Konserwatyzm sieci

Sieci handlowe rzadko goszczą na listach referencyjnych dostawców systemów klasy ERP. Dużo z nich wciąż korzysta z wdrożonych wiele lat temu rozwiązań autorskich, a modułów systemów zintegrowanych używa tylko tam, gdzie jest to naprawdę konieczne. Wkrótce jednak do wymiany tych starych aplikacji mogą wielkich detalistów zmusić problemy technologiczne. I w tym przypadku dostawcy ERP mogą się rozczarować.

Sieci handlowe rzadko goszczą na listach referencyjnych dostawców systemów klasy ERP. Dużo z nich wciąż korzysta z wdrożonych wiele lat temu rozwiązań autorskich, a modułów systemów zintegrowanych używa tylko tam, gdzie jest to naprawdę konieczne. Wkrótce jednak do wymiany tych starych aplikacji mogą wielkich detalistów zmusić problemy technologiczne. I w tym przypadku dostawcy ERP mogą się rozczarować.

Autorski system używany w Conforamie ma już 12 lat. Aplikacja - napisana w języku 4GL i korzystająca z bazy Informix - zarządza dystrybucją, zaopatrzeniem i danymi o klientach odwiedzających trzy hipermarkety tej z wyposażeniem domu. Każdy kupujący ma założone w systemie konto, na którym gromadzone są dane o zrealizowanych zakupach. Dzięki temu można prognozować przyszłe potrzeby odwiedzających. System zawiera także wiele innych funkcji niezbędnych w codziennym zarządzaniu sklepem.

Aplikacja zainstalowana w centrali i sklepach wciąż korzysta z terminali znakowych. "Ma to ogromną zaletę. System praktycznie nie sprawia żadnych problemów. Jest też tani w utrzymaniu. Do opieki nad nim wystarczy dwuosobowy dział informatyki" - mówi Wojciech Kazimierczak, kierownik Działu Organizacji i Systemów Informacyjnych w Conforamie. Czy firma nigdy nie zastanawiała się nad zmianą systemu? "Niedawno nasz koncern przeprowadził centralizację procesu zakupów na szczeblu międzynarodowym. Pojawiły się więc nowe potrzeby. Przy tej okazji zastanawialiśmy się nad wymianą systemu. Ostatecznie postanowiliśmy samodzielnie napisać nowy, uwzględniający te potrzeby" - mówi Wojciech Kazimierczak.

Tworzeniem nowych aplikacji zajmie się siedemnastoosobowa komórka informatyki w centrali Conforamy we Francji. Menedżerowie IT z wszystkich państw świata regularnie spotykają się z tą grupą, aby zasugerować zmiany i poprawki w systemie. Oczywiście firma nie wyważa otwartych drzwi. Za finanse i księgowość w całej korporacji odpowiada Oracle Financials. Jednak wszelkie procesy specjalistyczne są wspomagane aplikacjami własnej produkcji.

Podobnie działa wiele sieci handlowych, z największą - Grupą Metro AG - na czele. Zróżnicowanie biznesów, jakie prowadzi niemiecka sieć w Polsce, jest tak duże, że wdrożenie systemu zintegrowanego, mimo niewątpliwych korzyści, byłoby bardzo pracochłonne. "Prędzej doczekamy się unifikacji systemów w obrębie poszczególnych biznesów niż ich integracji" - twierdzi Janusz Hadryś, dyrektor ds. IT w Metro AG. Dziś Metro AG wykorzystuje mySAP w finansach i kontrolingu.

Ostrożność i rozwaga

Konserwatyzm sieci

Sławomir Zdanowicz, dyrektor IT w sieci NOMI

Ten swoisty konserwatyzm sieci ma kilka przyczyn. Najważniejsza z nich to oszczędność. "Wystarczy spojrzeć na siedziby nawet największych sieci handlowych. W niczym nie przypominają one np. central banków. Podobnie jest z decyzjami o zakupach systemów informatycznych" - mówi Stanisław Dałek, wiceprezes Exorigo, spółki informatycznej zajmującej się obsługą informatyczną m.in. sieci należących do Grupy Eastbridge. Wdrożenie systemów zintegrowanych, zwłaszcza w rozległych geograficznie sieciach, oznacza duże koszty, przed którymi wiele firm broni się zaciekle.

W zdobyciu nowych kontraktów producentom systemów klasy ERP nie pomaga także fakt, że na dobrą sprawę zainteresowały się tym sektorem zaledwie 4-5 lat temu. W tak krótkim czasie trudno o zdobycie odpowiednich doświadczeń i referencji, a potencjalni klienci wciąż mają w pamięci kilka nieudanych projektów, które ciążą na opinii dostawców. Nic więc dziwnego, że wiele sieci wykazuje daleko posuniętą ostrożność. Co prawda wdrożenie systemów ERP tylko w niewielkim stopniu zahacza o bezsprzecznie najważniejsze w sieciach aplikacje kasowe, jednak wielu menedżerów wzdraga się na myśl o pracochłonnych projektach, które mogłyby w jakikolwiek sposób uszczuplić zespoły oddelegowane do wsparcia aplikacji do obsługi działalności kasowej.

ERP, nie dziękuję

Konserwatyzm sieci

Janusz Hadryś, dyrektor ds. IT w Metro AG

Najrzadziej podnoszonym, ale zapewne najbardziej istotnym argumentem tłumaczącym konserwatyzm sieci jest niedopasowanie klasycznych systemów ERP do procesów kluczowych dla sieci handlowych. Stworzono je bowiem przede wszystkim z myślą o zarządzaniu produkcją. Nawet systemy prekonfigurowane, takie jak mySAP Retail czy Oracle Retail, to przede wszystkim szkielet, do którego partnerzy biznesowi dostawców (m.in. IMG i LST) dodają poszczególne funkcje.

"Handel detaliczny to proste informacje o dużym wolumenie. W naszej sieci na poziomie paragonu jest to milion operacji dziennie. Wiele systemów nie radzi sobie z taką liczbą danych" - twierdzi Dariusz Pszeniczka, dyrektor ds. informatyki w sieci Żabka.

Poważne problemy - zwłaszcza standardowym pakietom ERP - nastręczają niuanse związane z dystrybucją towarów i zarządzaniem asortymentem, który liczy nawet kilkadziesiąt tysięcy pozycji. Konieczność operowania pozycjami na poziomie pojedynczych sztuk (a nie skonsolidowanych opakowań), "znikanie" towarów z półek sklepowych na skutek kradzieży, uszkodzeń czy utraty ważności, obsługa świeżych produktów - wszystko to sprawia, że dopasowanie modułów magazynowych pakietów zintegrowanych do potrzeb sieci handlowych jest zadaniem trudnym i kosztownym. Dodatkowo tym trudniejszym, że sieci handlowe niechętnie zmieniają swoje procesy. "Przez lata pracy każda sieć dopracowała się wielu unikalnych procedur, które dokładnie odpowiadają specyficznej jej organizacji i które niechętnie się zmienia" - wyjaśnia Sławomir Zdanowicz, dyrektor IT w NOMI, wcześniej kierujący informatyką w Praktikerze.

Osobny problem stanowią wymogi względem systemu informatycznego podyktowane rosnącą walką konkurencyjną pomiędzy sieciami. Zarządzanie dynamicznie zmieniającymi się cennikami promocji, towarami dodawanymi gratis do produktów, promocjami i rabatami wymaga powtarzalnych ingerencji w system - bez gwarancji powodzenia.

Mamy swoją niszę

Konserwatyzm sieci

Dariusz Pszeniczka, dyrektor ds. informatyki w sieci Żabka

Jak więc widać sieci handlowe niechętnie inwestują w nowe rozwiązania. A jeśli już podejmują taką decyzję (często zapada ona na szczeblu międzynarodowym), wybierają przede wszystkim rozwiązania specjalizowane, takie jak system G.O.L.D. fińskiej (a wcześniej francuskiej) firmy Aldata Solutions czy amerykańskiego Reteka, jak uczyniła jedna z sieci sklepów z odzieżą dla młodzieży. Jak podkreśla Stanisław Dałek, aplikacje takie jak G.O.L.D. - których dystrybutorem jest jego firma - stanowią rozwiązania komplementarne w stosunku do systemów ERP.

System złożony z trzech podstawowych modułów - Retail (kontrola i optymalizacja zakupów oraz sprzedaży wraz z elementami analitycznymi); Wholesale (optymalizacja zarządzania zakupami, zamówieniami, transportem i procesem rozliczeń z klientami) i Logistics & Distibution - oraz pakietu narzędzi do integracji łańcucha dostaw rozwiązuje podstawowe potrzeby sieci w zakresie informatyki. Wiele sieci handlowych decyduje się więc na zakup kilku podstawowych modułów, które rozwiązują palące problemy niewydolnych systemów autorskich.

Wadą systemu G.O.L.D. są stosunkowo wysokie wymogi sprzętowe, koszty wdrożenia, a później utrzymania i stabilizacji aplikacji. System ma imponującą listę referencyjną w Polsce. Są na niej m.in. Galeria Centrum, EMPiK, Géant, Tesco i Ahold. Nieoficjalnie wiadomo że przynajmniej jedna z tych dużych sieci - niezadowolona z problemów technologicznych - poważnie rozważa rezygnację z tego systemu.


TOP 200