zakupy za pomocą nowej cyfrowej waluty bazującej na blockchainie, noszącej nazwę Libra. Facebookowa platforma finansowa, obejmująca oprócz kryptowaluty również cyfrowy portfel Calibra i integrację z wieloma aplikacjami to projekt dosłownie o znaczeniu globalnym. Świadczą o tym głosy sprzeciwiające się jej wprowadzeniu.

Profesor Mundell, twórca wspólnej waluty Unii Europejskiej, powiedział: nie ma sensu codzienne ustalanie, ile litrów płynu mieści się w galonie. Innymi słowy: można na wolnym rynku handlować dowolnymi towarami, po dowolnych cenach, ale wątpliwy jest handel towarem uniwersalnym, jakim jest pieniądz.

Zapewne szefowie Facebooka znają koncepcję Mundella, wykraczającą poza walutę europejską i wskazującą na możliwość wprowadzenia pieniądza światowego, w oparciu o kilka najważniejszych walut globu: euro, dolara amerykańskiego, franka szwajcarskiego, jena czy funta brytyjskiego. Siła takiego pieniądza powodowałaby, niejako automatycznie, że inne większe państwa (np. Chiny ze swoim juanem, Brazylia z rialem czy Turcja z lirą) stawałyby się częścią „węża walutowego“, czyli monetarnego „tunelu” ograniczającego wahania kursów.

Zobacz również:

W sferze euro takie „tunelowanie“ obejmuje całą Unię w postaci mechanizmu European Exchange Rate Mechanism. Libra ma podobne ambicje, tyle, że na skalę planetarną i formalnie: pozabankową i pozapaństwową. Mówimy przy tym o walucie czysto informatycznej a zatem napędzającej wszelki biznes, w którym istotną rolę odgrywa skomputeryzowana informacja. A przecież wiemy, że nie ma dziś przyszłościowej gospodarki poza sferą elektroniczną (informatyczną). Handel, przemysł – również, a może przede wszystkim, przemysł 4.0 – logistyka, turystyka czy medycyna: wszędzie są komputerowe terminale oraz internetowe portale. I w każdej biznesowej transakcji potrzebne są płatności. Bezpieczne, szybkie, proste, tanie.

I tu zaczyna się problem. Bo naprawdę szybko jest tylko między dwoma kontami tego samego banku.

Tak jakby numer nadawcy i odbiorcy, przyporządkowane do dowolnych instytucji finansowych, miały jakiekolwiek znaczenie dla wydajności bazodanowego algorytmu. Z kolei tanio jest tylko w obrębie tej samej waluty. Tak jakby proste mnożenie czy dzielenie, dla wyliczenia kursu według danego przelicznika, było problemem dla serwera wykonującego miliardy operacji na sekundę. A „prosto“ jest tylko wtedy, gdy najpierw przebijemy się przez labirynt autoryzacji i formularzy danego banku, z koniecznością osobistej wizyty z dokumentem tożsamości.

Brzmi znajomo, skojarzenia z innymi branżami? No właśnie. Jeszcze niedawno wielkie telekomy udowadniały nam, że telefoniczna rozmowa ze Szczecina do Sztokholmu musi być droższa niż ze Szczecina do Rzeszowa. Tak jakby dla satelitów i węzłów komórkowej telefonii miało jakiekolwiek znaczenie, jakie numery, z szybkością podświetlną, są ze sobą automatycznie łączone. Na szczęście unijny ustawodawca pozytywnie rozwiązał kwestię roamingu telefonicznego. Na podobne rozwiązanie czeka roaming bankowy.

Libra Association nie czeka. Jej biznesowa córka, Calibra, wie w jakich krajach, co najmniej połowa ludności ma dostęp do internetu (telefonii komórkowej) a jednocześnie znajduje się poniżej światowego współczynnika posiadania konta bankowego tj. 64%. To właśnie dla „bezkontowców”, ale „komórkowców” Libra miałaby być udogodnieniem. Szacuje się, że takich osób, w wieku od 16 lat, jest na świecie ok. 1,5 miliarda.

Czy Libra jest kryptowalutą

Naturalnie, Libra może być interesująca także dla każdego kto ma konto złotówkowe a chciałby swobodnie dokonywać zakupów internetowych w wymiarze międzynarodowym. Np. zaopatrzyć się w oryginał komiksu z Asteriksem na Amazon.fr (euro) czy „ściągnąć towar” z USA przez Amazon.com (dolar). To prawda, że można przy tym skorzystać z karty kredytowej, najpierw trzeba jednak taką kartę mieć a to wiąże się z pośrednimi czy bezpośrednimi opłatami.

Banki potrafią nas przy tym epatować obietnicami „dobrych kursów” za przewalutowanie. O tym, że niezależnie od kursu zapłacimy solidną opłatę stałą, dowiemy się później. Z kolei formalny brak opłaty za samo przewalutowanie może wiązać się z mniej korzystnym kursem, tak jak w typowym kantorze. W takiej sytuacji nastąpił wysyp firm fintech typu Revolut czy Klarna, będących pośrednikami w transakcjach. Tu jednak mówimy o samym pieniądzu elektronicznym jako odrębnej walucie. Z tego powodu nie zajmujemy się także systemami operującymi już istniejącymi walutami w sposób „fizyczny“, np. nadanie i odbiór gotówki, w postaci banknotów, w określonym miejscu, czy przesyłanie kopert z pieniędzmi przez wyspecjalizowane firmy kurierskie.

Libra jest klasyfikowana zgrubnie jako kryptowaluta. Jednak w tej grupie mamy już kilka tysięcy walut. Poza najbardziej znaną, czyli Bitcoin, około tysiąca z nich notuje obroty powyżej 10 tysięcy dolarów dziennie, natomiast kilkanaście posiada nawet wielomiliardową kapitalizację rynkową (np. Ether ETH czy Ripple XRP). Choć celem początkowo tworzonych kryptowalut nie był Przemysł 4.0, to już obecnie, wśród kilkunastu najważniejszych, znajduje się też Iota, zaprojektowana specjalnie dla internetu rzeczy, czyli finansowej komunikacji międzymaszynowej. Ten ostatni przykład jest o tyle istotny w kontekście Libry, że Iota nie jest walutą całkowicie zdecentralizowaną.

Bitcoin to klasyczna technologia blockchainowa czyli łańcucha bloków. Inaczej mówiąc: blockchain to łańcuch informacyjnych bloków, tworzących zdecentralizowaną i rozproszoną bazę danych, korzystającą z mechanizmów kryptograficznych. W ten sposób, w Przemyśle 4.0, mogą być możliwe bezpośrednie negocjacje i zawieranie transakcji np. między urządzeniami produkcyjnymi, dysponującymi określonymi zdolnościami wytwórczymi, oferowanymi w ramach zdefiniowanych ram kosztowych.

Tymczasem system Iota to także instancja tzw. koordynatora, centrum weryfikujące transakcje i gwarantujące wyższe bezpieczeństwo systemu. Źródłowy kod tej „centrali“ nie jest otwarty, przy czym twórcy waluty uwzględnili też opcję całkowitej decentralizacji, w miarę upływu czasu i osiągnięcia bardzo dużych rozmiarów systemu. Również technicznie Iota odbiega od Bitcoina, stosując algorytmy DAG (skierowany graf acykliczny).

Także Libra ma wiele możliwości technologicznych, algorytmicznych czy organizacyjnych. Z pewnością nie jest walutą całkowicie anonimową, ponieważ jest częścią konsorcjum skupionego wokół Facebooka. Wśród członków założycieli Libra Association znajdujemy m.in. takich gigantów jak Vodafone, Spotify, Visa, Uber, Mastercard czy eBay (co ciekawe, na początku października grono to opuścił PayPal). Brak anonimowości ma być jednak zaletą Libry, która dąży do wizerunku waluty „czystej”, uniemożliwiającej pranie pieniędzy czy wspieranie terroryzmu.

Libra - komplementarna hybryda

Libra, korzystając z doświadczeń innych walut elektronicznych chce wkroczyć na rynek jako swego rodzaju hybrydowe optimum rozwiązań wcześniejszych. W sensie ekonomicznym możemy zaliczyć Librę do walut komplementarnych. Mówimy tu o walutach tzw. lokalnych, których nowożytna geneza związana jest z wolną bankowością, praktykowaną np. w XVIII-wiecznej Szkocji. Historycznym wariantem takiego pieniądza w Polsce były dolarowe bony PeKaO, będące w obiegu w latach 1960-1989. Natomiast aktualnym przykładem krajowym jest Polska Waluta Lokalna, oferowana w ramach projektu Zielony. Na świecie mamy dziesiątki lokalnych walut w obiegu różnego typu, np. istniejący od 1983 roku Lokalny System Wymiany i Handlu pozwala na niedochodowy obrót usługami i towarami na zasadzie barteru mierzonego punktowo.

Czy Libra będzie miała wpływ na już istniejące systemy walut lokalnych, elektronicznych czy kryptowalut? Z pewnością. Wejście na ten rynek tak wielkiego gracza będzie podobne np. do zmiany jaka wystąpiła w latach 90. na krajowym rynku edytorów tekstu.

Przypomnijmy: TAG (Infoservice, Gdańsk), QR-Text (Malkom, Warszawa) czy produkty o tak wdzięcznych nazwach jak „Ąż”, miały rację bytu do momentu gdy „przyjechał walec i wyrównał“, tzn. gdy pojawiły się polskie wersje światowych standardów, takich jak Windows, Word, czy Word-Perfect. Przypomnijmy też inny fakt. W połowie lat ostatniej dekady XX w. rynek internetowych wyszukiwarek wydawał się być już nasycony. Istniało wtedy co najmniej kilkanaście popularnych aplikacji, takich jak: Altavista, Lycos, Webcrawler, Infoseek, Excite czy Hotbot. A jednak wejście Google’a na ten rynek spowodowało, że te nazwy przeszły do historii.

Libra. Lepsze jest wrogiem dobrego

System jest prosty, bo da się obsłużyć podwójnym kliknięciem? W takim razie musi przegrać z jeszcze prostszym, gdzie wystarczy kliknięcie pojedyncze. Dlatego komunikatory typu WhatsApp wyparły SMS-y i ich multimedialne wersje, MMS. Jasne, istotna była także kwestia opłat, ale SMS był przecież tylko dość toporną i drogą propozycją telekomów-molochów „dla ludzkości“, podczas gdy komunikatory takie jak np. polski Gadu-Gadu były pomyślane „dla ludności“.

Jak zatem będzie wyglądać korzystanie z Libry z punktu widzenia użytkownika? Według wrześniowych informacji, koszyk walutowy nowego pieniądza będzie miał następujący skład: dolar USA – 50%, euro – 18%, jen – 14%, funt brytyjski – 11%, dolar singapurski – 7%. Reszta będzie podobna do już istniejących aplikacji tego typu. Pokażmy to na przykładzie największego szwajcarskiego sklepu internetowego, Digitec Galaxus. W marcu 2019 r. firma zdecydowała się na akceptację płatności Bitcoinem a także innymi kryptowalutami, w tym XRP, Ethereum i Litecoin, w kooperacji z Coinify, marketplace’m kryptowalut. Zakupy w Digiteku wyglądają podobnie jak na innych portalach handlowych a jedną z możliwych opcji płatności są właśnie kryptowaluty. W przypadku takiej decyzji klienta następuje automatyczne przekierowanie do Coinify i wyświetlenie aktualnego przelicznika walutowego, ważnego 15 minut. Reszta procesu również jest typowa tj. odbywa się przy pomocy posiadanego kryptoportfela. W praktyce Szwajcaria traktuje Bitcoina i inne kryptowaluty podobnie jak klasyczne środki płatnicze – ważne żeby płacić podatki i wykluczać pranie pieniędzy.

Póki co, choć Libra jeszcze nie działa, to już ma przeciwników. Dwa wiodące kraje unijne, ustami swoich ministrów finansów, wyraziły zamiar stworzenia własnych platform kryptowalutowych.

Francuski minister Bruno Le Maire ocenił, że Libra stwarza zagrożenie dla suwerenności narodowej i powoduje do ryzyka finansowe i jako taka, nie powinna być dopuszczona do działania na terenie Unii Europejskiej. „Żaden prywatny byt nie może dzierżyć władzy monetarnej, która jest nieodłączną częścią suwerenności narodów. Francja i Niemcy zobowiązują się do wprowadzenia odpowiednich rozwiązań chroniących obywateli i stabilność finansów” – czytamy we wspólnym oświadczeniu Le Maire’a i Olafa Scholza, jego niemieckiego odpowiednika, wydanym przy okazji ostatniego szczytu G7.


TOP 200