Kiedy wideo zastąpi telefon

Współczesne systemy wideokonferencyjne z reguły wykorzystują zaawansowane, firmowe techniki, pozwalające na eliminację lub ograniczenie do minimum zjawiska utraty pakietów. Polegają one na zastosowaniu odpowiednich algorytmów kompresji i kodowania sygnałów oraz buforów pamięci. Te ostatnie, oczywiście, wprowadzają opóźnienie sygnałów, ale są tak zaplanowane, by w realnych warunkach było ono niewidoczne dla odbiorcy i nie przeszkadzało w komunikacji.

Mimo że podczas oceny systemu, obrazy wideo o wysokiej rozdzielczości HD wyświetlane bez zakłóceń i widocznych opóźnień najbardziej przyciągają uwagę, to warto pamiętać, że kluczowe znaczenie zawsze ma transmisja dźwięku. Bo utrata lub zakłócenie obrazu, choć niepożądane, to mają dużo mniejsze znaczenie w efektywnej komunikacji niż zniekształcenia lub zakłócenie transmisji głosu. Techniki zapewniające odpowiedni priorytet komunikacji dźwiękowej są więc wykorzystywane w większości systemów high-end.

1 i 4 Mb/s

Niezbędną przepustowość, a więc również koszty związane z wynajmem łączy, można oszacować, przyjmując ogólną regułę, że dla jednego strumienia danych o rozdzielczości 720p należy dysponować pasmem ok. 1 Mb/s, a w wypadku pełnej jakości HD 1080p - 4 Mb/s. Liczby te trzeba pomnożyć przez liczbę strumieni, które mają być jednocześnie transmitowane, czyli w przybliżeniu liczbę monitorów, w które system jest wyposażony.

Oprócz tego producenci zdają sobie sprawę, że jedną z barier hamujących popularyzację systemów wideokonferencyjnych mogą być problemy z ich konfiguracją, zarządzaniem i użytkowaniem. Dlatego też większość współczesnych systemów została wyposażona we względnie proste interfejsy i piloty do zdalnego sterowania. Większość firm twierdzi, że korzystanie z ich systemów nie jest trudniejsze niż sterowanie odbiornikiem telewizyjnym lub telefonem. Trzeba przyznać, że wraz z postępem technologii większość problemów znanych ze starych wersji systemów wideokonferencyjnych udało się rozwiązać. Choć systemy takie są obecnie znacznie bardziej skomplikowane niż kiedyś, ale dotyczy to leżącej u ich podstaw infrastruktury, a nie interfejsów użytkownika i administratora.

Nie oznacza to, że nie ma już barier dla popularyzacji tej technologii. Największe, to wciąż ograniczona wiedza, jaką jakość oferują najnowsze systemy telepresence, przyzwyczajenie ludzi do standardowych form kontaktów (telefon, spotkanie), wciąż względnie wysokie ceny rozwiązań wideokonferencyjnych, a także ograniczona zgodność między systemami różnych producentów.

Bartłomiej Madej, Kierownik Grupy Produktowej Veracomp S.A.

Właściwie wszystkie liczące się na rynku rozwiązania wideokonferencyjne oparte są na standardowych protokołach transmisji H.264 i H.239. Ale w wypadku połączeń głosowych VoIP widać, że protokoły sygnałowe takie jak SIP są często celowo modyfikowane przez producentów, aby uniemożliwić zalogowanie się obcego aparatu do ich SIP Serwera bez wykupienia odpowiedniej licencji, co refunduje brak zysków ze sprzedaży aparatu telefonicznego. Na przykład Cisco od lat stosuje własną wersję SIP, która nie jest zgodna z żadnym innym urządzeniem.

A użytkownicy, którzy decydują się na zakup systemu wideokonferencyjnego z reguły zwracają uwagę na kompatybilność rozwiązania, na które zamierzają wydać kilkaset tysięcy dolarów i odpowiedź o braku możliwości współpracy z innymi systemami jest często dyskwalifikująca dla producenta.

W moim przekonaniu żaden z liczących się producentów nie ma obecnie tak ugruntowanej przewagi, aby odgrodzić się od konkurencji. Rozwój rynku wideokonferencyjnego jest szybki, a każdy błąd w strategii może spowodować straty biznesowe w przyszłości.


TOP 200