Królestwo za laptopa

W roku 1984 Shervin Levinson wraz z kolegą brali udział w konwencji Partii Demokratycznej w San Francisco. Gdy obaj uczestniczyli w bloku informacyjnym dla entuzjastów komputerów, kompan Levinsona postanowił zadać pytanie. Trzymając kurczowo swój Tandy Model 100, podniósł rękę w górę. Levinson wspomina, że w tej chwili wszyscy tajni agenci wyciągnęli broń.

W roku 1984 Shervin Levinson wraz z kolegą brali udział w konwencji Partii Demokratycznej w San Francisco. Gdy obaj uczestniczyli w bloku informacyjnym dla entuzjastów komputerów, kompan Levinsona postanowił zadać pytanie. Trzymając kurczowo swój Tandy Model 100, podniósł rękę w górę. Levinson wspomina, że w tej chwili wszyscy tajni agenci wyciągnęli broń.

Trudno winić agentów za instynktowny ruch w obronie amerykańskich Demokratów. Podczas gdy tacy skomputeryzowani sprawozdawcy jak Levinson traktowali swoje maszyny jako coś oczywistego, można sobie wyobrazić, jak łatwo ludzie mniej obeznani z maszynami przenośnymi mogli wziąć urządzenie o wadze 2 kg za bombę.

To były dawne dni, kiedy komputery przenośne i osoby posługujące się nimi to była rzadkość. Lecz dzisiaj, gdy rzucimy okiem na morze komputerów, sprzedawanych po konkurencyjncft ce-p.acli, łatwych w użyciu, czytelnych i stosunkowo lekkich, niewielu z nas, a może i nikt, nie zechce zawrócić z tej drogi. Nawet wydaje się, że tajni agenci dorośli na tyle, aby się posłuj, iwać lapto-pami.

Urozmaiconą przeszłość komputerów przenośnych (portable) kraszą niezwykle zabawne areg-doty. Muśniesz warstwę wierzchnią, a znajdziesz prawdziwe przełomy technologiczne, rozsiane pomiędzy niewiarygodnymi i szalonymi historiami. To, gdzie była technika komputerów przenośnych, może zapowiadać, dokąd ona zmierza.

Na początku

Najważniejsze wydarzenie w historii komputerów przenośnych datuje się na rok 1981: użytkownikom komputerów został przedstawiony pierwszy komputer naprawdę przenośny, kiedy to arogancki i wygadany gentleman Adam Osborne wypuścił Osborne 1, komputer walizkowy za 1795 USD.

Stał się on sensacją. Klienci tłoczyli się, aby kupić 12-kilogra-mowe cudo, a Osborne Computer Corp. wkrótce rozrosło się do 350 pracowników.

Większość komputerów przenośnych, które pojawiły się w ciągu następnych miesięcy, były to podobne ciężkie wyciąga-cze ramion. Tak zwane „wlekoty" (luggable) stały się tak popularne, że większość publiczności mogłaby łatwo rozpoznać je jako komputery. Gdyby kolega Levin-sona podnosił Osborne'a, jest wysoce prawdopodobne, że tylko mięsień barkowy' zostałby naciągnięty.

Mniej więcej w czasie, kiedy został wypuszczony Osborne 1, Adam Osborne napisał artykuł do czasopisma „Kilobaud Micro-computing" (podobnie jak komputer Osborne'a, dziś już świętej pamięci) stwierdzający, że liderzy przemysłu - Radio Shack, Apple i Commodore - zgubili drogę, ponieważ konstruowali drogie komputery z prawnie zastrzeżonym oprogramowaniem.

Osborne wziął inny kurs, wbu-dowując w swoją maszynę główny operacyjny system tamtego czasu, CP/M (Control Program/ Microcomputers). Stał się on taką samą cząstką osobowości Osbor-ne'a 1, jak jego rączka i walizkowy kształt. Próbując wykorzystać sukces Osborne'a, wielu wytwórców komputerów przenośnych naśladowało go.

To, jaka była postać Osbome'a 1 w roku 1981, jest dzisiaj żenujące. System miał ledwie czytelny ekran 5-calowy, który wprawiał optyków w ekstazę radości; marne dyskietki 100 KB i zestaw niewdzięcznych programów. Jeśli niosłeś maszynę zbyt daleko, twoje barki i łokcie krzyczały w niebogłosy. Twoje palce także nie były w zbyt dobrym stanie. Lecz podczas swego krótkiego życia Osborne 1 przodował.

Firma Osborne Computer upadła we wrześniu 1983 r.; użytkownicy byli zmęczeni jego wadami i domagali się zmian - to refren, który często słyszymy jeszcze dziś. Zmiana przyszła szybko. Podobnie jak inne komputery pionierskie przedtem i potem, Osborne 1 został skopiowany, jego cena obniżona, a jego najistotniejsze wady wyrugowane.

Nie opiewani bohaterowie

Długa lista przedsiębiorstw, spośród których wiele dziś już nie istnieje, zasługuje na uznanie z powodu przekszta!cema niezgrabnych i ciężkich komputerów przenośnych w lekkich towarzyszy podróży o prawie tej samej mocy i zgodności, co czołowe systemy stacjonarne (des-ktop).

Zastanówmy się, co to musiało być w roku 1975 dla Giba Hoxie, konsultanta Arthura D. Littlea, a potem guru laptopów, taszczyć do domu IBM 5100, ponad 20-ki-logramowego potwora, który pracował w Basicu i miał 24 KB pamięci. Hoxie ciągnął tę rzekomo przenośną maszynę ze swego biura na Mannhatanie do mieszkania. Tylko raz odbył tę podróż pociągiem. „Bolały mnie mięśnie przez kilka tygodni" -powiedział.

W roku 1979, czyli w czasach przed osbornowskich, naprawdę kompetentni byli cl, którzy używali komputerów przenośnych, a oni łatali dziury we własnym zakresie. W tymże roku Hoxie, pozbywszy się swego 20-kilogramo-wego IBM-a, wziął Apple'a II, podłączył do niego 9-calowy monitor telewizyjny i poleciał do Wenezueli projektować system telekomunikacyjny. Władze wenezuelskie widocznie nigdy nie widziały laptopa. „Wtrącono mnie do więzienia" - wspomina Hox-ie. W kraju tym obowiązywało wówczas ścisłe embargo na importowane telewizory.

Choć Hoxie i inni wcześni użytkownicy korzystali z komputerów przenośnych wszędzie, szeroka publiczność kojarzyła je przede wszystkim z samolotami.

W rzeczywistości wczesne laptopy, wyposażone w prawie nieczytelne ekrany i baterie o niewielkiej pojemności, wcale nie podróżowały dobrze w powietrzu. Na dobitkę linię lotnicze i pasażerowie mieli nieraz wielkie trudności w przystosowaniu się do tego nowego zjawiska. Z powodu nieuzasadnionego strachu przed interferencją radiową zakłócającą łączność radiową powietrznych statków komputery były czasem konfiskowane, w innych wypadkach po prostu nie pozwalano używać ich na pokładzie. Na niektórych liniach takie ograniczenia obowiązują do dziś.

Wbrew przestrachowi i szykanom użytkownicy w coraz większej ilości pakowali komputery na rozkładane stoliki i zamieniali nudne przeloty w efektywne sesje komputerowe. Ponieważ żywotność baterii była taka, jak była, często warunkiem koniecznym sukcesu bywała pomysłowość. Skomputeryzowany sprawozdawca Levinson wspomina lot, podczas którego wyczerpała się energia w jego komputerze. Poszedł więc do toalety i włączył go do gniazdka do golarki. „Ktoś dobijał się do drzwi, a ja śledzia łem na sedesie i stukałem w kla-wiaturę". Ponieważ problem za silania nie jest jeszcze rozwiążą ny, prawdopodobnie do dziś pechowych podróżnych oczekują niezwykle długie kolejki do ubi kacji w samolotach.

Od CP/M do MS DOS

Czy to szybując na wysokości 10 000 metrów, czy przemierza jąc dżunglę Borneo, użytkownio komputerów przenośnych mu sieli się uporać z technologią raczej prymitywną. W porównaniu ze współczesnymi sobie kompu terami (stacjonarnymi) praktycznie wszystkie komputery przenośne były wolne, niezgrabne oraz wyposażone w substandardowe ekrany. Wyobraźcie sobie pisanie tekstu na 32-znakowym monitorze ciekłokrystalicznym. To było wszystko, co można było w roku 1980 dostać za 3250 USD, kiedy Hewlett-Packard HP-75 był właściwie jedynym laptopem w mieście.

Inne maszyny wypuszczane w te pionierskie dni miały podobne wady, lecz wiele z nich zawierało nowatorskie rozwiązania, które potem zostały włączone do bardziej udanych modeli. Weźmy Kaypro II, bliskiego klona Osbornea 1, który został zapowiedziany na początku roku 1982. Pasował on dokładnie do oferowanego za 1795 USD Osborne^ 1, lecz miał prawdziwy monitor, który nie torturował oczu użytkownika. Nieco później Kaypro skontrował krytyków i wyposażył swój przemieszczalny komputer (luggable) w solidny twardy dysk 10 MB.

Wyrobiwszy sobie imię, Kaypro, który sam był niegdyś klonem, stał się obiektem ataku innych naśladowców, i wkrótce pojawiły się komputery przenośne z systemem CP/M Otrony, Coro-ny, Compalu i innych kupców. Pojawiły się one za późno.

W świecie maszyn stacjonarnych wyłonił się nowy standard, zwany MS DOS, i komputery przenośne musiały dołączyć do grupy zgodnych z MS DOS. Tymczasem w Teksasie kilku debiutujących inżynierów z firmy Texas Instruments spotkało się przy kawie i na serwetce naszkicowało nową maszynę. Postanowili utworzyć nową spółkę i zacząć produkować komputery z nowocześniejszych materiałów. Maszyna za 2999 USD ważąca 13 kg i taktowana zegarem 4,77 MHz wyszła na ulicę w roku 1983. System, pierwszy Compaq Portable Computer, nie spowodował rewolucji, przeszkodziła serwetka z Teksasu.

Wielką jego zaletą było to, że skrzynka miała stację miękkich dysków 320 KB, pamięć RAM 120 KB, trzy złącza kompatybilne z IBM i przyzwoity monitor 9-ca-lowy. Pracował z MS DOS, zyskując opinię pierwszego systemu innego niż IBM, desktop czy portable, mającego 100-procentową zgodność oprogramowania z IBM. Dorośli byli zadowoleni, bo działał Lotus 1-2-3. Dzieci były zadowolone, bo działał symulator lotu. A właściciele Compaq byli zadowoleni, bo zarabiali góry pieniędzy.

Chociaż potencjalnie przenośne, liczne egzemplarze Compaq zostały kupione z powodu ich kompatybilności z IBM i były używane wyłącznie jako komputery desktop. JBM odniosło swą pierwszą poważną porażkę w zakresie komputerów osobistych, a inżynierowie z Compaq spowodowali ją - według informacji listy* Fortune 500 - w rekordowo krótkim czasie. Było to wielką reklamą dla komputerów przenośnych w korporacyjnej Ameryce.

Laptopy przełomu

Podczas gdy Compaq był zajęty sprzedawaniem maszyn 1-2-3, które wprawdzie mogły być transportowane, ale często bywały przywiązane do biurka, inna gałąź rodziny przenośnej, laptopy, szła ścieżką własnej ewolucji. Główną zaletą laptopów, wpływającą na ich sprzedawalność, były mały ciężar i niewielkie rozmiary. Oprogramowanie zajmowało dalsze miejsce, ponieważ niewiele programów było łatwych w użyciu. Unosząc się w morzu niekompatybilnych i prawnie zastrzeżonych systemów operacyjnych, wcześni adaptatorzy laptopów często zwracali się ku maszynom niewiele lepszym niż rozrośnięte kalkulatory.

Jakkolwiek te systemy wydają się dzisiaj ograniczone, pomiędzy wczesnymi laptopami było kilka maszyn przełomowych. Epson HX-20, który zadebiutował w roku 1982, był mocną pozycją w swoim czasie. Uważany przez wielu za pierwszy kompu-ter-notes (notebook - zob. słowniczek mglistych terminów „Powiedz, co masz na myśli")

system był lekki i elastyczny. Ten dwukilowy komputer obejmował mikrokasetowy magazyn pamięci, moduł rozszerzający, wbudowaną drukarkę oraz ekran: 20 znaków w 4 liniach. Wyceniony na 795 USD uznany był za bardzo opłacalny zakup. Jeżeliby działał z MS DOS, mógłby być takim do dzisiaj.

Na długo wcześniej, nim wybrał swój Tandy, weteran laptopów levinson kupił wersję Beta komputera HX-20 i zakochał się w sprzęcie lekkim i przenośnym. Jednak z prawnie zastrzeżonym systemem operacyjnym i za małym ekranem HX był daleki od doskonałości. „Było prawdziwą przyjemnością używanie tego ! mego małego ekranu" - notuje Levinson.

To szukanie punktów przełomowych w rozwoju laptopów nie musi obejmować okresu po pojawieniu się TRS-80 - model 100 firmy Tandy Corp., który został zapowiedziany 29 marca 1983 r. To małe dziecko miało dużą prasę - może dlatego, że tak wielu dziennikarzy wzięło go na swego towarzysza podróży.

Dwukikwy Model 100 miał wiele przyjemnych cech: ekran czytelny w prawie każdych warunkach, modem wewnętrzny o szybkości 300 bodów i wbudowane dosyć przyzwoite (jak na owe czasy) oprogramowanie, włącznie z edytorem tekstu i uproszczoną wersją pakietu kalkulacyjnego firmy Microsoft Mul-tiplan. W istocie, był to ostatni program większych rozmiarów, napisany przez Billa Gatesa, mul-timilionera i współtwórcę firmy Microsoft Corp.

Jeszcze w roku 1984 Model 100 za 799 USD do 999 USD powodował poruszenie, gdziekolwiek się pojawił. „Ciągle się gapili, gdy się go używało, nawetwśród dziennikarzy" - wspomina Levinson. Nieco później beżowy i czarny Tandy podobnie wywoływał małą sensację. Rzecznik prasowy Tandy twierdzi, że byłego idola nastolatków Donny Osmonda, dziennikarza telewizyjnego Britta Humea i pianistę wirtuoza Petera Nero widziano kiedyś z Modelem 100.

Czasami potężny wykop wyrzucał go jia światło dzienne. Pewnego razu Gib Hoxie dzielił miejsce na podium z twórcą „wędrówki gwiezdnej" (Star Trek) Genem Roddenberrym. Hoxie miał zaufanie do swego Modelu 100 - jako do telepodpowiadacza, a nagle ktoś go zapytał, czego używa. W podnieceniu Hoxie zaczął triumfująco wymachiwać komputerem. W pewnej chwili wypadł mu on z rąk i rozbił się na podłodze. Wierzch pękł, baterie wypadły, a jeden z klawiszy upadł obok rozbitej jednostki. Choć mocno poszkodowany, Tandy przeżył, aby przedsięwziąć wiele dalszych podróży. Niedługo potem Koddenberry kupił sobie własnego.

Tandy mógł być wytrzymały na upadki, lecz jego niezgodność z MS DOS, niewielka szybkość i mały ekran ciekło-krystaiiezny czyniły go nie zabezpieczonym przed atakiem nowych i ulepszonych laptopów.

Przez drugi rok istnienia modelu 100 laptopy poczyniły ogromne postępy. Ekrany zaczęły być duże i podświetlane, powszechne stały się stacje dyskietek, a MS DOS stał się standardowym systemem operacyjnym. Niegdyś skromne laptopy spowodowały spadek sprzedaży komputerów stacjonarnych - po części dlatego, że coraz więcej klientów domagało się, aby przenośne komputery były lekkie i małe.

Zabawa w berka

Kiedy sprzedaż wzrosła po kryzysie komputerów przenośnych w roku 1985, laptopy zaczęły nabierać wielu standardowych cech komputerów na biurko (desktop): szybsze kości, standardowe systemy operacyjne, szybsze stacje dysków o większej pojemności, a nawet lepsze rozwiązania ekranu. stał się szanowany, podziwiany i - dla zmęczonych podróżowaniem -niezbędny.

Dla zmęczonych mrużeniem oczu największy przełom przyszedł wraz z pojawieniem się cudownych, pomarańczowych monitorów gazowo-plazmowych. Pierwszy raz zastosowana w nieporęcznych komputerach firmy Panasonic Executive Partner, technologia gazowo-plazmow.i uczyniła ekrany w komputerach przenośnych znacznie znośniej szymi dla oczu; umożliwiła ona także zastosowanie oprogramo wania graficznego. Jednak na Pa-nasonica, który mieścił się wraz z drukarką w specjalnej walizce trzeba było mieć bardzo duże ki i lana.

Maszyną, która zlikwidowała długotrwałą krytykę laptopo wych ekranów, była Toshiba T3100, wypuszczona w roku 1986. Niektóre maszyny zapowia dające ją, jak Morrow Pivot, miah podświetlony wyświetlacz

a inne, jak Data General/One -pełnowymiarowy ekran ciekło krystaliczny. A w roku 1984 Grid zainicjował płaski, świecący ekran elektroniczny. Ale Toshiba przebiła ich wszystkich, wypuszczając prawdziwy monitor ga zowo-plazmowy.

Systemy takie, jak Toshiba przełamały jeszcze inną istotną barierę: szybkości. Wyposażony w Intel 80286, T3100 miał szybkość większości komputerów stacjonarnych. Twardy dysk systemu też nie był ciamajdą. Do dając do tego wyświetlacz ga zowo-plazmowy, Toshiba wypn)-dukowała system, który zachwycił facetów od marketingu, dla nich, demonstrujących oprogramowanie w podróży, stal się szybko podstawowym systemem.

Wyścig się rozkręca

T3100 ustanowił nowy standard formalnej elegancji i ukształtował bardziej profesjonalny obraz laptopów. Wyścig przyśpieszył. Systemy stały się lżejsze, szybsze i mocniejsze. Wymagania podniosły się niesamowicie, a rynek się rozgrzewał.

Użytkownicy zbierali owoce. „Nie ma porównania. Systemy polepszyły się w skali geometrycznej" - mówi Rich Nelson, który jako wiceprzewodniczący sekcji rozwoju firmy New York Life Insurance Co. sekundował lapto-pom prze: cafe lata. Mimo entuzjazmu Nelson nie jest jeszcze zadowolony. Maszyna jego marzeń to 4,5-kilogramowa teczka 80386 ze stacją 100 MB, drukarką i myszą.

Kiedy rynek laptopów osiągnął odpowiedni poziom aktywności, Nelson nie musiał czekać długo. Dziś nowi konkurenci włączają się do walki prawie każdego miesiąca. Na samym wierzchołku użytkownicy mogą teraz wybierać pomiędzy za drogo wycenionym, ale eleganckim la-ptopem Macintosha a mnóstwem maszyn 80386 takich, jak Toshiba T5200, która ma jednostkę centralną 80386, ekran gazowo-plazmowy i szybki twardy dysk 100 MB - maszyn, których na pewno nie chciałbyś upuścić.

Jakie innowacje przyniesie przyszły Osborne 1? Oczywiście musi się poprawić technologia wyświetlania obrazu. Monochromatyczna karta VGA, kompatybilna z IBM, jest szeroko dostępna, lecz użytkownicy chcą koloru. Ta technologia nadchodzi szybko, lecz po cenach nowości, co może stanowić przeszkodę nawet dla zamożnych.

Następnie powinna ulec przedłużeniu żywotność baterii. Maszyny dzisiejsze są niesamowicie szybkie i mają twarde dyski, które trudno byłoby zapełnić nawet Kraszewskiemu. Niestety baterie wyczerpałyby mu się, zanim skończyłby pierwszy rozdział.

Co najważniejsze, producenci komputerów przenośnych muszą sobie uświadomić, że są one używane do różnych celów. Rynek ma zapotrzebowanie na tanie laptopy użytkowe, takie jak ostatnie modele Tandy, i to wyposażone w przyzwoity monitor. Z drugiej strony potrzebne są także prawdziwe zamienniki komputerów stacjonarnych z ekranem kolorowym, wieloma złączami, pamięcią i szybkością: na promocję czekają komputery, które potrafią wszystkie wygody biura przenieść na weekend do domu. Rynek potrzebuje również takiego systemu operacyjnego, aby użytkownik nie zapominał go automatycznie po trzech martini. Taka zmiana umożliwi bardziej efektywne wykorzystywanie komputerów podczas podróży.

Komputery przenośne nigdy nie będą odpowiadały całkowicie stacjonarnym, ponieważ po prostu nie mogą mieć równie wielu możliwości rozszerzania, mieć podłączonej (zbyt ciężkiej do noszenia) i wyświetlać kolorów na tych samych monitorach. A kwestia systemu operacyjnego nie będzie rozwiązana tak długo, jak długo rynek trzyma się kurczowo MS DOS. Jednak wobec dużego popytu producenci komputerów przenośnych na pewno będą z każdym rokiem wprowadzać nowe ulepszenia, równocześnie obniżając ceny.

A zatem, jeśli za parę lat ktoś zapyta cię, gdzie kupiłeś system oparty na 80586, sterowany głosem, sprzężony z soczewkami twoich okularów i zasilany bioenergetycznie, wyprostuj się i opowiedz mu o tych dawnych czasach, gdy panowała Toshiba T52OO i jej podobne.