Komentarz do komentarza...

Pan Wojciech Gryciuk w swoim komentarzu pt. "Encyklopedie na CD-ROM" poruszył parę własnych spraw dotyczących kosztów zakupu różnego rodzaju encyklopedii (Computerworld 9/181).

Pan Wojciech Gryciuk w swoim komentarzu pt. "Encyklopedie na CD-ROM" poruszył parę własnych spraw dotyczących kosztów zakupu różnego rodzaju encyklopedii (Computerworld 9/181).

Jest w wyliczeniach Pana Gryciuka pewien błąd. Otóż autor zakłada, że kupując CD-ROM z encyklopedią stajemy się właścicielami programu umożliwiającego dostęp do danych. W większości przypadków jest to nieprawda. Umowa licencyjna jest tak sformułowana, że autorzy programu bądź też licencjodawca udzielają prawa do wykorzystania w mniej lub bardziej ograniczonym zakresie. Podkreślam: udzielają prawa. Zgodnie zaś z obowiązującym w Polsce prawem, udzielanie praw jak i sprzedaż licencji, know-how nie może być obłożony podatkiem VAT. W związku z tym wyliczenia należy usunąć 28 tys. zł (podejrzewam że starych - 7% x 400 tys.) Zresztą błąd ten jest popełniany nagminnie. Mówimy np. "kupiłem program". Oczywiście jest to forma skrócona od "nabyłem licencję na wykorzystanie programu na jednym stanowisku komputerowym w siedzibie firmy X".

Osobną sprawą jest traktowanie sprzedaży praw do wykorzystywania oprogramowania. Urzędy Skarbowe starają się podciągnąć tego rodzaju działalność pod np. "Usługi informatyczne". W takim przypadku może to spowodować obłożenie nawet 22% podatkiem. Szczególnym przypadkiem jet sprzedaż licencji na oprogramowanie rozpowszechniane na zasadach "wypróbuj, a potem kup". Z własnego doświadczenia wiem, że za kilka liczb odblokowujących niektóre opcje programu Urząd Skarbowy pobrał ode mnie 22% podatku. Na moje monity sprzedawca odpowiedział, że zna treść pisma. Niestety to on płaci podatki w US, a takiej kwoty od niego zażądano.

<div align="right">Sławomir Kwiatkowski

e-mail: slawomir.kwiatkowski@f8.n481.z2.fidonet.org

kwiatek@gumbeers.elka.pg.gda.pl</div>


TOP 200