Kryptowaluta - pieniądz przemysłu 4.0

Elektroniczne systemy płatności są koniecznością dla nowoczesnego społeczeństwa informacyjnego. Szczególne wymagania ma nowa generacja wytwórczości – Przemysł 4.0. Rozwiązania kryptowalutowe dostarczają przy tym technologii o dużym potencjale gospodarczym.

W czasach przedfenickich ludzkości musiał wystarczać handel barterowy, oparty na wymianie towar za towar. Przełom, jakim było niemal 3000 lat temu wprowadzenie uniwersalnego ekwiwalentu wartościowego, dodał skrzydeł kupieckim karawanom na terenach współczesnej Syrii, Libanu czy Izraela.

W sferze ekonomicznej organizacji społeczeństwa wynalazek pieniądza jest zapewne jednym z najdonioślejszych w historii naszej cywilizacji. Zgodnie z regułą: "jakie społeczeństwo, taka waluta", odkrycie było przez wieki udoskonalane: pojawił się pieniądz kredytowy (banknot), zrezygnowano z waluty kruszcowej (pokrycie w złocie), stworzono rozbudowane systemy rozliczeń międzynarodowych, sieci bankomatów, udostępniono karty debetowe i kredytowe. Spektakularne wzloty i upadki najsłynniejszej kryptowalutyBitcoina – powszechnie uświadomiły, że pieniądze społeczeństwa informacyjnego nie mogą być zwitkami podniszczonych papierków, zmienić się muszą także stosowane obecnie systemy płatności bezgotówkowych.

Zobacz również:

Kryptowaluta - pieniądz przemysłu 4.0. Wartość towarów

Sceptyk w tym miejscu wzruszy ramionami pytając: czy obecne technologie płatnościowe już nie wystarczają? Przecież wystarczy dążyć do rozpowszechnienia płatności zbliżeniowych NFC, bo komórkę i tak każdy ma w kieszeni. Jednak przede wszystkim dobry system płatności elektronicznych powinien spełniać warunki (patrz: tabela "Cechy idealnego pieniądza elektronicznego"), a do tego jeszcze droga daleka.

Cechy idealnego pieniądza elektronicznego
CechaDefinicjaKomentarz
Bezpieczeństwoodporność na wszelkie próby nadużyćna atak narażone są całe sieci banków i kont elektronicznych
Przyjazność dla użytkownikaergonomiczna prostota obsługiszeroka funkcjonalność (np. archiwizacja)
Stabilność aplikacjipewność technicznej gotowości w każdym czasieredundancja i stosowanie zdecentralizowanych rozwiązań rozproszonych
Anonimowośćsfera prywatności użytkowników nie może być naruszana (RODO)niedopuszczalne jest samowolne profilowanie klientów indywidualnych
Konwergencjajasno ustalana wartość w stosunku do towarów i do innych walutmożliwość wymiany na środki stosowane w ramach innego mechanizmu SPE
Autentycznośćtechnologie gwarantujące identyfikację i ochronę pieniądzabrak konwencjonalnych zabezpieczeń np. znaki wodne, hologramy, mikroznaki itp.
Trwałośćodporność na zniszczenienarażenia organizacyjne, mechaniczne, elektromagnetyczne, błędy użytkownika
Akceptacjaszerokie rozpowszechnieniepopularne standardy sprzętowo-programowe i prawne
Elastyczność i wydajnośćskalowalność ilościowa i migracyjność jakościowacoraz większa liczba użytkowników bez strat wydajności, kompatybilność wersji
Kosztyopłacalność dla użytkownikamikropłatności jako unikalna cecha e-pieniądza

Ciągle otwarta jest kwestia mikropłatności odgrywających coraz większą rolę w praktyce gospodarczej. Dlaczego jeden grosz czy cent miałby być najmniejszą wartością, jaką możemy operować? Granice z pozoru nieprzekraczalne w świecie rzeczywistym mogą być łamane w sposób wirtualny. Towarem, który jest warty ułamek grosza, można również handlować. Nawet niewielkie wartości mnożone przez znaczną liczbę dokonywanych transakcji składają się na pokaźne sumy.

Potencjał dla takich technologii istnieje właśnie w sieci. Przykładowo, w przypadku wielu czasopism możemy tylko nabyć drukowane wydanie w kiosku czy w prenumeracie albo wykupić dostęp do treści elektronicznych. Nie mamy jednak możliwości zapłacenia tylko za pojedynczy, interesujący nas tekst – wartości, która arytmetycznie musiałaby opiewać na, dosłownie, grosze, bo nie opłaca się obsługa takich transakcji.

Ale to, co nie opłaca się w świecie rzeczywistym, może opłacać się w wirtualnym, zgodnie z teorią długiego ogona, spopularyzowaną przez Chrisa Andersona. Idea wskazuje na opłacalność oferowania w sieci nawet bardzo egzotycznych towarów czy usług, w przeciwieństwie do klasycznej reguły Pareto, opisującej zależności statystyczne w nieinternetowym świecie B&M (brick and mortar), czyli dosłownie: cegieł i zaprawy - 20% produktów przedsiębiorstwa daje mu 80% jego obrotów.

Jednocześnie przed nowymi mikro- bądź kryptowalutami stają wyzwania znacznie większe niż rynek elektronicznych mediów, rozrywki (muzyka, filmy) czy komputerowych gier online. Przed nami wzbiera kolejna fala cywilizacyjnego skoku – Przemysł 4.0, a więc systemy cyberfizyczne CPS oraz internet rzeczy. A to oznacza spełniającą się wizję mikroprocesorów w każdej klamce i w każdym guziku od koszuli.

Mówiąc kategoriami informatyki gospodarczej: świata miliardów układów i urządzeń, które łączą się w sieci (networking), zaczynają ze sobą „rozmawiać“ i chcą ze sobą współpracować oraz dokonywać transakcji finansowych – bezpośrednio, w czasie rzeczywistym i zgodnie z ideałem e-pieniądza.

Kryptowaluta - pieniądz przemysłu 4.0. Co do Ioty

Przykłady inicjatyw i możliwych zastosowań wirtualnego pieniądza

  • Kodak-coin – blockchainowe płatności za prawa autorskie do fotografii;
  • Automatyczne wypłaty premii ubezpieczeniowych (np. spóźnienia komunikacyjne, AXA), konsorcja bankowo-ubezpieczeniowe (ReSwiss, Allianz);
  • Śledzenie partii (traceability) produktu – pilotażowy projekt Walmart w USA do owoców mango;
  • Giełdy energetyczne, tzw. miks energetyczny (miliony odbiorców, wielu dostawców, Nadrenia-Westfalia);
  • Bezpapierowe płatności za usługi – firmy doradcze (np. IBM, Deloitte);
  • Zmiana znaczenia pośredników informacyjnych i handlowych (Ebay, Amazon, Google);
  • Decentralizacja transakcji logistycznych (Maersk).

Z pomocą przychodzi tu informatyczny megatrend: wirtualizacja. Mówimy o zastępowaniu materii informacją, a więc w informatyce o oddzieleniu fizycznej i programowej warstwy konfiguracji komputerowej. Ten trend będzie narastał teraz w sferze przemysłowej, a zatem potrzebny jest także w finansowej.

Naszkicowana wcześniej historia rozwoju pieniądza pokazuje, że również ulega on wirtualizacji, a więc narastającej niezależności nominału pieniądza od rzeczywistej wartości, którą ma reprezentować. Eskalacją tego fenomenu są kryptowaluty z Bitcoinem na czele. Czy to oznacza, że bitmoneta stanie się walutą Przemysłu 4.0? Niekoniecznie.

Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z medialnym szumem, względnie kolejnym przykładem finansowej bańki czy piramidki. A jednak z pewnością po Bitcoinie zostanie jego warstwa technologiczna, czyli blockchain, a więc łańcuch informacyjnych bloków tworzących zdecentralizowaną i rozproszoną bazę danych, korzystającą z mechanizmów kryptograficznych.

W Przemyśle 4.0 blockchain może pozwolić na bezpośrednie negocjacje i zawieranie transakcji między urządzeniami produkcyjnymi dysponującymi określonymi zdolnościami wytwórczymi (moce przerobowe), oferowanymi w ramach zdefiniowanych ram kosztowych.

Dodajmy, że poza najbardziej znanym Bitcoinem (kod BTC) obecnie zarejestrowanych jest niemal 5 tys. różnych kryptowalut; ok. 1 tys. z nich notuje obroty powyżej 10 tys. USD dziennie, natomiast kilkanaście ma nawet wielomiliardową kapitalizację rynkową (np. Ether ETH czy Ripple XRP). Choć celem początkowo tworzonych kryptowalut nie był Przemysł 4.0, to już obecnie wśród kilkunastu najważniejszych znajduje się też Iota (kod MIOTA) zaprojektowana specjalnie dla internetu rzeczy, czyli finansowej komunikacji międzymaszynowej.


TOP 200