Koniec prostych projektów

W każdym roku zgłoszenia do konkursu Lider Informatyki mają inny charakter, uwypuklają inne parametry i cechy wdrożeń IT. Jakie obecne trendy i zjawiska zauważyli jurorzy konkursu?

Bogdan Pilawski

2012 to w historii Konkursu Lider Informatyki rok, w którym giganci skutecznie sięgają po najwyższe laury. Tendencja ta dawała się dostrzec już wcześniej, ale teraz stała się bardzo wyraźnie widoczna. Ich droga na szczyty trwała długo, bo wielkie masy trudniej poddają się zmianom, ale gdy to już nastąpi, efekty bywają zaskakujące. Nie jest to jednak reguła uniwersalna - nie wystarczy być dużym, by odnosić sukcesy.

Tegoroczny Konkurs Lider Informatyki dowodzi też, że i mniejsi jego uczestnicy nie mają kompleksów i potrafią zaskakiwać skalą oraz skutecznością przedsięwzięć, których podstawą są systemy informatyczne. Coraz odważniej sięga się w nich po rozwiązania działające w trybie 24 x 7 i obejmujące szeroki zakres terytorialny, bywa, że i ogólnokrajowy.

Coraz częściej w ankietach uczestników pojawia się hasło "architektura", i to od razu w szerokim kontekście (enterprise architecture). Mamy już dojrzałe, przemyślane koncepcje z tego zakresu, które wdraża się z oczekiwaniem wymiernych korzyści. Może doczekam czasów, gdy architektura awansuje w Konkursie Lider Informatyki do miana odrębnej kategorii, tak jak to się stało z telekomunikacją, innowacyjnością i Green Computing. Nie liczę natomiast na to, że identyczne, dające się powielać rozwiązania pojawią się w administracji państwowej, która z istoty swej przecież obsługuje identyczne sprawy w każdym mieście i gminie. A każda z tych jednostek robi to po swojemu i od nowa.

Pojedyncze osiągnięcia nobilitują, ale ich znaczenie maleje w miarę upowszechniania. Tak kiedyś było z sieciami LAN i WAN, tak jest teraz np. z telefonią VoIP. Jej wdrożeniem chwali się chyba co trzeci uczestnik Konkursu, co powoduje, że w ogóle przestaje to być jakimś wyróżniającym wyczynem.

Na koniec, gdybym uczestnikom przyszłych konkursów miał coś podpowiedzieć, to zachęcałbym do przedstawiania w konkursowych ankietach również skrótowego obrazu całości informatyki w danej organizacji, a nie tylko najświeższych dokonań. Nawet gdy było o tym w ankiecie sprzed roku i tej, jeszcze o rok wcześniejszej. Rok po lekturze blisko półtora tysiąca stron ankiet konkursowy juror nie wszystko pamięta.

Wiesław Paluszyński

Na ankiety w Konkursie Lider Informatyki warto popatrzeć sektorowo, ponieważ w różnych branżach sytuacja wygląda odmiennie. Z tegorocznych zgłoszeń widać na przykład, że coś się zaczęło dziać w sektorze finansowo-bankowym, jeśli chodzi o modernizacje IT. Od dawna jest to najlepiej zinformatyzowany sektor, ten poziom stale się utrzymywał i nie było potrzeby wielkich projektów informatycznych. Teraz pojawiło się wiele ciekawych, innowacyjnych projektów.

Z kolei polski przemysł już jakiś czas temu ustabilizował się na poziomie wdrożeń systemów ERP. Tegoroczne ankiety pokazują, że w dużych firmach z sektora przemysłowego, które za sprawą fuzji lub wejścia kapitału zagranicznego mają kontakt ze światowymi korporacjami, pojawiają się wdrożenia rozwiązań zagranicznych.

Jeszcze inaczej sprawa wygląda w administracji publicznej. Z ankiet wyziera niepokojąca sytuacja. Polska administracja dostała w ostatnich latach dużo pieniędzy z Unii Europejskiej na projekty informatyczne i modernizację IT. Tymczasem laureatami są placówki, które prowadziły projekty głównie ze środków własnych. Nie widać więc spodziewanego efektu funduszy unijnych. Moim zdaniem, jest to wyjątkowo negatywne zjawisko. Być może administracja nadal ma problem z przełożeniem projektów informatycznych na efekty i funkcjonalność.

W Konkursie Lider Informatyki nagradzamy nie sam fakt wdrożenia czy zakupu sprzętu, tylko jego funkcjonalność i korzyści biznesowe. Tym bardziej polecam wszystkim firmom i instytucjom udział w następnych edycjach konkursu. Nawet jeśli nie staje się na podium, to już sam udział pozwala na uporządkowanie swojego podejścia do efektywności wydatkowania pieniędzy na projekty informatyczne.

Tomasz Bejm

Konkurs Lider Informatyki to dojrzały i najszerszy konkurs tego typu w kraju. Uczciwie wybiera zwycięzców w poszczególnych kategoriach. Podejście i kryteria oceny dają szansę popatrzeć na biorące w nim udział firmy i instytucje przez pryzmat dojrzałości organizacyjnej.

W tegorocznym konkursie widać duże różnice między sektorami. Sytuację, jaka się wyłania z ankiet, można opisać powiedzeniem: "Młodzi biegają szybko. Starzy znają skróty". Branże będące w zakresie informatyzacji na początku drogi są mniej innowacyjne, ale za to starają się być pragmatyczne. Podkreślają spójność projektów informatycznych ze strategią i wartość dla biznesu. Projekty w sektorze bankowości i finansów, który jest dojrzały i stabilny, są zaawansowane i cechuje je duża innowacyjność. Z kolei w branżach takich jak handel, przemysł czy MŚP widać zdecydowanie większą standaryzację i mniejszą innowacyjność. Z ankiet wynika, że firmy z tego sektora starają się być pragmatyczne, żeby ich rozwiązania informatyczne miały jak największą wartość dla biznesu.

Aleksander Poniewierski

Jak co roku ankiety w Konkursie Lider Informatyki miały bardzo wysoki poziom merytoryczny i cechowały się dbałością o pokazanie IT w firmie z jak najlepszej strony.

W tym roku na szczególną uwagę zasługuje sektor finansów i bankowości, który cechuje się dużą liczbą zgłoszeń do konkursu i innowacyjnymi, dojrzałymi rozwiązaniami na światowym poziomie. W szczególności mam na myśli rozwiązania procesowe i organizacyjne, ale też zastosowane technologie i podejście. Organizacje IT w tym sektorze zwracają coraz większą uwagę na realizację potrzeb biznesu. Daje się też zauważyć, że piony IT w bankach rozpoczęły systemowe myślenie o jako narzędziu zwiększającym wartość dla biznesu.

W pozostałych kategoriach IT wciąż jest traktowane jako szansa i możliwość rozwoju dla firm. Z tym też związany jest prezentowany w ankietach nacisk na skuteczność wdrożeń. Ten trend jest zauważalny na całym rynku w Polsce i na świecie.

Gratulując wszystkim laureatom chciałbym podkreślić, że liderzy w poszczególnych kategoriach mogą stanowić wzór do naśladowania dla innych i niewątpliwie zasługują na ten tytuł.

Leszek Maśniak

Po raz trzeci oceniałem ankiety nadesłane w konkursie Lider Informatyki i widzę, że z roku na rok się one zmieniają - przede wszystkim dojrzewają biznesowo. Dyrektorzy IT, kierownicy działów informatyki, którzy zgłaszają swoje organizacje do konkursu, zrozumieli, że jury ocenia nie tylko wdrożone, innowacyjne technologie, lecz i ich wpływ na biznes. Ważne jest dla nas to, jak wdrożenia przekładają się na wzrost sprzedaży, szybkość obsługi klientów, nowe modele biznesu. Zgłoszeń, w których jest to podkreślane, pojawia się coraz więcej, co nie znaczy, że nie otrzymujemy nadal zgłoszeń opisujących tylko wdrożoną technologię lub powtarzających co roku to samo w ankiecie.

Należy podkreślić, że jury nagrodziło firmy, w których dział IT pokazał, jak technologia zmieniła biznes. Nie nagradzamy samego wdrożenia technologii. Lider Informatyki to nie jest firma, która potrafi kupować rozwiązania, ale ta, która wie, jak je wykorzystać.

Ważny jest też styl samego zgłoszenia i coś, co nazwałbym dojrzałością biznesową piszącego. Widać, kiedy ankieta jest pisana przez technokratę i trudno jest nam wówczas uwierzyć, że w takiej firmie panuje wysoka jakość dialogu IT z biznesem.

Warto zwrócić uwagę, że w tym roku zgłosiło się sporo mniejszych firm z bardzo innowacyjnymi projektami, które zostały wysoko ocenione właśnie za innowacyjność. Było kilka perełek, które pokazały, że nie trzeba mieć wielomilionowych budżetów, żeby zrealizować ciekawy i wartościowy projekt. W kilku kategoriach na wyrazy uznania zasłużyło więcej firm, niż było miejsc na podium, ale wierzę, że wszyscy otrzymają najważniejszą nagrodę od swoich klientów.