Koreański dumping

Negocjatorzy Wspólnoty Europejskiej podpisali wstępne porozumienie z trzema koreańskimi producentami pamięci DRAM (dynamic random access memory), Samsung, Hyundai i Goldstar.

Negocjatorzy Wspólnoty Europejskiej podpisali wstępne porozumienie z trzema koreańskimi producentami pamięci DRAM (dynamic random access memory), Samsung, Hyundai i Goldstar.

Umowa przewiduje dostarczanie ciągłych informacji na temat kosztów produkcji w koreańskich fabrykach. Dane te pozwolą natychmiast obliczyć najniższy dopuszczalny poziom cen pamięci DRAM. Jeśli faktyczna cena okaże się niższa od kosztów, producenci zapłacą cło w wysokości 24,7% wartości zgłoszonego towaru. Jeśli cena będzie wyższa, producenci zapłacą tylko 10,1% wartości towaru, tytułem tymczasowej opłaty antydumpingowej, wprowadzonej we wrześniu ub.r. Porozumienie jest wstępne, ponieważ kryją się za nim dość wyraźnie niejasności. Po pierwsze, Koreańczycy będą stosować cenę minimalną, czyli stanowiącą równowartość kosztów produkcji. Na postawie podpisanej umowy mają prawo tak postępować. Jednocześnie jednak będą wnosić opłatę antydumpingową w wysokości 10%. A to znaczy, że albo tę opłatę wnosi ktoś inny, albo producent ponosi stałe, w wysokości 10% wartości towaru straty, co jest niewiarygodne. Umowa sankcjonuje więc ukryty dumping rządowy lub przemysłowy. Po drugie, porozumienie to znacznie odbiega od treści porozumienia podpisanego z japońskimi producentami DRAM. W tej ostatniej umowie, za podstawę wyliczenia ceny minimalnej, bierze się dane na temat kosztów produkcji z 11 fabryk. Koszty te uśrednia się, a następnie powiększa o 9,5% marginesu zysku. Japończycy są więc związani przez znacznie mniej korzystną umowę i zapewne będą protestować. Producenci sprzętu są jednak zadowoleni, ponieważ, jak twierdzą, najważniejsza jest cena płacona przez końcowego odbiorcę. Jak długo cena za 4 MB DRAM wynosi w zamówieniach

hurtowych 10,50 USD, wszystko jest dobrze.