Koło ratunkowe dla polskich stoczni

Propozycja utworzenia wspólnej platformy informatycznej dla polskiej branży stoczniowej

Skomplikowany cykl budowy statków, mnogość elementów potrzebnych do produkcji, złożone powiązania biznesowe z dostawcami materiałów, urządzeń, jak również elementów i podzespołów czyni proces produkcyjny trudnym do śledzenia metodami innymi niż informatyczne.

Polska branża stoczniowa informatyzuje się stopniowo. Pionierem w tej dziedzinie jest Stocznia Szczecińska, która już w 1994 r. podjęła intensywną modernizację. Ostatnio dołączyła do niej gdańska Stocznia Remontowa. Trzecią w kolejce do informatyzacji jest gdańska Stocznia Północna.

W grudniu ub.r. podjęto kroki w celu wyboru grupy realizatorów Zintegrowanego Systemu Informatycznego (ZSI) dla Stoczni Północnej - z ośmiu zespołów, które wówczas stanęły do przetargu, na placu boju, jak się dowiadujemy nieoficjalnie, pozostały tylko trzy. W siedzibie stoczni odbyło się pod koniec marca br. seminarium, na którym swoją propozycję przedstawił jeden z wytypowanych zespołów w składzie: , Hewlett-Packard Polska i LSC Consulting.

Czas realizacji całego projektu szacuje się na 3 lata. Z uwagi na trudności w finansowaniu tak dużego przedsięwzięcia z własnych środków, stocznia liczy na pomoc funduszu PHARE, środki rządowe, środki EKO i banki.

Przy okazji realizacji własnego systemu informatycznego Stocznia Północna wystąpiła z propozycją opracowania modelu budowy wspólnej platformy informatycznej dla całej polskiej branży stoczniowej. Prelegenci przedstawili argumenty na rzecz konieczności zaplanowania przyszłej informatyzacji pozostałych zakładów branży, tak aby możliwa była daleko idąca współpraca w zakresie produkcji, zakupów, marketingu i wymiany technologii, jak również stworzenie wspólnego modelu przepływu informacji umożliwiającego optymalizację kosztów produkcji i osiągnięcie poprawy konkurencyjności na rynku światowym.

Dzisiaj Polska znajduje się na czwartym miejscu (wspólnie z Chinami) pod względem tonażu produkowanych statków. Ten dobry wynik jest trudny do utrzymania. Polska bowiem podjęła starania o przyjęcie w poczet członków Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Zakłada się podpisanie stosownego dokumentu już w czerwcu 1996 r., jego ratyfikację do końca roku, oraz uzyskanie tzw. klauzuli derogacyjnej, przyznającej nam 3-letni okres dostosowawczy.

Oznacza to, że począwszy od 2000 r. polski przemysł stoczniowy podlegać będzie rygorom ekonomicznym wspólnym dla krajów rozwiniętych gospodarczo. Stanowi to olbrzymie zagrożenie wobec niewielkiej wydajności, jaką osiągają dziś polskie stocznie (3-4 razy mniejszej od liderów). Zwiększanie produkcji metodą zwiększania zatrudnienia jest już dzisiaj praktycznie niemożliwe, zaś działania dumpingowe będą w przyszłości wykluczone. Aby zaistnieć i przetrwać w nowej sytuacji na rynkach światowych, konieczna będzie zdecydowana poprawa jakości zarządzania, a w efekcie globalnej produktywności polskiego przemysłu okrętowego.

Jak argumentowali prelegenci, implementacja wspólnej platformy informatycznej powinna pomóc w osiągnięciu oczekiwanych celów. "W pojedynkę tej bitwy nie wygramy" - stwierdził Jerzy Bujak, dyrektor finansowy Stoczni Północnej. "Jeśli przedsięwzięcie się powiedzie, Polska ma szansę nawet na trzecie miejsce w 2001 r." - optymistycznie zakończył swoje wystąpienie Konrad Makomaski z Oracle'a.


TOP 200