Komputeryzacja ceł

Ogólnopolska komputeryzacja instytucji celnych to jedno z większych przedsięwzięć informatycznych w kraju, które ma realne szanse na rychłą realizację.

Ogólnopolska komputeryzacja instytucji celnych to jedno z większych przedsięwzięć informatycznych w kraju, które ma realne szanse na rychłą realizację.

Już od dłuższego czasu wiadomo było, że bez sprawnego systemu informatycznego, skuteczne obsłużenie przez urzędy celne prawdziwych tłumów, które ze wszystkich stron świata zaczęły przekraczać nasze granice po usunięciu żelaznej kurtyny, jest fizyczną niemożliwością. Co więcej - działanie takie powinno być połączone z reorganizacją pracy celników i z budową takich inwestycji jak budynki, drogi dojazdowe czy infrastruktura telekomunikacyjna. Całość tych zamierzeń, jak się obecnie szacuje, wymaga zaangażowania w okresie do 2 lat ok. 300 mln USD. Jest to kwota ogromna, liczona w bilionach zł.

Od kilku lat dojrzewały różne koncepcje i rywalizowały między sobą różne firmy, dla których tak potężny kontrakt - informatyzacja systemu administracji celnej całego państwa stał się ogromnym wyzwaniem. Pewne próby realizacji tych zamierzeń sprowadzały się do lokalnych, pilotażowych inicjatyw i nie obejmowały całej struktury urzędów celnych na terenie kraju. Nie wynikało to z braku ciekawych i rozsądnych ofert - przeszkodą był głównie brak pieniędzy.

Fundusze

Skąd wziąć pieniądze na komputeryzację urzędów celnych - pytanie to od dłuższego czasu pozostawało bez odpowiedzi. Tymczasem ostatnio zarysowała się koncepcja, dzięki której być może już wkrótce cała sprawa nabierze nowego wymiaru. Są trzy przewidywane i istniejące źródła finansowania. Po pierwsze istnieją w budżecie państwa niewielkie środki przewidziane na utrzymanie w ruchu i rozwoju instytucji celnych. Są to jednak pieniądze w skali całego przedsięwzięcia niewielkie i nie wystarczające. Drugim źródłem finansowania są "wydreptane" przez poprzedników obecnego prezesa GUC tzw. środki pomocowe, pochodzące z funduszu Phare, który został założony przez Unię Europejską. Z tego funduszu dopiero przyznano do dyspozycji GUC 15 mln ECU (ok. 18 mln USD). Kolejne, podstawowe źródło finansowania całej inwestycji to - a jest to koncepcja prezesa GUC, Ireneusza Sekuły - dopuszczenie do realizacji przedsięwzięcia kapitałów zewnętrznych.

Na pewno niejeden z Czytelników żachnie się w tym momencie. Sprawa jest przecież oczywista - istnieje ogólne przekonanie, że przez niezbyt szczelne bariery celne wyciekają corocznie z budżetu państwa bilionowe sumy, które po reorganizacji instytucji celnych, chociaż w części staną się dostępne dla skarbu państwa. GUC powinien w takim razie znaleźć bank, który skredytuje całą inwestycję, a następnie ogłosić serię przetargów, wybrać najkorzystniejsze oferty i doprowadzić do realizacji całego przedsięwzięcia.

Tymczasem, jak się okazuje, GUC jako jednostka zasilana z budżetu państwa nie może wystąpić o kredyt bankowy - chyba że spłaty będą gwarantowane przez rząd. Z punktu widzenia banków gwarancje takie są niezbędne - możliwe jest w przyszłości, np. dojście do władzy takich ugrupowań, które w ogóle zlikwidują opłaty celne i GUC. Kto wtedy będzie spłacał długi? Z kolei rząd, który jeszcze pamięta obietnice, jakie poprzednim ekipom rządowym (jeszcze za czasów PRL-u) czynili ci, którzy radosną twórczością inwestycyjną wpędzili cały naród w miliardowe długi, nie kwapi się zbytnio do udzielania gwarancji. Poza tym czy ryzyko inwestycji w jednostkach budżetowych powinno być powiązane z gwarancjami rządowymi.

Koncepcja prezesa Sekuły sprowadza się do tego, aby to właśnie oferenci zaproponowali swój udział kapitałowy oraz - co za tym idzie - całe ryzyko przedsięwzięcia wziął na siebie inwestor. Gdy po ogłoszeniu przetargów firma, holding czy konsorcjum zaproponują komputeryzację administracji celnej to oferta taka będzie oceniana w dwóch aspektach. Sprawy merytoryczne i koncepcyjne będą oceniane wg z góry ustalonego klucza, np. z zastosowaniem systemu punktacji. Decydujące jednak znaczenie przy rozpatrywaniu konkursu ofert, po uwzględnieniu ich poprawności merytorycznej, będą jednak miały poziom i sposób finansowania, w tym np. rodzaj rozłożenia płatności w czasie.

Sam tryb odzyskania włożonego w przedsięwzięcie kapitału nie jest dokładnie ustalony - pozostawia się to stronie inwestującej. W imponujących objętościowo, opracowanych przez GUC materiałach, które stanowią załączniki do pytania ofertowego, jako przykład możliwych rozwiązań finansowania obu projektów użyto sformułowania "np. przewidujące dzierżawę sprzętu, oprogramowania, urządzeń telekomunikacyjnych i usług przetwarzania".

Przetargi

W maju br. ogłoszono dwa niezależne od siebie przetargi - jeden dotyczył monitoringu ruchu tranzytowego, drugi zaś ma określić system informatyczny dla ogólnopolskiej administracji celnej. Szacuje się obecnie, porównując wielkość obu zamierzeń, że koszty poniesione na realizację nadzorowania ruchu tranzytowego będą kilkakrotnie mniejsze niż te, które dotyczą ogólnopolskiego systemu dla administracji celnej.

Monitoring ruchu tranzytowego

Warto przy okazji dodać, że obecnie trwa przetarg ogłoszony przez policję państwową na monitoring swoich radiowozów, początkowo w dwóch miastach - Szczecinie i Warszawie. W przypadku TIR-ów, jadących tranzytem przez granice państwa będzie to zapewne połączone z montażem i demontażem "czarnej skrzynki" na pokładzie samochodu, co będzie się wiązało z uruchomieniem stacji obsługi TIR-ów przy przejściach granicznych. Ale są to szczegóły techniczne, które będą dopiero zaproponowane przez firmy, składające do 1 sierpnia br. oferty do GUC. Już teraz można jednak przypuszczać, że system monitoringu ruchu tranzytowego będzie miał charakter mniej informatyczny, a bardziej sprzętowo-techniczny. Być może, połączone to będzie z wykorzystaniem funduszu pomocowego Phare - gdyż jak się okazuje kwoty te mogą być wydawane w ściśle określony sposób - np. nie można jej użyć na opłaty celne i podatki VAT. Z tego względu optymalnym rozwiązaniem jest zakup sprzętu za granicą kraju i en bloc zwolnienie go z opłat celnych oraz VAT. Zakup oprogramowania za granicą wymagałby ogłoszenia długotrwałej procedury przetargowej, zakup sprzętu czy oprogramowania w kraju powiązany jest z dołożeniem pokaźnych kwot na opłaty celne i VAT - a tu funduszy po prostu brak. Na dodatek jednym z warunków GUC na dostawy sprzętu jest jego zgodność z warunkami normy ISO 9000.

Cały system powinien obsłużyć (zgodnie z materiałami przygotowanymi przez GUC do prztargów) ruch tranzytowy 4 mln ciężarówek i 150 tys. składów pociągów rocznie. W początkowej fazie będzie jednocześnie monitorowany ruch 100-200 pojazdów - a docelowo do 5 tys. sztuk. Dotyczyć to będzie ok. 300 miejsc, gdzie dokonywane są odprawy celne graniczne i wewnętrzne, aczkolwiek ok. 80% ruchu koncentruje się w 60 miejscach odpraw celnych. Warstwa informatyczna systemu powinna aktualizować dane w trybie on-line - m.in. chodzi o to, żeby TIR, który przekroczy granicę polsko-niemiecką, a po godzinie opuszcza terytorium państwa przez granicę polsko-czeską był już w tym czasie ujęty w ewidencji drugiego urzędu celnego.

System informatyczny dla administracji celnej

Jest to ogromne przedsięwzięcie, którego podstawowymi zadaniami jest zwiększenie dochodów Skarbu Państwa, skrócenie czasu odpraw i usprawnienie pracy celników. O jego skali świadczy oszacowanie parametrów systemu, jakiego dokonano w materiałach - pytaniu ofertowym.

Otóż w 1993 r. dokonano ok. 4 mln odpraw celnych - w tym 2 mln odpraw ostatecznych, 140 tys. odpraw warunkowych czy ok. 100 tys. odpraw ostatecznych pojazdów samochodowych. Urzędy celne obsłużyły ponad 5,2 mln dokumentów, a między sobą przesłały ok. 3 mln komunikatów. Sam system powinien współpracować docelowo z ok. 2 tys. użytkowników, korzystających z terminali lub komputerów PC, połączonych siecią. System centralny (w Warszawie) powinien udostępniać swoje zasoby ok. 100 użytkownikom w sieci metropolitalnej w stolicy oraz zarządzać ogólnokrajową siecią teleinformatyczną, łączącą się z urzędami celnymi, oddziałami, posterunkami czy miejscami odpraw celnych w całym kraju.

Powyższe przykładowe dane są zaczerpnięte z materiałów - pytania ofertowego, jakie za 30 mln zł można zakupić w GUC. Ich rozmiar i kompleksowe przedstawienie problematyki celnej w kraju jest godne podziwu. Jest to wyczerpujące kompendium o tym jaki jest system celny w państwie (organizacja, mapy, dokumentacja celna i jej obieg, taryfa celna, wykaz ustawodawstwa itp.), a także o tym jakie są ogólne uwarunkowania, dotyczące projektu informatyzacji systemu.

Umowy

Cała procedura przetargowa, w tym oba projekty zapytań ofertowych, została przygotowana zgodnie z przygotowywaną Ustawą o Zamówieniach Publicznych. Oba pytania ofertowe zawierają pewne istotne zastrzeżenia, które powinny znaleźć swe dalsze rozwinięcie w umowie, jaką być może GUC podpisze z generalnymi wykonawcami obu systemów już w drugiej połowie roku. Ogólnie rzecz biorąc GUC chce współpracować z firmami realizującymi przedsięwzięcie - podkreślając sprawę swoich własnych interesów.

Tajemnicą poliszynela jest przecież, że duże projekty informatyczne sprowadzały się w kilku przypadkach do zainstalowania po jak najwyższych cenach sprzętu, który potem bez wystarczającego oprogramowania przyozdabiał urzędy w całym kraju. Generalny wykonawca (który pobiera prowizję z tytułu np. dostaw sprzętu) jest zainteresowany w zakupach sprzętu po cenach wcale nie najniższych. GUC ma zamiar dość mocno ingerować w tego rodzaju praktyki. W materiałach - pytaniach ofertowych znajduje to swój wyraz w powtarzającym się sformułowaniu - "przy współudziale specjalistów GUC". Tak odczytywane intencje będą jednak musiały być bardzo dobrze określone w przyszłej umowie z inwestorem-wykonawcą. Jej treść może być nawet ważniejsza od materiałów - pytań ofertowych, które dla konkurujących między sobą firm są na pewno warte swej ceny.


TOP 200