Krok do przodu, krok do tyłu

Lokując pieniądze w akcje krajowych firm teleinformatycznych w 2000 roku, częściej można było zarobić niż stracić. Niespodziewane "ochłodzenie" przyniósł początek roku 2001.

Lokując pieniądze w akcje krajowych firm teleinformatycznych w 2000 roku, częściej można było zarobić niż stracić. Niespodziewane "ochłodzenie" przyniósł początek roku 2001.

Choć część inwestorów i analityków nie zaliczy minionego roku na giełdowym parkiecie do najbardziej udanych, to niewątpliwie był to kolejny rok wzrostu znaczenia i prestiżu sektora Nowej Gospodarki. Łączna wartość rynkowa spółek technologicznych, notowanych na warszawskiej giełdzie, zwiększyła się z 49 mld do 55 mld zł. Oznacza to, że na koniec roku branża ta stanowiła ponad 40% całej kapitalizacji naszej giełdy, szacowanej łącznie na 130 mld zł. Pomijając giganta, Telekomunikację Polską SA, wartość wszystkich pozostałych spółek z sektora technologicznego wzrosła na warszawskim parkiecie w ub.r. z 11 mld do ponad 15 mld zł.

Tym samym branża IT umocniła swą główną pozycję na parkiecie. O jej rosnącym znaczeniu świadczy też fakt, że władze warszawskiej giełdy ściąganie na parkiet kolejnych przedstawicieli Nowej Gospodarki wreszcie zaczęły traktować priorytetowo, tworząc specjalny system zachęt. Obniżono dla nich m.in. niektóre kryteria wejścia (np. zrezygnowano z wymogu, że na giełdę może trafić tylko spółka, która przez trzy poprzednie lata wykazywała zyski), a także stworzono specjalne punkty konsultacyjne dla kandydatów, którzy chcieliby w najbliższym czasie sprzedać swoje akcje. Spółki technologiczne już obecne w notowaniach zostały wyodrębnione do oddzielnego segmentu - SITECH-u.

Zabrakło "świeżej krwi"

Jednak wszystkie starania zarządu giełdy część analityków i obserwatorów rynku potraktowała jako mocno spóźnione. Trudno się nie zgodzić z tą tezą, której zresztą dowodzi słabnący w minionym roku napływ "świeżej krwi" na parkiet. Pod względem debiutów nowych spółek rok 2000 był zdecydowanie najgorszy od pięciu lat: do giełdowych tabel trafiło zaledwie siedmiu nowych emitentów. Ten zastój był też widoczny w branży informatycznej.

Przez cały rok na parkiecie pojawiła się tylko jedna duża firma teleinformatyczna - Netia. Drugi ubiegłoroczny debiutant to śląski integrator , ale jego wejście do notowań nie było już tak dużym wydarzeniem. Wbrew wcześniejszym szumnym obietnicom na parkiet nie wszedł żaden portal internetowy, choć startowały m.in. Interia, Arena i kilka innych. Pierwszy z wymienionych portali, choć jako pierwszy zrealizował cel, debiutował na rynku dopiero na przełomie stycznia i lutego 2001 r.

Zastój, który zapanował na rynku w ubiegłym roku, to w dużej części efekt kapryśnych nastrojów inwestycyjnych, które sprawiały, że próby wejścia na parkiet przypominały nieco grę w rosyjską ruletkę. Firmy, którym udało się trafić z emisją w czas hossy, ze sprzedażą swoich akcji nie miały najmniejszego problemu.

Te, które miały pecha i zaczynały ofertę swoich papierów w okresie bessy, zostały na lodzie. Najlepszym przykładem jest tu duża spółka informatyczna Techmex, która na skutek ogólnego pogorszenia koniunktury nie zdołała sprzedać oferowanych inwestorom akcji i na razie pożegnała się z marzeniami o wejściu na parkiet.

Zatem - podobnie jak w roku 1999 - w ub.r. trzon giełdowej stawki spółek technologicznych stanowili potentaci telekomunikacyjni - Telekomunikacja Polska SA (wartość rynkowa 38,5 mld zł - ponad jedna trzecia kapitalizacji całej giełdy) oraz Elektrim, których dopełnieniem były największe krajowe firmy informatyczne: Prokom, Softbank, , ComputerLand i , a także medialny rodzynek - Agora, która pod względem kapitalizacji (4,9 mld zł) awansowała pod koniec roku na drugie miejsce wśród wszystkich spółek technologicznych.

W ubiegłym roku na giełdowym firmamencie pojawiło się też kilka spółek, które postanowiły zmienić profil i zająć się Internetem bądź działalnością telekomunikacyjną. Wśród nich znalazły się: Chemiskór (dawniej garbował skóry, teraz objawił się jako grupa medialna), 7Bulls (wcześniej jako AS Motors, dystrybutor ciężarówek, obecnie spółka internetowa), Atlantis (zamiast sprzedaży materiałów budowlanych chce się zająć transmisją danych) czy Internet Group (dawniej producent butów Ariel). Jednak żadna z tych firm nie zrobiła kariery na parkiecie.

Liderami: ComputerLand i Szeptel

Większość technologicznych gigantów dała inwestorom w ub.r. nieźle zarobić. Najwyższe zyski stały się udziałem ComputerLandu, który po kryzysie w poprzednich latach, będącym skutkiem porządkowania holdingu, teraz ruszył z kopyta.

W ciągu roku jego akcje pozwoliły zarobić ponad 71% i był to najlepszy wynik wśród 20 największych spółek na parkiecie, zaliczanych do prestiżowego indeksu WIG 20.

Drugim na liście najlepszych był przeżywający głębokie przemiany Optimus, którego akcje zdrożały w 2000 r. o ponad 57%, choć sądząc po dramatycznej przecenie Optimusa wczesną wiosną tego roku, był to raczej łabędzi śpiew nowosądeckiej spółki.

Poza wymienionymi dwiema firmami miniony rok na wyraźnym plusie (plus 20-40%) zakończyły: Agora, Prokom i Elektrim. Reszta największych przedstawicieli Nowej Gospodarki - Telekomunikacja Polska, ComArch i Softbank - rok 2000 zakończyła bez zysków lub wręcz ze stratami.


TOP 200