Liberalizacja na niby?

Do powyższego (tytułowego) wniosku można dojść po przysłuchiwaniu się panelowi dyskusyjnemu, zorganizowanemu podczas bydgoskiego $Krajowego Sympozjum Telekomunikacji 2001$ pt. $Współpraca międzyoperatorska w świetle Prawa telekomunikacyjnego$.

Do powyższego (tytułowego) wniosku można dojść po przysłuchiwaniu się panelowi dyskusyjnemu, zorganizowanemu podczas bydgoskiego Krajowego Sympozjum Telekomunikacji 2001 przez redakcję "Infotela" i firmę Netia, pt. Współpraca międzyoperatorska w świetle Prawa telekomunikacyjnego z cyklu Przyszłość telekomunikacji w Polsce.

Paradoksalnie, zsumowane wypowiedzi uczestników panelu - przedstawicieli operatorów działających na polskim rynku (Dialog, Elnet, Polkomtel, Centertel, TP SA, Netia, NOM, PTK) oraz reprezentantów Ministerstwa Gospodarki i Urzędu Regulacji Telekomunikacji - URT) - zaprzeczają kolejnym elementom z tytułu panelu, a w efekcie wyłania się obraz pełen chaosu. Trudno mówić o współpracy między operatorami, kiedy wyraźnie rysuje się konflikt między dominującą TP SA (jak określono to podczas dyskusji: stosującą taktykę celowego opóźniania zmian mających liberalizować rynek) a "jej ofiarami", używając innego użytego określenia, czyli pozostałymi operatorami starającymi się wyrwać kawałek rynku.

Zobacz również:

Co do prawa telekomunikacyjnego - niemal wszyscy wskazywali na jego ułomność i brak odpowiednich wykładni, faktycznie liberalizujących rynek i wprowadzających zasady konkurencji. Obecnie istniejące są niedopracowane, często sprzeczne i w efekcie prowadzą do nieustających konfliktów. I tak większość sporów musi znaleźć ostateczne rozstrzygnięcie w Sądzie Antymonopolowym (obecnie złożono w nim kilkanaście wniosków do rozpatrzenia), a to - jak podkreślali przedstawiciele niezależnych operatorów - trwa, co bezpośrednio przekłada się na ogromne straty finansowe nowych firm, mogące zachwiać podstawami ich egzystencji.

Generalne wrażenie, jakie odnosi się po tej dyskusji, to paraliżująca niemoc, brak możliwości znalezienia wyjścia z impasu przez środowisko telekomunikacyjne i organa ustawodawcze. Jak powiedziano na końcu, trwają dyskusje środowiskowe od 2 lat, a nadal brakuje ustaleń i konfliktom nie widać końca. Co do jednego operatorzy byli zgodni: ustawodawca przygotowuje źle napisane, sprzeczne rozporządzenia, nie dając jednoznacznych wykładni.

Oto niektóre wypowiedzi i sformułowania, które padały podczas panelu, oddających klimat spotkania: obowiązująca obecnie ustawa jest martwa, brakuje rozporządzeń; TP SA uzurpuje sobie prawa, które posiada regulator, stosuje sztuczki prawne; ustawodawca działa ślamazarnie; URT brakuje instrumentów prawnych; tak naprawdę trudno mówić o konkurencyjności na rynku telekomunikacyjnym; prawo telekomunikacyjne de facto nie istnieje; prawa konsumenta są ignorowane; w zakresie zasad dot. połączeń między sieciami (tzw. interconnection) brak faktycznych ustaleń, obowiązują tu nadal reguły sprzed 3 lat.

Troszkę optymizmu? Może konieczność przyjęcia przez Polskę unijnego porządku legislacyjnego dot. telekomunikacji wprowadzi wreszcie ład i rzeczywistą liberalizację rynku. Zapytał jednak Kszysztof Heller, prezes Elnetu: dlaczego od razu u nas nie przyjęliśmy dobrych unijnych wzorów wypracowywanych tam przez 10 lat, które i tak za kilka lat będą u nas obowiązywały, zamiast eksperymentować z własnymi rozwiązaniami...Bez komentarza.


TOP 200