Łatwiej zostać prezesem po politechnice

Inżynierowie mają największe szanse na awans. Aż 38% prezesów, członków zarządu, dyrektorów generalnych studiowało na politechnikach.

Z raportu firmy Kienbaum i Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej analizującego rynek pracy menedżerów w latach 2011-2012 wynika, że osoby na najwyższych stanowiskach w firmowej hierarchii ukończyły uczelnie techniczne.

Inżynierowie rządzą na świecie

36%

menedżerów wyższego oraz 23% średniego i niższego szczebla to inżynierowie, wynika z danych firmy Kienbaum.

"Inżynierowie zarządzają firmami o profilu technicznym oraz firmami produkcyjnymi w każdej branży - motoryzacja, farmacja, budownictwo, przemysł spożywczy itd. Od kandydatów na stanowiska menedżerskie, zwłaszcza wyższego szczebla, w firmach produkcyjnych oczekuje się wykształcenia technicznego i wieloletniego doświadczenia na stanowiskach kierowniczych. Bierze się też pod uwagę umiejętności miękkie - wiedzę z zakresu zarządzania czy finansów" - mówi Iwona Cekal, konsultant w Kienbaum. "Często inżynierowie awansując na wysokie stanowiska robią kursy, MBA, studia z zakresu zarządzania i finansów, aby uzupełnić wykształcenie. Łatwiej kandydatowi np. na dyrektora generalnego nadrobić braki w przygotowaniu menedżerskim, niż zdobyć niezbędną wiedzę i doświadczenie techniczne" - dodaje.

Z danych Kienbaum wynika, że 36% menedżerów wyższego oraz 23% średniego i niższego szczebla to inżynierowie. Świetnie na rynku radzą sobie też absolwenci uczelni o profilu ekonomicznym i biznesowym. Wśród kadry zarządzającej - prezesów, dyrektorów generalnych - jest ich 33%, a na stanowiskach menedżerskich średniego szczebla aż 49%. "Najwięcej ekonomistów na szczeblach menedżerskich jest w dużych miastach, gdzie siedziby mają instytucje finansowe: firmy ubezpieczeniowe, banki, fundusze inwestycyjne" - mówi Andrzej Kensbok, konsultant w Kienbaum.

Najmniejsze szanse na zostanie prezesem, a nawet menedżerem średniego szczebla, mają absolwenci studiów humanistycznych (politologia, socjologia itp.). Na stanowiskach top menedżerów jest ich zaledwie 3%, a średniego szczebla 2%. Co ciekawe, przy wyborze kandydata na stanowisko menedżerskie pracodawcy rzadko kierują się MBA czy doktoratem. "Są pewne sektory, branże, w których doktorat jest pożądany, np. w firmach farmaceutycznych i biotechnologicznych. To jednak wyjątki. Ogólnie pracodawcy nie wymagają doktoratów, nie wpływa to też na wysokość pensji" - mówi Iwona Cekal. Trzeba też zwrócić uwagę, że MBA można obecnie zrobić na wielu uczelniach, niewiele z nich oferuje studia na wysokim poziomie. "Co innego, jeśli kandydat zrobił MBA na topowej zagranicznej uczelni np. na Harvardzie. Takie wykształcenie to ogromny plus dla pracodawcy. Jednak w Polsce osób z takim wykształceniem jest zaledwie kilkunaście" - dodaje Iwona Cekal.

Do podobnych wniosków po raz kolejny doszła także Rzeczpospolita w trakcie przygotowywania dorocznego zestawienia 500 największych firm w Polsce. Wśród prezesów firm absolwenci politechnik zdecydowanie zwyciężają z ekonomistami. Przy awansie na prezesa często decyduje nie kierunek ukończonych studiów, ale renoma uczelni, której jest on absolwentem. Dlatego młodzi ludzie, mający ambicje kierowania firmami, powinni studiować na najlepszych uczelniach technicznych.

Wykształcenie techniczne dobre na kryzys

Jak podaje Rzeczpospolita, prawdziwymi kuźniami prezesów są: Politechnika Warszawska (8,74% absolwentów wśród top menedżerów), Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie (8,28%) i Politechnika Śląska w Gliwicach (8,05%). Ponad 25% szefów czołowych firm ma dyplom jednej z tych uczelni - wynika z zestawienia Rzeczpospolitej, która zbadała kariery zawodowe 435 top menedżerów. Z danych tych wynika, że przewaga inżynierów po kryzysie jeszcze się wzmocniła.

Jednak wyraźnie widać też rosnące znaczenie absolwentów uczelni ekonomicznych. Prawie 20% z top menedżerów ma dyplom jednej z nich - najczęściej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (5,29%), która zajęła 4. miejsce w zestawieniu. W pierwszej 10 znalazły się jeszcze: Politechnika Wrocławska (5,06%), Uniwersytet Warszawski (4,14%), Politechnika Gdańska (3,68%), Politechnika Poznańska (3,68%), Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach (3,68%), Politechnika Łódzka (3,45%).

Jak twierdzą autorzy raportu Rzeczpospolitej, widoczny od 2000 roku powrót popularności kierunków i uczelni technicznych sprawi, że kolejne pokolenie prezesów nadal będzie zdominowane przez inżynierów. Tym bardziej że przedstawiciele politechnik zapewniają, iż dbają o ekonomiczne przygotowanie absolwentów. Przykładowo AGH wprowadza zajęcia związane z "kompetencjami miękkimi" i językami obcymi. Ranking Rzeczpospolitej został przygotowany po raz szósty.