Kolejne informacje o cyberatakach na amerykańskie serwery wojskowe

W ostatnim z nich łupem włamywaczy padły 24 tysiące plików. Departament Obrony USA planuje wdrożenie pierwszej oficjalnej cyberstrategii, opartej m.in. na współpracy z innymi krajami oraz firmami zewnętrznymi.

William J. Lynn, zastępca sekretarza ds. obrony USA poinformował w poniedziałek (18 lipca) o włamaniu hakerów do sieci jednego z koncernów zbrojeniowych współpracującego z rządem Stanów Zjednoczonych. Podczas zaledwie jednego włamania skradziono 24 tys. wojskowych plików. "Ataki na cele wojskowe przybierają na sile i coraz skuteczniej wybierane są cele" - komentuje na firmowym blogu Mikko Hypponen, szef działu badań F-Secure.

Według wpływowego serwisu Huffington Post, włamanie to - które miało miejsce w marcu br. - jest jednym z najbardziej dotkliwych cyberataków wycelowanych w Departament Obrony USA (Pentagon). Hakerom po raz kolejny udało się przejść zabezpieczenia sieci Pentagonu i wykraść wrażliwe informacje.

Zobacz również:

  • Jedną z metod obrony przed skutkami ataków ransomware może być taśma
  • Avast - czy firma potrzebuje jeszcze antywirusa?

Choć William J. Lynn zapewnił, że część wykradzionych podczas marcowego ataku danych nie stanowi tajemnicy, podkreślił też, że spory odsetek z nich dotyczy tajnych systemów Pentagonu - m.in. rozwiązań wykorzystywanych w samolotach, podsłuchów oraz komunikacji satelitarnej. "Środki obrony, które obecnie stosujemy, okazały się niewystarczające do powstrzymania wycieków wrażliwych informacji" - przyznał William J. Lynn.

Rosną cyberzagrożenia dla informacji wojskowych

Tylko w zeszłym tygodniu laboratorium F-Secure wykryło złośliwy kod w jednym z plików PDF przesyłanych do pracowników pewnego koncernu zbrojeniowego. Dokument - zawierający rzekomo zaproszenie na konferencję branżową - wykorzystuje lukę w JavaScripcie, aby przesyłać tajne informacje na serwery zarejestrowane w Korei Południowej. "Takie ataki, ‘wycelowane’ w konkretne firmy zbrojeniowe są coraz częstsze i bardziej precyzyjne" - stwierdza Mikko Hypponen.


TOP 200