Kosztowny święty spokój

Koszty outsourcingu w Polsce nie są niższe niż koszty utrzymania własnego działu informatyki. Nie zwalnia on bowiem od zajmowania się strategią informatyzacji własnej firmy, chyba że chce się realizować strategię dostawcy usług.

Koszty outsourcingu w Polsce nie są niższe niż koszty utrzymania własnego działu informatyki. Nie zwalnia on bowiem od zajmowania się strategią informatyzacji własnej firmy, chyba że chce się realizować strategię dostawcy usług.

Dostawcy usług outsourcingowych twierdzą, że do rozmowy o pieniądzach najczęściej wcale nie dochodzi, bo już wcześniej klienta wystraszyła odległość dzieląca obie firmy, obawa o jakość łączy telekomunikacyjnych, strach przed zmianami w dziale informatyki i obawa o bezpieczeństwo danych. Tymczasem wielu potencjalnych klientów przyznaje, że chętnie odda na początek zarządzanie infrastrukturą, serwis sprzętu komputerowego, administrowanie serwerów czy obsługę help-desku firmie zewnętrznej, ale oferty cenowe usługodawców wielokrotnie przewyższają obecne koszty utrzymania własnego działu informatyki. Koszty przekazania rozwoju oprogramowania i generalnie rozwoju systemów informatycznych są poza zasięgiem wielu firm.

Argumentacja dostawców: klienci nie mają pełnego obrazu kosztów, nie biorą pod uwagę opłat na ZUS, fundusz osobowy i kasę chorych, kosztów zwolnień lekarskich i urlopów wypoczynkowych, kosztów utrzymania pomieszczeń serwerowni, czynszu za lokal działu informatyki, opłat za klimatyzację, energię elektryczną, telefony i samochody. Wydatki poniesione na zakup dodatkowego sprzętu, usług pogwarancyjnych i rzeczy niepotrzebnych giną w mrokach księgowości. Innymi słowy, klienci sami nie wiedzą, jakie są koszty utrzymania działu informatyki, bo gdyby wiedzieli, z entuzjazmem przyjęliby ofertę dostawcy. "Bo przecież klient nie płaci za ludzi, tylko za usługę, której koszty rozkładane są w czasie, a jednocześnie stają się przejrzyste i zrozumiałe" - tłumaczą oferenci outsourcingu. Zgoda, tyle że usługa jest świadczona przez ludzi, których z kolei musi zatrudnić dostawca, a trudno podejrzewać, by wspomniane wydatki oraz koszty własnej administracji, marketingu, pozyskiwania klientów i pracowników, utrzymywania budynków i samochodów zechciał on pokryć z własnej kieszeni.

Usługodawcy powołują się na korzyści skali, które pozwalają ponosić im niższe koszty utrzymania wysokiej klasy specjalistów, porządnej serwerowni czy łączy telekomunikacyjnych i uzyskiwać bardziej korzystne ceny zakupu sprzętu i licencji. Korzyści skali w przypadku IT nie są tak ewidentne, jak w przypadku produkcji wielkoseryjnej czy wydobywania węgla, nadużywanie tego pojęcia wydaje się więc nieuzasadnione. O takich korzyściach można mówić w odniesieniu do zagranicznych centrów outsourcingowych EDS, IBM, itelligence czy HP, zatrudniających tysiące specjalistów i świadczących usługi setkom klientów, ale jeszcze nie w odniesieniu do ich polskich oddziałów, których klientów w każdym przypadku można policzyć na palcach jednej ręki, a poziom i liczba specjalistów nie odbiegają znacząco od bardziej rozbudowanego działu informatyki. Rozłożenie kosztów usługi w czasie jest prawdą tylko w ograniczonej liczbie przypadków, na przykład wówczas gdy przedsiębiorstwo rozpoczyna działalność na nowym obszarze i jeszcze nie ma własnej infrastruktury informatycznej ani pracowników działu IT, a także wtedy gdy rozpoczyna oferowanie nowych usług, wymagających daleko idących inwestycji informatycznych lub gdy decyduje się na wdrożenie nowego systemu. W innych przypadkach przedsiębiorstwo ma własny sprzęt, licencje i informatyków. O ile próba oddania informatyków może zostać uwieńczona sukcesem, o tyle próba sprzedaży dostawcy usług licencji i własnego sprzętu w celu odzyskania kosztów początkowej inwestycji raczej nie spotka się z jego zainteresowaniem. Wielu dostawców usług tego typu zażąda też na początku kontraktu ujednolicenia posiadanej infrastruktury PC, co oznacza dodatkowe koszty. Nie będąc w stanie przed zawarciem kontraktu dogłębnie poznać firmy klienta, do oszacowanych kosztów jego obsługi dorzucą kilkadziesiąt lub kilkaset procent "ubezpieczenia od niespodzianek" i w ten sposób staje się zrozumiałe, dlaczego koszty outsourcingu nie mogą być niższe od kosztów utrzymania własnego działu.


TOP 200