Kaganek na nowo

Większość przedstawicieli branży informatycznej w Polsce nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że mogłaby być najważniejszym motorem zmian społecznych i gospodarczych.

Większość przedstawicieli branży informatycznej w Polsce nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że mogłaby być najważniejszym motorem zmian społecznych i gospodarczych.

Już słychać głosy oburzenia, że przecież to właśnie dostawcy rozwiązań informatycznych dla firm, banków i urzędów są nosicielami nowoczesności i racjonalności, nosicielami wręcz często niezrozumianymi, wyprzedzającymi swój czas, narażonymi więc na zarzut o pazerność itd. A jednak... Dostarczanie technologii i pomysłów biznesowych przedsiębiorstwom i innym organizacjom nie dlatego jest mało efektywne, że społeczeństwo nie jest przygotowane do ich konsumpcji. Ziarno siane przez branżę informatyczną nie pada na urodzajny grunt. Brak tego przygotowania ma trojaki charakter. Po pierwsze, kadra menedżerska i pracownicza niedostatecznie dobrze wie, w jaki sposób informatyka mogłaby wspomóc zarządzanie firmą i pracę na poszczególnych stanowiskach. Nie wie też, jak liczyć rentowność takich inwestycji. Po drugie, niektóre technologie nie mogą być upowszechnione i nie mogą wspierać organizacji i obywateli, ponieważ jest zbyt uboga infrastruktura techniczna, np. telekomunikacyjna czy budowlana. Ten fakt oddziałuje na koszty dostępu do tej technologii, a więc zmienia rachunek kosztów i zysków. W przypadku edukacji utrwala szkolnictwo tradycyjne, stacjonarne, które ogólnie jest droższe niż mogłoby być e-nauczanie. Jest także mniej efektywne, czyli daje efekt edukacyjny w postaci niezbyt wykształconego, a więc mało zaradnego, mało twórczego społeczeństwa. Społeczeństwo to jest także słabym klientem dla nowoczesnego handlu i przemysłu, czego przykładem jest słabość sektora e-commerce. Podsumowując ten wątek, społeczeństwo mało wyedukowane nie stwarza odpowiedniego wyzwania dla przedsiębiorstw i urzędów, nie oddziałuje na ich innowacyjność.

Po trzecie, gospodarka boryka się z ważnymi problemami społecznymi: bezrobocie, niska wydajność, postawy roszczeniowe, dwuznaczny stosunek do kapitału zagranicznego i integracji z Unią Europejską. Wszystkie te problemy są w dużym stopniu pochodną niewłaściwego systemu edukacji. To ich najważniejsza przyczyna. Technologie informatyczne mogłyby odegrać ważną rolę - wręcz najważniejszą - w rozwiązywaniu tych problemów. Przyczyniając się do właściwej edukacji społeczeństwa, jednocześnie tworzyłyby dla siebie rynek wysoko rentownych usług i przygotowywałyby kadry na potrzeby gospodarki i administracji, które byłyby zdolne do wdrażania i używania narzędzi informatycznych. To z kolei poprawiłoby efektywność przedsiębiorstw i gospodarki jako całości. A to jest warunek rozwoju gospodarczego i tworzenia koniunktury. Dzięki wykreowaniu wielkiego rynku usług edukacyjnych zostaje uruchomiony mechanizm, który prowadzi do wzrostu koniunktury gospodarczej.

Warunkiem do powstania takiej sytuacji jest jednak postawa przedstawicieli branży informatycznej, ich samoświadomość, postrzeganie siebie jako twórców sukcesu społecznego i gospodarczego, a nie jedynie dostawców technologii, którą ktoś ma wykorzystać. Muszą oni współkształtować społeczeństwo, a nie tylko swoich klientów. Ważnym warunkiem jest też polityka państwa, a raczej kompetencja odpowiednich urzędów, choćby umiejętność liczenia kosztów różnego kształcenia, a także jego wymagania wobec operatorów telekomunikacyjnych, których strategie cenowe determinują strategie cenowe dostawców Internetu, a więc przesądzają np. o upowszechnianiu Internetu.

Sukces szkoleniowców

Pierwszym znakiem, który reprezentantom branży informatycznej powinien dać dużo do myślenia, jest sukces ekonomiczny firm szkoleniowych. W niezwykle trudnym 2000 r. prawie wszystkie odnotowały znaczący przyrost przychodów, a te firmy informatyczne, które dodały do swoich usług handlowych szkolenia, przetrwały kryzys i mają szansę na dalsze prosperowanie. Jest bowiem regułą, że w czasach braku koniunktury organizacje nie kupują nowego sprzętu i oprogramowania, ale starają się posiadane zasoby wykorzystać w możliwie największym stopniu. A to może zrobić tylko odpowiednio wyszkolony pracownik.

Zatrudnienie każdego pracownika wiąże się dzisiaj z tak dużymi obciążeniami finansowymi dla przedsiębiorstwa, że koszt szkoleń jest wobec nich prawie niezauważalny. A efekt kursu czy doskonalenia się pracownika jest zauważalny w wyniku finansowym firmy.


TOP 200