Komu potrzebne ogonki?

Dla niektórych firm stosowanie polskich znaków jest koniecznością, dla innych zbędnym utrudnieniem.

Dla niektórych firm stosowanie polskich znaków jest koniecznością, dla innych zbędnym utrudnieniem.

Stosowanie polskich znaków diakrytycznych stanowi konieczność dla wielu firm i instytucji. Jednak w niektórych przypadkach, kiedy działalność firmy ma charakter międzynarodowy, wprowadzanie polskich "ogonków" do systemów komputerowych może stanowić utrudnienie. W takich wypadkach, ze względu na polskich klientów, stosuje się rozwiązania zastępcze, eliminujące możliwość pomyłek, występujących na skutek różnic w alfabecie polskim i 26üliterowym łacińskim.

Podróż po polskawemu

Większość polskich biur podróży korzysta z rozpowszechnionego na całym świecie Centralnego Systemu Rezerwacyjnego START/AMADEUS, który pozwala na rezerwację biletów lotniczych, hoteli itp. Program ten dostarcza i przyjmuje informacje w języku angielskim, oficjalnym języku turystyki.

"Trudno używać znaków narodowych, bo zakłóciłoby to w bardzo dużym stopniu funkcjonowanie stabilnego do tej pory systemu. W takiej sytuacji wprowadzanie poszczególnych znaków narodowych nie wydaje się sensowne. Występuje raczej odwrotna tendencja - na przykład obywatele Rosji mają paszporty z anglojęzyczną transpozycją imion i nazwisk" - twierdzi Aleksandra Romanowska z warszawskiego Biura Podróży "First Class".

Zdaniem przedstawicielki biura, nie należy obawiać się, że brak polskich znaków w nazwisku spowoduje kłopotliwe zamieszanie np. przy rezerwacji lotniczej. "Jeżeli bilet rezerwuje Andrzej ZAŁĘSKI, system zapisze jego nazwisko jako ZALESKI. Podróżny otrzyma jednak również kodowany numer rezerwacyjny, co wykluczy sytuację, w której bilet mógłby odebrać człowiek o nazwisku ZALESKI" - mówi Aleksandra Romanowska.

W bibliotece z ogonkami

W Zakładzie Rękopisów Biblioteki Narodowej do katalogowania zbiorów używa się programu MAK. Wprowadza się do niego polskie znaki diakrytyczne, niemieckie "umlauty" i akcenty w tytułach francuskich. "Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której katalogowanie zbiorów byłoby pozbawione takiej możliwości. Karta biblioteczna ma odpowiadać rzeczywistości" - mówi Sławomir Szyller z Biblioteki Narodowej.

Polskie litery pojawią się na drukach bankowych, które otrzymują klienci banku Pekao S.A. "To wina oprogramowania, że nasz system komputerowy do tej pory nie uwzględniał polskich znaków. W tym roku problem zostanie rozwiązany. Pojawi się emulator polskich liter, dzięki któremu w drukach bankowych np. nazwiska będą miały polskie znaki diakrytyczne" - powiedział Tadeusz Kuranowski, dyrektor Departamentu Informatyki Pekao S.A.