Książę San Mateo i prawo Murphy'ego

"W tym kwartale wsadzimy im nóż w plecy", "Jeszcze chwila a wytrząśniemy z nich życie" - tak o konkurencji wyraża się prywatnie Larry Ellison, szef Oracle'a.

"W tym kwartale wsadzimy im nóż w plecy", "Jeszcze chwila a wytrząśniemy z nich życie" - tak o konkurencji wyraża się prywatnie Larry Ellison, szef Oracle'a.

Nie wiadomo skąd zawsze doskonale ubrany, świetnie wykształcony WASP Doliny Krzemowej czerpie takie określenia. Być może wpływ na dobór słownictwa ma jedna z największych na świecie kolekcja samurajskich hełmów lub atmosfera domu, zbudowanego na kształt XVIüwiecznej japońskiej rezydencji, w której już od roku mieszka Larry Ellison. Najnowszy "Time" nie szczędzi czytelnikom szczegółów. Larry Ellison ma 180 cm wzrostu, był trzykrotnie rozwiedziony, a w jego notatniku telefonicznym można znaleźć prywatny numer Billa Clintona, kongresmena Jacka Kempa i hollywoodzkiego agenta Jeffa Berga, który doradza m.in. Julii Roberts i Melowi Gibsonowi.

W chwilach wolnych od planowania porażki Microsoftu i Informixa szef Oracle'a prowadzi luksusowe samochody i jachty, zawsze ubrany jak książę Walii. Zdaniem Davida S. Jacksona z tygodnika "Time" jest on także człowiekiem pełnym sprzeczności. Na pytanie "jakie to uczucie mieć miliard dolarów" Ellison odpowiada "surrealistyczne" i zaraz dodaje, że posiadanie takiej ilości pieniędzy ma niewielki wpływ na jego sposób życia. Zwykli ludzie nie bardzo wiedzą, skąd biorą się pieniądze Ellisona. Dla większości Amerykanów wydaje się niewiarygodne, że firma mogła z 4,2 mld USD "wycisnąć" w ub.r. 600 mln zysku tylko na pomaganiu koncernom Pacific Bell i American Airlines w śledzeniu billingu i rezerwacji. Paradoksalne, że w sukcesie Oracle'a niewiele jest jednak czarnej magii, a dużo więcej prawdziwej pomysłowości. Klienci producenta narzędzi do tworzenia baz danych po roku pracy z nowym oprogramowaniem są zachwyceni. Podobnie udziałowcy Oracle'a, dla których 10 tys. USD włożonych w firmę 5 lat temu daje dzisiaj 117 tys. zysku.

Ellison, patrząc na Billa Gatesa z Microsoftu, musi czuć się tak, jak generał Patton w obecności generała Eisenhowera. Udziały Gatesa szacowane są bowiem na 32 mld USD, a Ellisona na jedyne 7 mld USD. Dlatego - zdaniem "Time'a" - Larry Ellison nie porzuca wojowniczej retoryki i porażkę w wojnie z Microsoftem traktowałby jako osobistą zniewagę. Szef Oracle'a odpiera jednak zarzuty o osobiste zaangażowanie w walkę z konkurencją z Redmond. "Jestem obsesyjnie związany z komputerami i przemysłem informatycznym. Chciałbym widzieć, jak przemija era komputerów osobistych" - dodaje książę San Mateo, jak nazywa go tygodnik "Time".

Nie jadłem nigdy kromki chleba

Nadto dużej i szerokiej

A jeśli już spadała z nieba

To zawsze po niewłaściwej stronie.

Tak - cytowany przez "Scientific American" - wiktoriański satyryk James Payn opisywał coś, z czym na pewno nie spotyka się na co dzień Larry Ellison, a co 100 lat później miało zostać nazwane prawem Murphy'ego. W roku 1949 lotnictwo USA rozpoczęło badania nad reakcjami pilotów podczas gwałtownego hamowania. Umieszczeni w symulatorze ochotnicy monitorowani byli za pomocą wielu elektrod umieszczonych na skafandrach, a zaprojektowanych przez kpt. Edwarda A. Murphy'ego. Po pierwszym dniu prób Murphy i jego pomocnicy zauważyli, że elektrody nie działają. Już pobieżny ich przegląd wystarczył, by stwierdzić, że zostały niewłaściwie podłączone. Pozwoliło to kpt. Murphy'emu sformułować słynne twierdzenie, że "jeżeli coś da się zrobić na dwa lub więcej sposobów i jeden z nich wiedzie do katastrofy, to na pewno zostanie wybrany".

Jak udowadnia "Scientific American", prawo Murphy'ego nie dotyczy wyłącznie zaawansowanej technologii, ale kolejek do sklepów, map, książek i pogody. Najważniejszą jednak lekcją wyniesioną z badania prawa Murphy'ego jest to, że nie zawsze trywialne zjawiska mają banalne rozwiązanie. I kiedy stuprocentowo pewny serwer odmówi nam kiedyś posłuszeństwa, to czasem będziemy musieli sięgnąć do praw dynamiki i skomplikowanej probabilistyki.

-----

Time, 12 maja 1997

Scientific American, kwiecień 1997.


TOP 200