Komisja Europejska reformuje telekomunikację ostrożnie

Komisja Europejska podejmuje kolejną próbę integracji rynku wspólnotowego w sektorze telekomunikacji, ale zabrakło siły i odwagi, by przesunąć niektóre kompetencje do jednego unijnego regulatora.

Zapoczątkowany przed ponad ćwierćwieczem proces liberalizacji sektora telekomunikacji był częścią wielkiego unijnego projektu wspólnej przestrzeni gospodarczej dla towarów i usług. Zamysł ambitny i niełatwy w realizacji, bo w owych czasach wszyscy europejscy operatorzy byli państwowymi monopolistami, może ze specyficznym wyjątkiem podzielonej na spółki regionalne Finlandii. Przez lata udało się przełamać wiele dogmatycznych barier w zasadach świadczenia usług w sieciach telekomunikacyjnych. Kto jeszcze pamięta królującą wtedy normę, że cena za usługi jest funkcją odległości, kiedy możemy rozmawiać przez Skype’a za darmo z najodleglejszym zakątkiem świata? Kto by dzisiaj znalazł uzasadnienie dla określenia naszego byłego monopolisty operatorem narodowym?

Sektor słabo-silny

Konkurencja, spadek cen i rozpędzony rynek aplikacji mobilnych i internetowych mogą cieszyć większość Europejczyków, ale efekty kilkunastu lat unijnej polityki regulacyjnej trudno uznać za zadawalające, bo nie udało się zbytnio zbliżyć do osiągnięcia celu reformy, jednolitego zintegrowanego rynku. Niektórzy więksi operatorzy europejscy działają w kilku innych krajach poza rynkiem macierzystym, ale żaden nie zdołał zbudować obecności we wszystkich państwach Unii Europejskiej. Większość z nich działa poprzez lokalne spółki, niekiedy słabo zintegrowane w strukturach korporacyjnych, czyli z ograniczonym efektem skali. Barierą integracji jest zróżnicowanie lokalnych przepisów i reżimów regulacyjnych. W rezultacie liczba operatorów stacjonarnych w Europie przekracza tysiąc. Również operatorów komórkowych jest kilkuset. O ile wdrożone przed blisko dekadą liberalne podejście do podejmowania działalności telekomunikacyjnej sprzyja niezależnej przedsiębiorczości i innowacyjności, o tyle obecne rozdrobnienie rynku operatorów w Europie przeszkadza budować sektor konkurencyjny w skali globalnej. Nawet najwięksi operatorzy europejscy nie mają tej zdolności inwestowania w szybkie sieci szerokopasmowe światłowodowe lub mobilne, którą osiągnęli dzisiaj operatorzy w Stanach Zjednoczonych, Korei Południowej czy Japonii. Komisja Europejska, kreśląc ramy reformy sektora, jest daleka od nazywania wprost dotychczasowej polityki regulacyjnej porażką. Trochę krąży wokół takiego wniosku, mówiąc o braku spójności i przewidywalności regulacyjnej. W opublikowanym komunikacie zauważa oględnie, ale stanowczo, że niedopuszczalna jest obecna sytuacja, w której uczestnicy sektora poszukują wzrostu poprzez skupienie się na najbardziej dochodowych segmentach rynku z ograniczeniem podaży w niektórych obszarach, czyli uciekając od powszechnej dostępności. W tym spostrzeżeniu mniej jest entuzjastycznej wizji strategii Europa 2020, w której technologiom informacyjnym przypisano rolę koła zamachowego gospodarki. Teraz jest raczej troska o to, by sektor telekomunikacji poddać znaczącej restrukturyzacji, by umożliwił rozwój całej gospodarce. Jednolity konkurencyjny rynek mógłby się przyczynić do rozwiązywania problemów z rynkiem pracy, wydajnością, wzrostem gospodarczym. Wynika stąd, że bez silnego sektora będzie grzęznąć rozwój, w tym większości projektów elektronicznej gospodarki, które są atrybutem wizjonerów nowoczesności, modernizacji administracji publicznej, chmur obliczeniowych, Big Data, inteligentnych procesów produkcji, transportu, inteligentnych miast, e-zdrowia, edukacji.


TOP 200