Koniec z silosową strukturą państwa

Projekty IT w MSWiA wchodzą w fazę kluczową. Albo uda się je zrealizować w terminie i założonym budżecie, albo pieniądze wrócą do Brukseli, aby np. zasilić budowę dróg w Rumunii. Ważniejsze jest, aby rzeczywiście wspomogły modernizację państwa.

Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że pieniędzy unijnych mamy w bród. Ale gdy zaczęto liczyć, czy uda się sfinansować kolejne projekty, okazywało się, że zaprogramowano ich w nadmiarze. W przypadku MSWiA, nikt tego oficjalnie nie przyzna, ale ewidentnie mieliśmy tutaj do czynienia z tzw. overbookingiem. Cnotą były plany wydatków funduszy unijnych na 140% możliwości finansowych poszczególnych osi programowych. Tłumaczono to tak: jeśli jakiś projekt nie wypali, to jego miejsce zajmie automatycznie następny. Nie przewidziano jednak, że wszystkie zostaną zaakceptowane i w rezultacie zabraknie pieniędzy w kasie państwa, np. na Ogólnopolski Cyfrowy System Łączności Radiowej (OCSŁR). Dopiero niedawno dokonano mozolnego przeglądu projektów i zmieniono paradygmat z wydatkowania "jak leci" na poprawę zarządzania państwem. W konsekwencji uzyskano takie oszczędności, by można było np. ogłosić przetarg na OCSŁR.

Wspólna modernizacja państwa

Filozofia wydawania pieniędzy unijnych jest o wiele bardziej medialna niż mozolna dłubanina w materii zarządzania państwem. Zmianę w funkcjonowaniu państwa można uzyskać przede wszystkim poprzez nowelizację prawa. Niewątpliwie więc ma rację wiceminister Piotr Kołodziejczyk, mówiąc, że "zawsze będzie ona tańsza niż wdrożenie kolejnych, silosowych rozwiązań informatycznych, za które miałby zapłacić europejski podatnik". Taki pogląd nie znajduje jednak, rzecz jasna, aprobaty w przemyśle teleinformatycznym, dla którego silosowa struktura państwa jest wręcz wymarzona.

Czasami do jej kultywowania dochodzi w wyniku braku dialogu między stosownymi instytucjami. Na liście projektów programu Innowacyjna Gospodarka znajdziemy np. trzy propozycje dotyczące właściwie tej samej materii, czyli informacji o stanie. Niewątpliwie temat bardzo ważny, ponieważ w 2010 r. dotkliwie przekonaliśmy się, że państwo polskie nie jest w stanie przekonywująco ostrzegać o zagrożeniu powodziowym. Niezależnie sprawą zajęły się Główny Urząd Geodezji i Kartografii, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. Każdy przedłożył wnioski do Władzy Wdrażającej Projekty Unijne w MSWiA finansowanie z programu Innowacyjna Gospodarka łącznie na 700 mln zł. Dlaczego te instytucje nie uzgodniły tego z sobą? Dlaczego każda z nich chciała budować system ovo? Nie wiadomo, ale gdy sprawą zainteresowało się MSWiA - na czele z ministrem Jerzym Millerem - udało się je przekonać do złożenia wspólnego wniosku o wartości 300 mln zł.