Lee Miles, wiceprezes Red Hat: "Stawiamy na innowacyjne pomysły"

Nasza firma działa w taki sposób, żeby tworzyć jak najwięcej innowacyjnych rozwiązań, żeby powstawało jak najwięcej pomysłów. Dajemy możliwości, aby grupa ludzi pracowała nad wybranym tematem, a potem podejmowała decyzję. O tym, które rozwiązanie jest najlepsze, decydują oczekiwania rynku, potrzeby klientów – mówi Lee Miles, wiceprezes firmy Red Hat na region CEMEA.

W zeszłym roku IBM kupiło Red Hata za 34 mld dol., w tym roku transakcja została sfinalizowana. Co ta fuzja dla was oznacza?

Dla nas jest to szansa przede wszystkim ze względu na skalę, na jaką działa IBM. Biorąc pod uwagę liczbę krajów, w których IBM jest znana, Red Hat może być obecny tam, gdzie go wcześniej nie było. Pracując ściślej z IBM – a nasze partnerstwo z IBM trwa już od 20 lat – możemy też szybciej dostosować oprogramowanie do potrzeb klientów. Pozostajemy dalej niezależni, mamy swoich ludzi, swoje biura, współpracujemy z naszymi partnerami, do których należą między innymi: Google, Amazon, Microsoft. Teraz klienci mają szansę, aby oprogramowanie Red Hat zaimplementować o wiele szybciej.

Zobacz również:

Czy może pan wymienić najważniejsze produkty z portfolio Red Hata, biorąc pod uwagę płynące z nich przychody?

Takim produktem jest Linux, i to nie tylko dlatego, że od niego Red Hat rozpoczął działanie jako otwarta organizacja, ale także z uwagi na jego historię. Linux stał się platformą wybieraną przy tworzeniu rozwiązań chmurowych. A na Red Hat Linuksie może bazować cały ekosystem.

Właśnie udostępniliśmy jego nową wersję, zaprojektowaną specjalnie dla przemysłu chmurowego. Istotna jest jej elastyczność, dzięki której można wziąć aplikacje ze środowiska on-premise, rozdzielić na kawałki i dostosować je do środowiska chmurowego. W Polsce ważna jest jej zgodność z licznymi regulacjami prawnymi dotyczącymi sposobu przechowywania danych. Poza tym coraz większe znaczenie ma zdolność do przesyłania danych pomiędzy chmurami i systemami on-premise.

Ważnym produktem z naszego portfolio jest też rozwiązanie do automatyzacji. Sama migracja aplikacji ze środowiska on-premise do chmury nie ma żadnej wartości, należy ją zautomatyzować, dostosować, aby było to rozwiązanie odpowiadające na potrzeby klienta i rynku.

Czy spodziewa się pan zmian w związku z fuzją z IBM?

Już obserwujemy zmiany. IBM wprowadził pakiet chmurowy oparty na technologii OpenShift. Patrząc na Linuksa i działy systemowe, już widzimy przesłanki, że będą one coraz ściślej obsługiwać hardware i systemy biznesowe. Wydaje mi się, że IBM będzie wdrażać coraz więcej naszych technologii w systemach, które oferuje.

Jim Whitehurst, CEO Red Hata, wyszedł z pomysłem otwartej organizacji. Firma stara się realizować tę ideę od 2015 r., kiedy została wydana jego książka „Otwarta organizacja”. Na czym to polega?

Nasza organizacja działa w taki sposób, aby tworzyć jak najwięcej innowacyjnych rozwiązań, żeby powstawało jak najwięcej pomysłów. Rozwiązania innowacyjne oraz pomysły pochodzą zarówno od pracowników, jak i spoza organizacji. Otwartość organizacji oznacza, że działamy w sposób zwinny, stosujemy więc metodykę agile. Dajemy możliwości, aby grupa ludzi pracowała nad wybranym tematem, a potem podejmowała decyzję bez względu na to, jakie miejsce jej członkowie zajmują w organizacji.

Dla nas najważniejszy jest fakt, że możemy zdobyć ciekawy pomysł. Potem Red Hat wartościuje go, biorąc pod uwagę dwa najważniejsze czynniki: zaangażowanie ludzi i policzalność efektów. Pomimo że działamy w sposób, który pozwala na połączenie wielu pomysłów, o tym, które rozwiązanie jest najlepsze, decydują oczekiwania rynku, potrzeby klientów.

Być może decyzja podjęta w takim procesie jest nieco dłuższa niż decyzja odgórna, ale jest ważna przede wszystkim z uwagi na wysoki poziom zaangażowania załogi i wysoki poziom wiarygodności. Dla nas, jako organizacji, to najlepsza metoda działania.

Red Hat jest skoncentrowany na rozwijaniu aplikacji open source. Jaki jest związek pomiędzy otwartym oprogramowaniem a otwartą organizacją?

Działają w bardzo podobny sposób. Jest ponad milion projektów typu open source na świecie, w których jest zaangażowanych ponad 50 mln programistów i informatyków. Wystarczy pomyśleć, ile dobrych rozwiązań innowacyjnych, czy nawet dobrych pomysłów może pochodzić od tak dużej społeczności jak open source. Ta społeczność wybiera najlepsze pomysły i sprawia, że działają tak, iż ludzie mogą je wykorzystać. Red Hat bierze te fantastyczne pomysły i przygotowuje je do użycia biznesowego.

Jakie jest zatem znaczenie otwartości w procesie transformacji cyfrowej?

Wystarczy spojrzeć na rozwój, jaki się dokonał w przemyśle IT. Od dawna wiadomo, że rozwój oprogramowania otwartego wewnątrz oprogramowania systemowego jest ograniczony. Nawet najwięksi dostawcy na świecie nie są w stanie podać wszystkich pomysłów, ponieważ mają ograniczone zasoby. Open source nie ograniczają zasoby, każdy może przyczynić się do powstania ciekawych pomysłów, innowacji, czy rozwiązania problemów.

To dotyczy przecież każdej branży…

Zgadza się. Na przykład branża bankowa nie zamyka się już w czterech ścianach, zaczyna wdrażać otwarte standardy. Ważne jest przede wszystkim zrozumienie problemu biznesowego i dopasowanie do jego rozwiązania otwartego standardu. Wiele organizacji radzi sobie z wyzwaniem, jakim jest cyfrowa transformacja, dzięki elastycznemu podejściu do otwartego standardu i otwartego rynku.

Red Hat promuje otwartą organizację, ale z drugiej strony IBM jest powszechnie postrzegane jako korporacja tradycyjna i hierarchiczna. Zderzenie tych dwóch paradygmatów wydaje się nieuniknione. Co pan o tym myśli? Czy można mieszać wodę z ogniem?

Myślę, że kluczowe jest oświadczenie wydane przez CEO obu organizacji. Red Hat pozostaje firmą niezależną. Jeśli chce się subskrybować produkty Red Hata, robi się to bezpośrednio u nas, a nie od IBM. Jest to dobre rozwiązanie zarówno dla rynku, jak i dla nas. Utrzymuje kulturę Red Hata, sposób działania i społeczność open source. IBM podpatruje metodyki działania Red Hata, niektóre z nich wykorzystuje u siebie. Współpracując z załogą IBM, obserwujemy zainteresowanie naszą kulturą korporacyjną, widzimy, że jest porównywana z ich kulturą. Myślę, że IBM uczy się otwartej organizacji, której będzie coraz więcej w cyklu rozwojowym tej firmy.

W Red Hat odpowiada pan za duży region, składający się z Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki. Jaka jest główna różnica w stosowaniu aplikacji open source w Polsce i innych krajach?

Pracuję w Red Hat od pięciu lat. Muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony liczbą osób, które korzystają z rozwiązania open source w środowisku biznesowym. Myślałem, że trzeba będzie dopiero przekonać ludzi do tych rozwiązań, a okazało się, że w Polsce firmy dobrze je znają. Istnieje duża potrzeba, aby rozwiązanie typu open source było główną strategią. Ograniczeniem był brak umiejętności. Włożyliśmy wiele pracy w programy uniwersyteckie, programy szkoleniowe, certyfikację. Kluczową sprawą jest liczba certyfikatów Red Hat dla danego kraju.

Nasz sukces, który częściowo osiągnęliśmy w ciągu ostatnich trzech czy czterech lat, polega na tym, że firmy, które były na wczesnym etapie przyswajania open source, mogą oprzeć swoją strategię IT na rozwiązaniach czy to od Red Hata, czy innych dostawców.

Mają odpowiednich ludzi, odpowiednich partnerów w kraju, a co za tym idzie, w momencie, kiedy zaczynają cyfrową transformację, szukają wsparcia u firm takich jak Red Hat. Działamy wspólnie z wieloma partnerami, którzy odgrywają ważną rolę w uzupełnianiu luk w umiejętnościach załóg w zakresie open source i cyfrowej transformacji.


TOP 200