Kolorowe bezpieczeństwo

W podwarszawskiej fabryce Thomson Polkolor powstaje zapasowe centrum obliczeniowe.

W podwarszawskiej fabryce Thomson Polkolor powstaje zapasowe centrum obliczeniowe.

"Duża koncentracja sprzętu w centrum obliczeniowym od dłuższego czasu budziła nasz niepokój, zwłaszcza że codziennie nad naszymi głowami przelatują samoloty z lotniska Okęcie. Część komputerów przenieśliśmy do działów produkcyjnych, ale wciąż mieliśmy świadomość, że gdyby coś stało z tym pomieszczeniem, firma byłaby praktycznie sparaliżowana" - opowiada Marek Gołda, dyrektor departamentu Electronic Data Processing (EDP) w Thomson Polkolor z Piaseczna, firmy produkującej kineskopy telewizyjne. W przedsiębiorstwie postanowiono opracować plan na wypadek awarii i zapasowe centrum obliczeniowe.

Hierarchia ważności

Przedstawiciele podwarszawskiej firmy w ub.r. rozpoczęli poszukiwania odpowiednich wzorców w grupie Thomsona, jednak - jak się okazało - centra "disaster recovery" tworzone są jedynie w kilku zakładach w USA. Zdecydowano się więc opracować odpowiedni plan własnymi siłami.

Na początku przygotowano listę wykorzystywanych systemów i określono, które z nich są priorytetowe dla sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa. "W tym względzie zdaliśmy się na ich użytkowników pracujących w różnych działach naszego zakładu. Zadaliśmy im pytanie, jak długo mogą funkcjonować bez dostępu do poszczególnych aplikacji, na których pracują. Na podstawie ich odpowiedzi stworzyliśmy hierarchię ważności systemów, które należy odtworzyć jako pierwsze. Jak się okazało, najważniejsze jest oprogramowanie sterujące produkcją. W następnej kolejności systemy finansowo-księgowe i inne systemy produkcyjne" - twierdzi Marek Gołda.

Mimo nakreślonych oczekiwań użytkowników, przedstawiciele departamentu informatyki muszą wziąć pod uwagę także koszt rozwiązań. "Należy osiągnąć kompromis między wymaganiami użytkowników, kosztem operacji a czasem realizacji zobowiązań dostawców. Koszt zwykle nie jest duży, ale istnieją np. ograniczenia dotyczące ponownego uruchomienia serwera, takiego jak AS/400, czego nie można wykonać w czasie krótszym niż 24 godziny. Produkcja ustaliła np. że jej system musi zacząć działać maksimum w ciągu godziny. Wymagałoby więc to od nas zakupu zapasowego serwera. Musimy teraz przeanalizować, czy godzina przestoju fabryki jest faktycznie kosztowniejsza od ceny nowego urządzenia" - mówi Jan Baranowski, szef służby informatyki w Thomson Polkolor.

Dostawy serwerów

Obecnie firma z Piaseczna przygotowuje odpowiednie pomieszczenia zapasowe na terenie fabryki, w miejscu oddalonym od obecnego centrum obliczeniowego o ok. 1 km. Centrum zapasowe będzie mieścić się w dwóch pomieszczeniach.

Trwają także negocjacje z dostawcami serwerów. Z pewnością będą to IBM i Digital oraz polscy partnerzy Compaqa. "Warszawski oddział IBM zapewni nam dostawę jednego serwera AS/400 już następnego dnia. Co miesiąc będziemy jednak musieli płacić pewną sumę za ich gotowość. W przypadku serwerów Compaqa musimy podpisać co najmniej cztery umowy, gdyż żadna z firm nie jest w stanie dostarczyć nam dwudziestu maszyn w ciągu dwóch dni" - stwierdza Jan Baranowski.

Opracowano już dokładny plan na wypadek katastrofy, w którym określono możliwe kataklizmy, spis rzeczy i czynności niezbędnych do odtworzenia systemu wraz z listą potencjalnych dostawców. Istnieje także procedura postępowania w przypadku awarii, zawierająca nazwiska osób i kolejność ich powiadamiania. Plan ten jest wciąż uaktualniany. "Zmieniają się nasi partnerzy i ich dane, jak również telefony i adresy osób odpowiedzialnych w fabryce za postawienie systemu. Dokonywane są uaktualnienia wersji stosowanego oprogramowania, pojawiają się również nowe aplikacje. Czynników, które należy uwzględnić, jest wiele, w tym np. taki drobiazg, jak pozyskanie klucza szyfrującego dla nowego serwera IBM, który związany jest z jego numerem seryjnym" - kończą przedstawiciele Thomsona.


TOP 200