Kontrakt Borlanda

Podpisany niedawno w Paryżu kontrakt pomiędzy znaną firmą programistyczna Borland a francuskim ministerstwem przemysłu dotyczy licencji na arkusz obliczeniowy QuatroPro. Ministerstwo może - na podstawie tego kontraktu - kopiować program i korzystać z niego bez ryzyka sankcji pod warunkiem, że jego park mikrokomputerowy nie przekroczy 4500 jednostek.

Podpisany niedawno w Paryżu kontrakt pomiędzy znaną firmą programistyczna Borland a francuskim ministerstwem przemysłu dotyczy licencji na arkusz obliczeniowy QuatroPro. Ministerstwo może - na podstawie tego kontraktu - kopiować program i korzystać z niego bez ryzyka sankcji pod warunkiem, że jego park mikrokomputerowy nie przekroczy 4500 jednostek.

Korzyści z kontraktu odniesie zarówno ministerstwo, jak i poszczególni pracownicy, pakiet Qua-troPro bowiem będą oni mogli kopiować nawet na użytek domowy. Ministerstwo z kolei nie będzie narażone na rewizje, jakie mogą być we Francji zarządzane na wniosek firm podejrzewających kradzież swojego oprogramowania. Pracownicy Borlanda nie poprzestaną zresztą na jedno-

razowej inwentaryzacji parku mikrokomputerów w urzędzie, który został w kontrakcie zobowiązany do podania dokładnej liczby maszyn w każdym ze swoich 250 biur na terenie całej Francji. Gdyby w ciągu najbliższych pięciu lat ministerstwo weszło w posiadanie większej liczby komputerów, niż to przewidziano w umowie z Borlandem, należałoby renegocjować warunki kontraktu.

Urzędowi jednak - jak zapewnia wiceminister, który podpisywał kontrakt - daleko do wypełnienia limitu maszyn.

Borland - ze swej strony - również nie tai zadowolenia z kontraktu. Firma uważa, że ewentualne procesy z nielegalnymi użytkownikami jej oprogramowania to w większości wypadków marnowanie czasu i wielkich pieniędzy, i taką postawą dystansuje się od wielu innych firm, takich jak Microsoft, Lotus, La Commande Electronique, Aldus czy Wordper-fect.

Wielomilionowy kontrakt z francuskim ministerstwem przemysłu nie jest jedynym tego rodzaju osiągnięciem Borlanda, który szczyci się podpisanymi już umowami m.in. z Bankiem Francji i Bankami Ludowymi.

Czyżby nie było konkurentów na tym polu? Naturalnie inne firmy mają już gotowe oferty. Świadomy tego stanu rzeczy wiceminister przemysłu ds. informatyzacji zapowiada, że jego urząd zapozna się w najbliższym czasie z nowymi propozycjami kontraktów na oprogramowanie, choćby po to, by nie tworzyć wśród programistów wrażenia, że w tego rodzaju działalności możliwa jest stabilizacja.