Komputer bez stresów

Od dłuższego już czasu nie ukazała się na naszych łamach żadna publikacja opatrzona tym nadtytułem.

Od dłuższego już czasu nie ukazała się na naszych łamach żadna publikacja opatrzona tym nadtytułem.

Nasza akcja, mająca na celu pomoc polskiej szkole w szerzeniu edukacji komputerowej, praktycznie zamarła. Wina leży nie tylko po stronie firm komputerowych, które nie dostrzegają korzyści, jakie może im przynieść kontakt z młodzieżą - przyszłymi klientami. Również szkoły, które już mają lepiej lub gorzej wyposażone pracownie informatyczne, nie potrafiły dotrzeć do firm komputerowych i nawiązać z nimi stałych przyjaznych kontaktów, niekoniecznie polegających na fundowaniu przez nie sprzętu lub oprogramowania. Chodziło nam wszak o to, by profesjonalni informatycy wspomogli szkolne pracownie i nauczycieli swoją wiedzą, wykonali drobne naprawy sprzętu. Naszą akcję uznały natomiast za swoją szansę te szkoły, które nie mają pracowni informatycznych i sądziły, że w ten sposób uda się je zdobyć. Na to jednak jeszcze nie nadszedł czas. Przedtem powinny zmienić się w sposób znaczący przepisy o darowiznach, a poza tym nasze młode firmy komputerowe muszą bardziej okrzepnąć finansowo. Nadal bowiem komputer jest u nas drogim "pudłem" i niewiele jest w Polsce firm, które byłoby stać na taki gest.

Mimo nikłych efektów nie zaniechaliśmy naszej akcji. Nie pozwalają nam zresztą na to chociażby napływające stale listy od szkół, a także kilka zagległych spraw, (m.in. czekające na rozlosowanie dyskietki, które otrzymaliśmy od firmy HappySoft z jej programem edukacyjnym GUSTAW).

Nadal też chcielibyśmy kontynuować dyskusję na temat sposobów i zakresu nauczania informatyki w szkole. Przypominamy, że wypowiedzi na ten temat zamieszczaliśmy w CW (nr 26 i 33/1992 r.).

Dziś natomiast piszemy o bardzo ciekawej inicjatywie. Zasługuje ona na to, by znaleźć się w tym miejscu, choć nie dotyczy szkoły lecz... przedszkola z komputerem.

Otóż na początku tego roku szkolnego w państwowym przedszkolu nr 278 przy ul. Tatrzańskiej 3 w Warszawie pojawiło się nietypowe wyposażenie: 10 komputerów IBM PS/1. Stało się to za sprawą firmy PERYT, która ma swoje biuro w tym samym budynku. Firma MSP nieodpłatnie wyposażyła te komputery w licencjonowane oprogramowanie Windows 3.1 oraz w myszy, swoim wyglądem przypominające prawdziwe zwierzątka. Zajęcia z dziećmi prowadzili początkowo właściciele firmy - Jolanta i Marek Perytowie oraz jej dwaj pracownicy. Obecnie do zajęć z dziećmi włączyli się nauczyciele z przedszkola, przeszkoleni przez firmę PERYT.

Dzieci po niespełna dwóch miesiącach zajęć potrafią m.in. same otworzyć i zamknąć "okna", uporządkować ikony, ustawić mysz, by była mniej lub bardziej czuła, wiedzą co to jest one click, double click, rysują w Paintbrushu. Przy okazji uczą się literek, figur geometrycznych, a także angielskich określeń informatycznych.

Wraz z myszami firma MSP dostarczyła program "Dinozaury", dzięki któremu dziecko samo może tworzyć rysunkowe historyjki. Dinozaury "mówią" po angielsku, a ponieważ w oryginalnych komputerach IBM dźwięk jest bardzo wyraźny, dziecko może skojarzyć np. po wybraniu myszą żółtej kredki, sympatycznego dinozaura kłaniającego się żółtym cylindrem, z "wymawianym" przez niego słowem "yellow". Kiedy dziecko wybiera np. słowo "blue", dinozaur maluje niebo na niebiesko i mówi: "sky is blue". Wybranie myszą głośnika umożliwia kilkakrotne powtórzenie jednego słowa. Firma PERYT zaprosiła przedszkolną nauczycielkę angielskiego na organizowany we własnym ośrodku szkoleniowym kurs "Microsoft Office" czyli nauka Windows. Po jego zakończeniu będzie ona mogła prowadzić lekcje angielskiego z wykorzystaniem programu "Dinozaury". Inni nauczyciele przedszkolni zamierzają wykorzystać komputery do prowadzenia zajęć z rachunków i nauki czytania.

Dzieci 5 - 6-letnie mają po pół godziny zajęć 2 razy w tygodniu. 3 -4 latki też mają zajęcia z komputerem, ale ograniczone do kilku minut. Zaobserwowano, że nawet maluchy nie znające jeszcze literek, potrafią prawidłowo, z klawiatury komputera, podpisać własnym imieniem swoje rysunki.

Komputery są nadal własnością firmy, ale korzyści, również finansowe, ma z nich przedszkole. Rodzice płacą wprawdzie za zajęcia z komputerem 100 tys. miesięcznie, ale pieniądze te przeznaczone są na potrzeby przedszkola. Po południu odbywają się odpłatne zajęcia dla dzieci szkolnych w czterech grupach wiekowych. Kursy - raz w tygodniu po 2 godz. - kosztują miesięcznie 300 tys. zł. Pieniądze uzyskane za kursy BABY - bo tak się one nazywają - też są przeznaczone na dofinansowanie przedszkola. Innymi słowy, firma PERYT przyjęła na siebie w pewnym sensie obowiązki, które między Bogiem a prawdą należą do Państwa.

Prowadzi ona również rozmowy z LEGO na temat dystrybucji w Polsce klocków sterowanych komputerami (niedawno demonstrowano je w Muzeum Techniki). Plany na przyszłość obejmują uzupełnienie kursu komputerowego dla dzieci o specjalne laboratorium, w którym budowano by z klocków LEGO różne urządzenia, sterowane przez komputer. Byłoby to wspaniałe urozmaicenie nawet dla uczniów starszych klas szkoły podstawowej, którzy mogliby w sposób praktyczny wykorzystać swoje wiadomości z praw fizyki (m.in. z fotooptyki i mechaniki).

Ta niebanalna inicjatywa pokazuje jak można - z myślą również o własnej przyszłości - pomóc coraz biedniejszej polskiej szkole. Czy znajdą się naśladowcy?