Komputerowe włamanie do Centralnego Banku Rosji

Równowartość 30 mln USD (68 mld rubli) próbował ukraść jeden z programistów Centralnego Banku Rosji, włamując się do komputerowej sieci banku w Moskwie. O wyczynach rosyjskich hackerów - nasz moskiewski korespondent.

Równowartość 30 mln USD (68 mld rubli) próbował ukraść jeden z programistów Centralnego Banku Rosji, włamując się do komputerowej sieci banku w Moskwie. O wyczynach rosyjskich hackerów - nasz moskiewski korespondent.

Pierwszy przypadek włamania do komputerowej sieci Centralnego Banku Rosji zanotowano rok temu. Nie znany do dziś rosyjski programista skontrolował wówczas konto byłego prezydenta ZSRR, Michaiła Gorbaczowa, w tym banku. Transfer gotówki wówczas uniemożliwiono.

Znacznie poważniejszy przypadek, który miał miejsce we wrześniu ub.r., ujawniono dopiero w pierwszej połowie marca br. w Sankt-Petersburgu na seminarium naukowym, poświeconym zabezpieczaniu komputerowych danych przed niesankcjonowanym dostępem. Nie ujawniony z nazwiska programista Centralnego Banku Rosji próbował przelać na konto pewnej firmy 68 mld rubli. Stanowiło to wówczas równowartość 30 mln USD. Kradzież udaremniono, jak się okazało, przez przypadek. Kontrolera zdziwiła wysokość transferu. Gdyby suma była mniejsza lub kradzież rozłożono na raty, jak się to najczęściej w świecie bankowych hackerów praktykuje - kontrolera nic by nie zaniepokoiło.

Aby uniemożliwić dostęp do rosyjskich bankowych sieci komputerowych, dwie firmy z Sankt-Petersburga - "Impuls" i "Czerwona Zorza" - opracowały w porozumieniu z tamtejszą milicją sprzętowo-programowy system zabezpieczeń przed hackerami. Gwarancją jego jakości jest certyfikat tamtejszej Akademii Wojskowo-Kosmicznej im. Żukowskiego. Za złamanie "Kobry" - taką nazwę nosi system - jego autorzy obiecują nagrodę w wysokości 10 tys. USD. Podczas marcowego seminarium wyzwanie podjęło kilku petersburskich programistów. "Kobry" nie udało im się pokonać.

Uczestnicy petersburskiego seminarium dowiedzieli się przy okazji, że rosyjskie władze nie wiedzą nawet, czy i jak często w ich kraju udają się próby komputerowych włamań. W trosce o swą reputację banki wolą ich nie ujawniać.