Korporacja.pl

Symbolem sukcesu ekonomicznego we współczesnym, zglobalizowanym świecie są międzynarodowe korporacje. Czy taka korporacja może powstać w Polsce? Czy jest szansa na narodziny nad Wisłą korporacji w dziedzinie nowych technologii?

Symbolem sukcesu ekonomicznego we współczesnym, zglobalizowanym świecie są międzynarodowe korporacje. Czy taka korporacja może powstać w Polsce? Czy jest szansa na narodziny nad Wisłą korporacji w dziedzinie nowych technologii?

Pytanie o przyszłość Polski w świecie, o miejsce naszego kraju w dynamicznie rozwijającej się globalnej gospodarce to w gruncie rzeczy pytanie o możliwości jak najlepszego wykorzystania własnego, istniejącego dzisiaj w społeczeństwie polskim potencjału oraz szans, jakie stwarzają nam istniejące uwarunkowania zewnętrzne. To także pytanie o umiejętność poradzenia sobie z zagrożeniami, jakie mogą pochodzić zarówno od nas samych, jak i ze świata zewnętrznego. Dyskusji na te tematy poświęcone było zorganizowane w kwietniu Forum Oracle 2007, odbywające się pod hasłem "Fuzje i konwergencje: rynki, społeczeństwa i technologie w dobie globalizacji".

Sami medaliści

Na początek dobrze by było wiedzieć, jaki jest nasz stan wiedzy o sobie samych? Czy można cokolwiek wyrokować o przyszłości Polski na podstawie dostępnych obecnie wskaźników ekonomicznych i społecznych, wyników sondaży, badań naukowych? O próbę zdiagnozowania sytuacji społeczeństwa polskiego pokusili się w ubiegłym roku autorzy Diagnozy Społecznej. Obraz, który się wyłonił z tego zakrojonego na dużą skalę badania, wcale jednak nie jest jednoznaczny. Nawet prof. Janusz Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego, który bardzo optymistycznie interpretował otrzymane wyniki, nie mógł w trakcie Forum przejść do porządku dziennego nad faktem niskiego poziomu kapitału społecznego Polaków.

<hr>

Prof. Janusz Czapiński, Uniwersytet Warszawski

Mamy bardzo dobry wskaźnik skolaryzacji, mamy wysoki wskaźnik długości życia Polaków, od 2003 r. nie wzrasta rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa polskiego. Mamy jednak bardzo niski wskaźnik kapitału społecznego.

<hr>

"Mamy bardzo dobry wskaźnik skolaryzacji, mamy wysoki wskaźnik długości życia Polaków, od 2003 r. nie wzrasta rozwarstwienie ekonomiczne społeczeństwa polskiego. Mamy jednak bardzo niski wskaźnik kapitału społecznego" - ubolewał prof. Czapiński. Polacy wykazują mało zadowolenia z życia, nie mają zaufania do innych, nie są skłonni do samoorganizowania się. "Paradoksalne jest to, że mimo tego się rozwijamy. Czerpiemy z kapitału ludzkiego" - przekonywał prof. Janusz Czapiński. Jego zdaniem, ludzie znajdują siłę do działania w sobie samych. Jeżeli ktoś dał sobie radę jako taksówkarz w Warszawie przez pięć lat, to potem poradzi sobie wszędzie.

Polacy nie potrafią jednak tworzyć wspólnot, działać razem, wspierać się nawzajem, współpracować z sobą. Wolą działać w pojedynkę, indywidualnie zdobywać nagrody i sięgać po laury. Potrafimy zdobywać medale, zajmować wysokie stanowiska w międzynarodowych korporacjach i organizacjach, ale indywidualnie, na własną rękę; nie garniemy się do gry w zespole. Bardzo wiele na ten temat mówią dane statystyczne: na świecie jest w różnych krajach 15 mln Polaków - nigdzie jednak nie udało się stworzyć jednolitego, spójnego środowiska polonijnego; w samych Niemczech działa 300 różnych organizacji polonijnych.

Fenomenem naszego kraju jest to, że rozwijamy się głównie dzięki tej indywidualnej, jednostkowej zapobiegliwości, że dzięki staraniom samych ludzi rośnie zasobność społeczeństwa. Duża w tym również zasługa środków, płynących do kraju od osób z rodziny, które wyjechały za granicę i pracują w Anglii, Irlandii czy Stanach Zjednoczonych.

Twórcza adaptacja

"Na ile sukcesy w transformacji Polacy zawdzięczają sami sobie? Jaki udział w przemianach, które przechodzi społeczeństwo polskie, mają procesy integracji z Unią Europejską, czy też zjawisko globalizacji?" - zastanawiał się prof. Dariusz Rosati, poseł do Parlamentu Europejskiego. Jego zdaniem, wszystko to po trosze wpływa na sytuację, w jakiej się znajdujemy i określa kierunki naszego dalszego rozwoju. Sami sobie dobrze radzimy, ale też korzystamy z tego, co się dzieje wokół nas. Sami podjęliśmy decyzję o przystąpieniu do Unii Europejskiej, ale też musimy teraz umiejętnie z tej przynależności skorzystać. "Członkostwo w Unii Europejskiej daje szansę, ale nie jest gwarancją naszego rozwoju" - przekonywał prof. Dariusz Rosati. W jego opinii, na razie dobrze wykorzystujemy tę szansę, o czym może świadczyć chociażby obserwowany w ostatnich latach wzrost PKB w naszym kraju.

Szerszy kontekst do wszystkiego, co się dzisiaj u nas dzieje, tworzą procesy globalizacji. Globalizacjabowiem to współzależność. Zjawiska z nią związane nie mają tylko samych dobrych, pozytywnych aspektów. Swobodne przepływy finansowe zwiększają możliwości osiągania przychodów, ale też budzą niepewność co do stabilności sytuacji finansowej. Przepływy idei i myśli poszerzają wiedzę, ale grożą również konfliktem kulturowym. Szansę w tych warunkach mają ci, którzy potrafią się do nich dostosować, a także zniwelować negatywne, uboczne skutki społeczne zjawisk globalizacyjnych. Przyszłość należy do tych, którzy będą potrafili się w nowych okolicznościach odnaleźć i zaadaptować do nich. Dotyczy to zarówno jednostek, jak i firm, państw czy społeczeństw.

<hr>

Jeremi Mordasewicz, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "LEWIATAN"

Porównując Polskę z Chinami, powinniśmy pamiętać, że naszym najważniejszym, najcenniejszym zasobem jest wysoko wykwalifikowana kadra, a nie tania siła robocza.

<hr>

Nam Polakom jest bardzo potrzebna twórcza, aktywna postawa wobec sytuacji we współczesnym świecie. Tylko wtedy społeczeństwo polskie będzie potrafiło się odnaleźć w dzisiejszych warunkach cywilizacyjnych, gospodarczych czy kulturowych. Musimy się wszyscy do tego dobrze przygotowywać - potrzebna jest przede wszystkim odpowiednia edukacja, bo społeczeństwo wyedukowane jest bardziej innowacyjne, mobilne, bardziej skore do poszukiwania nowych, skutecznych rozwiązań. Można się próbować odgradzać od procesów globalizacji, ale one i tak będą miały miejsce. Lepiej więc aktywnie się w nie włączyć, by nie być zepchniętym na boczny tor.