Kto jest winny

Szanowny Panie Redaktorze Do napisania listu skłonił mnie pana felieton o perypetiach z podwójnymi biletami na trasie Gdańsk-Warszawa z niedwuznacznym wskazaniem na polskich informatyków, jako winnych. Ja zrewanżuję się panu zagadką kryminalną.

Szanowny Panie Redaktorze

Do napisania listu skłonił mnie pana felieton o perypetiach z podwójnymi biletami na trasie Gdańsk-Warszawa z niedwuznacznym wskazaniem na polskich informatyków, jako winnych. Ja zrewanżuję się panu zagadką kryminalną.

A więc: Miejsce akcji - koniec sierpnia 1997r. w paryskiej dzielnicy La Defense - określanej też mianem najnowocześniejszej dzielnicy świata - dzielnicy XXI w.

W hipermarkecie Auchan znalazłem świetny podarunek dla córki - apaszkę wiskozową za 30 franków. Idę do kasy, kasjer odczytuje czytnikiem kodu, że powinienem zapłacić 190,86 franków. Protestuję. Kasjer bardzo zniecierpliwiony jeszcze raz odczytuje cenę 190,86 franków. Ja proszę o wezwanie kierownika. Kasjer łączy się z nim telefonicznie i odpowiada, że błędnie naklejono cenę 30 franków. Rezygnuję z zakupu i rozstajemy się, delikatnie mówiąc, w nastrojach niezbyt przyjaznych.

Za pół godziny ponawiam próbę zakupu - podchodzę do wieszaka, na którym wisi „moja” apaszka w otoczeniu innych. Wszystkie są w cenie 30 franków. Biorę tę wymarzoną i idę do szefowej działu obsługi klienta, która sprawdza cenę. Teraz we dwoje idziemy do tego samego kasjera i czytnik potwierdza, że rzeczywiście apaszka kosztuje 30 franków. Płacę i zaoszczędzam ponad 160 franków. Oczywiście nikt mnie nie przeprosił, czyli nie ma różnicy z pana krajowym przypadkiem.

Dlaczego uważam, że jest to zagadka. Ponieważ naprawdę nie wiem, kto tu zawinił? Prosta odpowiedź - informatycy, ale przecież wysoko kwalifikowany kasjer i menedżer powinni wiedzieć, że apaszka wiskozowa nie może kosztować 190 franków (najwyższa cena apaszki, która w tym dniu była na półce, to ok. 60 franków). Nie wiem też dlaczego system komputerowy kasy pokazuje po upływie pół godziny inną cenę niż poprzednio.

Dlaczego kryminalna. Ponieważ jest to klasyczna próba wyłudzenia pieniędzy, ale przez kogo? Kasjera, firmę, osobę trzecią. A może jest to tylko niekompetencja , za którą - jak zawsze - płaci klient. W zasadzie powinienem pozwać firmę do sądu.

Jak w każdej zagadce kryminalnej, aby nie być posądzony, że popieram konkurencyjne firmy, załączam dowody w postaci dwóch paragonów z opisem towaru ich ceną i innymi danymi. Rachunki należy sprawdzać, szczególnie wystawione przez komputer. Mam też nadzieję, że pobliski polski Auchan nie będzie podążał drogą swego francuskiego odpowiednika. Nie wiem, czy jest to pocieszające, że nie tylko w Polsce komputery się mylą. A są tacy osoby, które na tym tracą i zyskują.

Pozostaję z wyrazami szacunku

Prof. Jerzy Kisielnicki

Warszawa


TOP 200