Kierunek - outsourcing

W centrali koncernu materiałów budowlanych Lafarge już dwa lata temu zdecydowano, że outsourcing to przyszłość informatyki w tej firmie.

W centrali koncernu materiałów budowlanych Lafarge już dwa lata temu zdecydowano, że outsourcing to przyszłość informatyki w tej firmie.

Decyzję taką podjął Dominique Malige, powołany wówczas na stanowisko dyrektora ds. systemów informacyjnych. W tym samym czasie rozpoczęto również prace nad opracowaniem nowej strategii informatycznej dla całego koncernu. Lafarge jest obecny w 65 krajach na wszystkich kontynentach, a organizacyjnie podzielony na 5 oddziałów: produkcja cementu, gipsu, kruszyw i betonu, pokryć dachowych oraz materiałów specjalnych, np. farb drogowych. Każdy z oddziałów stosował dotychczas własne rozwiązania informatyczne. "W miarę wzrostu firmy, poszerzania jej działalności na nowe rejony geograficzne i o nowe produkty pojawiła się potrzeba lepszej komunikacji między organizacjami i poszczególnymi zakładami po to, aby optymalnie wykorzystać wszystkie zasoby koncernu, a raporty poszczególnych oddziałów były ze sobą porównywalne" - mówi Ryszard Starczewski, dyrektor informatyki w Lafarge Polska.

Nowa strategia objęła m.in. przyjęcie Lotus Notes jako platformy komunikacyjnej oraz systemu J.D.Edwards do zarządzania przedsiębiorstwami produkcyjnymi, a także stworzenie intranetu w postaci sieci LafargeNet. Ponadto wybrano aplikację PeopleSoft do zarządzania personelem, a właściwie kompetencjami w koncernie. Własnym rozwiązaniem z obszaru systemów informowania kierownictwa jest CORP, oparty na Microsoft SQL Server i Lotus Notes.

W Polsce realizacja nowej strategii Lafarge rozpoczęła się na początku 1998 r. od stworzenia sieci LafargeNet. Następnie w cementowniach Kujawy, Małogoszcz i Wierzbica wdrożono moduł finansowo-księgowy WorldSoftware firmy J.D.Edwards na AS/400. Obecnie trwają prace nad modułami logistycznymi dla cementu oraz rozszerzeniem modułu finansowo-księgowego na zakłady produkcji kruszyw i betonu. Natomiast Braas Polska (produkcja dachówek) od niedawna wykorzystując system R/3. Firmę tę koncern kupił w 1997 r. i w dalszym ciągu realizuje ona swoją strategię informatyzacji. "W poszczególnych oddziałach funkcjonują różne aplikacje i tak naprawdę dopiero teraz informatycy z poszczególnych oddziałów i zakładów spotykają się i dowiadują, co kto ma i zastanawiają się, jak wszyscy mogliby optymalnie wykorzystywać te zdecentralizowane zasoby i wiedzę" - mówi Ryszard Starczewski. "Strategia koncernu, a zwłaszcza orientacja na outsourcing, jest dla nas wskazówką, jak i z kim budować informatykę w polskich przedsiębiorstwach. Na razie nie może być w pełni realizowana, ponieważ nie ma w naszym kraju tak silnych, profesjonalnych i stabilnych firm informatycznych, którym moglibyśmy bez obaw powierzyć ważniejsze obszary zarządzania informatyką" - dodaje. Obecnie outsourcing polega na powierzeniu firmom zewnętrznym serwisu: CSS serwisuje notebooki Della, Telmax wspiera użytkowników w zakresie komputerów PC, IBM zapewnia dostęp do sieci globalnej, a firma ASC Partner Group wdraża system J.D.Edwards. Szef informatyki w Lafarge nie myśli o stworzeniu własnego działu informatyki, lecz szuka odpowiednich partnerów. Ich profesjonalizm - a nie tylko rachunek kosztów - jest, jego zdaniem, podstawową przesłanką rozwoju outsourcingu w Polsce. W korporacji Lafarge najbardziej zaawansowany w realizacji tej koncepcji jest Lafarge Braas w Niemczech, w którym firma zewnętrzna wykonuje pełną obsługę informatyczną, a od przyszłego roku przejmie na własność sprzęt (serwery). Takie postępowanie dyktuje tam rachunek kosztów. Decyzję o strategii informatycznej podejmuje zarząd.

"Uważam outsourcing za właściwy kierunek, ponieważ informatyka jest coraz bardziej niezawodna, aplikacje sparametryzowane, a rozwój telekomunikacji sprawia, że nie ma większego znaczenia, gdzie fizycznie przetwarzane są nasze dane. Nie jest potrzebna nieustanna interwencja informatyków, aby prawidłowo funkcjonowały aplikacje. Programy pisane specjalnie na potrzeby własnego zakładu to już przeżytek. A dla mnie ciekawsza jest bliższa współpraca z użytkownikami i poznawanie ich potrzeb niż dowodzenie dużą grupą informatyków, na których rozwiązania i tak miałbym iluzoryczny wpływ ze względu na postępującą specjalizację wiedzy" - mówi Ryszard Starczewski.