Krucjata antypiracka rozpoczęta

''Musimy udowodnić, że polski rząd i polskie społeczeństwo przestrzega zasad prawa autorskiego. Realizacja dużych krajowych przedsięwzięć informatycznych - jak projektowana infostrada rządowa - jest niemożliwa bez transferu zaawansowanej technologii z krajów zachodnich. Ten zaś nie nastąpi bez przestrzegania przez nas ogólnie uznanych reguł legalności'' - powiedział dyr. Biura ds. Informatyki Urzędu Rady Ministrów Andrzej Florczyk, prowadząc spotkanie nt. zasad polityki antypirackiej.

''Musimy udowodnić, że polski rząd i polskie społeczeństwo przestrzega zasad prawa autorskiego. Realizacja dużych krajowych przedsięwzięć informatycznych - jak projektowana infostrada rządowa - jest niemożliwa bez transferu zaawansowanej technologii z krajów zachodnich. Ten zaś nie nastąpi bez przestrzegania przez nas ogólnie uznanych reguł legalności'' - powiedział dyr. Biura ds. Informatyki Urzędu Rady Ministrów Andrzej Florczyk, prowadząc spotkanie nt. zasad polityki antypirackiej.

Spotkanie to odbyło się w końcu sierpnia w Urzędzie Rady Ministrów. Było ono poświęcone zamierzonym działaniom związanym z legalną gospodarką oprogramowaniem oraz ze zwalczaniem piractwa komputerowego w Polsce.

Jednym z uczestników spotkania był Ken Wasch - dyrektor SPA (Software Publishers Association - stowarzyszenia wydawców oprogramowania) - jednej z ważniejszych organizacji dbającej o respektowanie legalności oprogramowania komputerowego używanego przez firmy i przedsiębiorstwa na całym świecie.

Na pierwszy ogień porządkowania wartości moralnych w krajowej informatyce pójdą urzędy administracji państwowej w całym kraju. Przeprowadzona w nich legalizacja istniejącego oprogramowania będzie korzystała z doświadczeń SPA.

Stan aktualny

Zdaniem wiceprezesa PRO Romana Dolczewskiego w Stanach Zjednoczonych stopień piractwa komputerowego sięga ponad 30%. Według niektórych źródeł zachodnich wskaźnik ten dla Polski wynosi 94%. Wielkość ta jest zdaniem R. Dolczewskiego zawyżona i można ją szacować na ok. 80%.

Zadaniem PRO i współpracujących z nią instytucji jest zmiana tej sytuacji z 80% do ok. 40%.

Na pytanie, na jaką wartość można ocenić oprogramowanie używane w administracji, które należałoby wymienić na nowe i legalne (a ze względu na abolicję zainstalowane oprogramowanie też jest legalne, tyle że przestarzałe) prezes Dolczewski odpowiedział, że w odniesieniu do oprogramowania obsługującego wielkie maszyny można ją szacować na kilka mln USD. Jednocześnie dodał, że w zeszłym roku zakupiono na rynku polskim w sposób formalny oprogramowania na wartość ponad 100 mln USD.

Wymagania

Przedstawiciel SPA Ken Wasch powiedział, że kiedy użytkownik oprogramowania ma w zasięgu swych możliwości łatwe powielanie produktów software'owych, to poszanowanie praw własności oprogramowania zależy w dużym stopniu od jego moralności. Użytkownicy oprogramowania powinni zdawać sobie sprawę z tego faktu, że ochrona dóbr intelektualnych leży we wspólnym interesie całego społeczeństwa. Poza zastrzeżeniami natury moralnej dodatkowym utrudnieniem dla posiadaczy nielegalnie skopiowanego oprogramowania jest brak dostępu do podręczników, dokumentacji oraz upgrade'ów. Taki użytkownik nie może dzwonić do producenta w razie występujących problemów z instalacją czy obsługą oprogramowania.

Jednak problemem podstawowym, który występuje wśród użytkowników oprogramowania jest sprawa reprezentowanych przez nich wartości moralnych. Znając dobrą opinię o absolwentach polskich uczelni, Ken Wasch wysunął tezę, że mogą oni w ciągu najbliższych dziesięcioleci w znaczący sposób zwiększyć dobra intelektualne w skali całego świata. Jest to możliwe jedynie w tych warunkach, gdy produkty ich pracy nie będą narażone na kradzież.

Na zadane pytanie, w jaki sposób szacować stopień piractwa występujący na lokalnym rynku, Ken Wasch powiedział, że w pierwszym przybliżeniu związane jest to ze średnią liczbą aplikacji przypadającą na jeden komputer PC. O ile w USA przypada 6 aplikacji na jeden komputer, to np. w Europie Zachodniej jest ich tylko 4. Znając liczbę używanych przez dowolną firmę czy organizację komputerów można łatwo szacować spodziewaną liczbę aplikacji. Łączyć to można z deklarowanymi wydatkami na sprzęt i porównania spodziewanych wydatków z deklarowanymi na oprogramowanie.

Jednym z głównych obszarów działania SPA jest edukacja - jeżeli jednak nie przynosi ona spodziewanych rezultatów to SPA sięga po restrykcje natury prawnej. W zeszłym roku SPA wniosło ponad 200 spraw do sądów amerykańskich przeciwko firmom, które naruszały prawo autorskie w omawianym zakresie.

Edukacja

Konferencja prasowa w BIURM rozpoczęła wiele spotkań i imprez o charakterze informacyjnym oraz szkoleniowym, które miały na celu prezentację metod zwalczania piractwa komputerowego. Bezpośrednio po niej odbyło się seminarium, zorganizowane przez pełnomocnika Premiera ds. informatyki, BIURM i PRO z udziałem osób odpowiedzialnych za sprawy informatyki w instytucjach centralnych oraz jednostkach administracji wojewódzkiej. Na kolejnym spotkaniu przygotowanym następnego dnia przez MSW, Komendę Główną Policji i PRO spotkali się dyrektorzy departamentów oraz specjaliści zajmujący się sprawami naruszeń przepisów ustawy o prawie autorskim i pokrewnych.


TOP 200