Koniec przepychanek?

Jednym ruchem pióra 21 marca br. prezes Polskiego Komitetu Normalizacji, Miar i Jakości podpisał nową polską normę PN-91/T-42115 „Zestaw znaków graficznych w jednobajtowym kodzie 8-bitowym. Alfabet łaciński nr 2". Pod tym zawiłym tytułem kryje się nowy standard kodowania polskich, liter usankcjonowany przez prawo i obowiązujący na terenie Rzeczypospolitej Polskiej od 1 stycznia 1992 roku.

Jednym ruchem pióra 21 marca br. prezes Polskiego Komitetu Normalizacji, Miar i Jakości podpisał nową polską normę PN-91/T-42115 „Zestaw znaków graficznych w jednobajtowym kodzie 8-bitowym. Alfabet łaciński nr 2". Pod tym zawiłym tytułem kryje się nowy standard kodowania polskich, liter usankcjonowany przez prawo i obowiązujący na terenie Rzeczypospolitej Polskiej od 1 stycznia 1992 roku.

Norma została przygotowana przez Zakład Normalizacji Instytutu Maszyn Matematycznych i w zasadzie jest tłumaczeniem - polską wersją - międzynarodowej normy ISO (International Standard Organization) 885S -2 „Information prqcessing. 8-b t single-byte coded graphic character sets. Part 2: Latin alphabet No. 2" z roku 1987. Swojsko brzmiące sformułowanie „Latin 2", zawarte w nazwie, nie jest tym, z czym kojarzy się większości ludzi z branży. Nie jest to bowiem standard IBM Latin 2 przyjęty, czy jak kto woli narzucony, przez „Wielkiego Niebieskiego". Jest to ISO Latin 2.

Zgodnie z polską normą PN-91/ T-42115 polskie litery mają następujące kody:

Ą-161 ą-177

Ć-198 ć-230

Ę-202 ę-234

Ł-163 ł-179

Ń-209 ń-241

Ó-211 Ó-243

Ś-166 ś-182

Ź-172 ź-188

Ż-175 ż-191'

Tak to po wielu latach współistnienia różnych standardów kodowania polskich liter, po latach popularności kodów Mazovii i DHN, latach gorących dyskusji, co jest lepsze, problem został rozwiązany. Jest to jednak rozwiązanie polepsze, problem został rozwiązany. Jest to jednak rozwiązanie pozorne. Złuda ostatecznego rozwiązania jest wielka, potęguje ją bowiem świadomość posiadania normy. Tylko co z niej przyjdzie, gdy nie będzie stosowana. Wybrano rozwiązanie „nowe", w Polsce jeszcze nie używane. W dodatku zaproponowano je zbyt późno.

Być może było to najlepsze rozwiązanie, moje wątpliwości budzi jednak sposób dochodzenia do tego. Należałoby odpowiedzieć na kilka pytań.

Dlaczego dopiero w drugiej połowie 1990 roku zaczęto opracowywać polską normę, a właściwie tłumaczyć normę ISO z 1987 roku? Trzeba tu przypomnieć, że 16 lipca zeszłego roku w Budapeszcie spotkali się eksperci z Zachodu i Wschodu, by ustalić sposób kodowania znaków narodowych dla krajów Europy Wschodniej. Byli tam obecni przedstawiciele największych firm komputerowego świata: Microsoft, Ashton-Tate, Lotus, Aldus, Cherry Keyboards, IBM i HP oraz specjaliści z ZSRR, Bułgarii, Czechosłowacji, Węgier, Jugosławii i oczywiście z Polski. Nasze barwy reprezentowały m.in. firmy MSP i InfoService. Przyjęto za standard IBM Latin 2. Wynikiem tego jest „wbudowywanie" w znane programy polskich liter. Już dzisiaj można kupić w Polsce arkusz kalkulacyjny LOTUS 1-2-3-zł „polskimi literami". Niedługo pojawią się następne programy. Do wyposażania swoich produktów w sterowniki pozwalające drukować w standardzie IBM Latin 2 m.in. polskich znaków zobowiązali się na początku roku 1991 najwięksi producenci drukarek.

Znając te fakty i daty z dużym prawdopodobieństwem można nazwać polską normę - normą urażonej dumy i ambicji. Nie może nikt decydować o nas bez nas. Stać nas na odmienny standard niż ustalono. Czy jednak na pewno stać? Koszty przejścia na jednolity, nowy standard ISO Latin 2 będzie wysoki.

Z drugiej strony my, użytkownicy nie jesteśmy bez winy. Z pewnością nowy standard wywoła dyskusje. Być może będzie się na niego narzekać, lecz we właściwym czasie nie było zbyt wielu chętnych do oceny i projektu polskiej normy. Projekt został wysłany do 34 instytucji związanych z komputeryzacją. Swoje opinię wyraziło tylko 14. Na pismo PKNMiJ nie odpowiedziały m.in.: , Rządowe Centrum Informatyki, Mikrokomputery, ZUS, MF, URM, PTI. Obecność na tej liście Polskiego Towarzystwa Informatycznego jest co najmniej dziwna. Natomiast wśród przesłanych opinii dominowały jednozdaniowe typu: „nie wnosimy zastrzeżeń". Nie miały uwag: Zakłady Era, Meraster, Mera-mat, Mera Błonie i kilka innych. Te wymienione powinny być - jak się zdaje - szczególnie zainteresowane wyborem standardu kodowania. Tylko dwie opinie dotyczyły meritum sprawy. GUS przypomniał, że już w 1987 roku zwracał się do PKNMiJ o przyjęcie standardu IBM Latin 2 i stwierdził, że przyjęcie proponowanej normy z uwagi na wysokie koszty „uważamy obecnie za niemożliwe". Ośrodek Informatyki Kancelarii Sejmu po szerokim omówieniu wnioskował o wyłączenie spod działania normy komputerów osobistych i przyjęcie dla nich IBM Latin 2. Takie też wnioski zostały zapisane w protokole z posiedzenia Komisji Normalizacyjnej w dniu 20 listopada 1990 r. Komisja przyjęła jednak normę ISO jako obowiązującą w Polsce. Skład Komisji (IMM, PKNMiJ, Elwro, GUS, Mera Błonie, Meraster) był odpowiedni, by zapewnić gorącą dyskusję. Niestety protokół tego nie odzwierciedla. Z pewnością pojawienie się tej normy nie wyczerpuje zagadnienia.

Norma normą, a życie życiem. Przedstawiciele IBM podchodzą do tego problemu spokojnie, twierdząc, że to rynek zadecyduje o standardzie w Polsce. Podobną opinię ma Lotus i dalej sprzedaje programy w standardzie IBM Latin 2. Mówi się, że bez względu na ustanowioną normę, standard ustali ten, kto będzie miał największe kontrakty w Polsce. Wprowadzając swój sprzęt i swoje oprogramowanie narzuci swój sposób kodowania innym.

Tak więc to jeszcze nie koniec przepychanek.