Komu świadectwa, komu...

Koszt wyszkolenia certyfikowanego specjalisty przekracza 10 tys. zł. Mimo to zainteresowanie osobami z tytułami przyznawanymi przez duże firmy informatyczne jest wciąż niewielkie. Informatycy mogący pochwalić się certyfikatami liczą, że sytuacja ta ulegnie zmianie wraz z postępującą globalizacją rynku pracy.

Koszt wyszkolenia certyfikowanego specjalisty przekracza 10 tys. zł. Mimo to zainteresowanie osobami z tytułami przyznawanymi przez duże firmy informatyczne jest wciąż niewielkie. Informatycy mogący pochwalić się certyfikatami liczą, że sytuacja ta ulegnie zmianie wraz z postępującą globalizacją rynku pracy.

Pracodawcy nie przywiązują zbytniej wagi do różnego rodzaju świadectw i certyfikatów, którymi mogą poszczycić się informatycy starający się o zatrudnienie, a decyzję o przyjęciu do pracy podejmują po ocenie ich dotychczasowych osiągnięć i doświadczeń. Brak informatyków na rynku utrzymuje się na tak wysokim poziomie, że zdecydowana większość firm zatrudnia ich bez względu na ukończone kursy i zdobyte świadectwa. Jednak przewidywania o utrzymaniu się (a nawet wzroście) zapotrzebowania na informatyków może już wkrótce zmienić tę sytuację. Przedsiębiorstwa poszukujące pracowników biegle znających technologie informatyczne będą musiały sięgnąć po osoby bez dyplomu ukończenia uczelni informatycznej, a jednym ze świadectw potwierdzających ich umiejętności będą właśnie certyfikaty.

Kilka promili

Według szacunków przedstawicieli koncernów informatycznych, na świecie jest prowadzonych już ponad 80 programów certyfikacyjnych. Egzaminy na kolejne stopnie można zdawać w sieci ponad 2 tys. ośrodków Authorized Prometric Testing Center. W firmach na wszystkich kontynentach pracuje prawie 400 tys. posiadaczy certyfikatów przyznawanych przez Novella, ponad 275 tys. informatyków legitymuje się świadectwami potwierdzającymi znajomość technologii Microsoftu, ponad 20 tys. ma tytuły Oracle'a. Na Polskę przypada jednak zaledwie ułamek procenta tych liczb. Trudno się jednak dziwić niewielkiej popularności certyfikatów w Polsce. Zdaniem kadry zarządzającej działami informatyki polskich przedsiębiorstw, są one nikłym świadectwem znajomości technologii informatycznych. Egzaminy, które trzeba zdać, aby otrzymać certyfikat, układane są w sposób premiujący wiedzę teoretyczną. Jak twierdzą posiadacze tytułów, do zdania egzaminów potrzebne jest gruntowne przestudiowanie materiałów szkoleniowych, chociażby po to, aby nauczyć się intuicyjnego rozpoznawania "haków" ukrytych w pytaniach. Niektóre z nich są sformułowane na tyle niejasno, że można na nie udzielić kilku odpowiedzi, gdy poprawna jest tylko jedna z nich.

Przyjęta przez firmy komputerowe strategia sprawia, że problemy ze zdaniem egzaminów mają często nawet doświadczeni praktycy. W branży rozpowszechniło się przekonanie, iż posiadacze tytułów są tylko "papierowymi specjalistami", którzy swoją wiedzę o informatyce czerpią z perfekcyjnie przyswojonych podręczników, ale nie potrafią poradzić sobie z problemami, z którymi stykają się w heterogenicznym środowisku. Dostrzegające ten problem koncerny informatyczne zaczęły wprowadzać do egzaminów pytania symulacyjne (wymagające samodzielnego zaproponowania odpowiedzi, a nie jej wyboru z kilku możliwych), jednak prawdopodobnie upłynie trochę czasu, zanim uda się pokonać powstałe przed kilkoma laty niekorzystne wrażenie o posiadaczach certyfikatów.

Certyfikaty nie pracują

O wartości towaru na rynku, a do tego właśnie sprowadza się znaczenie certyfikatu, decyduje popyt, zaś zapotrzebowanie na informatyków jest na tyle wysokie, że nikt nie przywiązuje wagi do świadectw. Jedynym segmentem rynku pracy, dla którego ważną rolę odgrywa certyfikacja, są firmy z branży informatycznej. Jest to jednak stosunkowo niewielka grupa odbiorców, która zaspokoiła już swoje podstawowe potrzeby dotyczące posiadania przez pracowników certyfikatów, co zapewniło im już odpowiednie tytuły partnerskie. Certyfikaty w związku z tym przestały stanowić warunek konieczny do rozpoczęcia działalności, służą co najwyżej do podwyższenia stawki, jaką klienci płacą za usługi firmy.

Przedsiębiorstwa wykorzystujące wiele heterogenicznych rozwiązań informatycznych zawsze poszukiwały osób mających doświadczenie w pracy z różnymi technologiami. Szefowie działów informatyki zwracają przede wszystkim uwagę na to, czy kandydat do pracy ma potencjał i jest gotowy się dokształcać, a także na dotychczasowe doświadczenia zawodowe. Nie interesuje ich posiadanie przez nich certyfikatu. Wychodzą z założenia, że każdego informatyka można doszkolić. Często nie popierają programu przyznawania świadectw z obawy, że może znaleźć się firma zainteresowana podkupieniem pracownika mającego dany tytuł.

Substytut dyplomu

Z posiadania certyfikatu wynika kilka korzyści, jednak nie są one na tyle duże, by informatycy z własnej kieszeni byli skłonni pokrywać koszt ich uzyskania. Na pewno gwarantują one dostęp do specjalistycznych baz danych i publikacji, stanowią - mimo różnych zastrzeżeń - dodatkowy dowód świadczący o znajomości technologii, a także innych cechach kandydata, takich jak zdolność do nauki, poważne podejście do obowiązków, umiejętność korzystania ze źródeł, ambicje. Niestety, o podobnych cechach świadczy także dyplom ukończenia wyższej uczelni, toteż certyfikaty są w Polsce lekceważone, a ich popularność niewielka. Sytuacji tej nie mogą, jak dotąd, zmienić akcje promocyjne prowadzone przez firmy informatyczne.

Szans na zwiększenie roli certyfikatów należy upatrywać w dalszym otwieraniu się polskiego rynku pracy. Proces ten będzie odbywał się dwutorowo. Dla informatyków wyjeżdżających do pracy za granicę certyfikaty będą doskonałym międzynarodowym świadectwem ich umiejętności, równie wartościowym, jak dyplom ukończenia wyższej uczelni. Rozwój polskiego rynku informatycznego, otwieranie kolejnych zachodnich przedstawicielstw przyniesie dalszy wzrost zapotrzebowania na informatyków - na tyle wysokim, że może brakować pracowników z dyplomami. Już dziś przedsiębiorstwa mają coraz większe problemy ze znalezieniem doświadczonych informatyków z wykształceniem informatycznym lub pokrewnym i wkrótce będą musiały zrewidować swoje wymagania względem kandydatów do pracy. Firmy będą zmuszone do rezygnacji z wymagań, takich jak dyplomy ukończenia wyższej uczelni, zwłaszcza w przypadku podstawowych stanowisk. Zatrudnianie magistrów informatyki stanie się zbyt drogie. Bardziej opłacalne stanie się zaangażowanie osoby mniej wszechstronnie wykształconej. Jedynym formalnym świadectwem dowodzącym kwalifikacji pracownika będą certyfikaty.

Dla wielu pracowników certyfikat stanie się poważną inwestycją na przyszłość i będą oni gotowi sami pokryć koszt stosownych kursów i egzaminów. Gdy na rynku pracy pojawi się odpowiednia liczba osób z dyplomami - co najmniej kilka tysięcy - posiadanie certyfikatu stanie się jednym z wymogów stawianych przy przyjmowaniu nowych pracowników. Nie bez wpływu na zmianę tej sytuacji miałoby położenie silniejszego akcentu podczas przyznawania certyfikatów na wiedzę praktyczną informatyka ubiegającego się o tytuł.