Jest plan, czy będzie rozwój?

Jako pierwsi w całej Unii dopracowaliśmy się Narodowego Planu Rozwoju (NPR) - dokumentu, który w zamyśle ma przyczynić się do równomiernej modernizacji Polski i dostosować naszą gospodarkę do wymogów "strategii lizbońskiej". Podczas prezentacji NPR zebrani w salach Zamku Królewskiego usłyszeli wiele szumnych deklaracji. Autorzy dokumentu już na wstępie wskazali na trzy wartości, które stanowią wspólny mianownik wszystkich celów strategicznych projektu - obywatelską suwerenność jednostki, spójność i solidarność społeczną oraz zrównoważony rozwój.

Jako pierwsi w całej Unii dopracowaliśmy się Narodowego Planu Rozwoju (NPR) - dokumentu, który w zamyśle ma przyczynić się do równomiernej modernizacji Polski i dostosować naszą gospodarkę do wymogów "strategii lizbońskiej". Podczas prezentacji NPR zebrani w salach Zamku Królewskiego usłyszeli wiele szumnych deklaracji. Autorzy dokumentu już na wstępie wskazali na trzy wartości, które stanowią wspólny mianownik wszystkich celów strategicznych projektu - obywatelską suwerenność jednostki, spójność i solidarność społeczną oraz zrównoważony rozwój.

Po warstwie deklaratywnej przyszedł czas na konkrety. Jak szacowali eksperci rządowi, w latach 2007-2013 na rozwój w ramach NPR ma zostać przeznaczone ok. 142 mld euro. Wkład publiczny będzie stanowić ok. 114 mld euro, z czego ok. 73,6 mld euro pochodziłoby z funduszy Unii Europejskiej, 24,5 mld euro z projektów współfinansowanych z budżetu Wspólnoty, 16 mld euro będą stanowić środki krajowe, a 28 mld euro - środki prywatne. Środki te miały zostać podzielone pomiędzy programy sektorowe i 16 programów regionalnych, a 50% funduszy miałoby zostać rozdysponowane przez samorządy.

Jest plan, czy będzie rozwój?

Narodowy Plan Rozwoju był - co podkreślali jego twórcy - jest pierwszym dokumentem w randze ustawy, który został przedłożony szerokiej społecznej konsultacji, i którego akceptacja miała zostać dokonana przez nową ekipę już po wyborach. Krytycy NPR podkreślali co prawda, że rząd nie stworzył odpowiednich ram dyskusji społecznej, a i sam dokument jest niezbyt klarowny. NPR to zbiór trzech celów strategicznych, 10 działań priorytetowych rozpisanych na 30 kierunków i 145 przedsięwzięć. Jako tak szeroki zbiór zawiera w sobie wiele postulatów i celów, których pogodzenie jest bardzo trudne. I tak np. "umocnienie i ochrona reguł konkurencji w gospodarce" wyklucza poniekąd odpowiednie "wspieranie zatrudnienia w obszarach gospodarki wymagających dużych nakładów pracy", albo "wzmacnianie zdolności publicznych służb zatrudnienia do skutecznego oddziaływania na rynek pracy". "Wprowadzanie elementów rynkowych do sfery usług ogólnego interesu społeczno-gospodarczego" upośledza możliwości "wdrażania aktywnej polityki społecznej". Te wewnętrzne sprzeczności nie ograniczyły jednak dyskusji, która toczyła się zarówno na łamach mediów, jak i na forum publicznym. Prawdziwe schody zaczęły się jednak później. Najpierw zawirowania wokół tworzenia rządu zamroziły prace nad akceptacją NPR. Znacznie gorsze od zawirowań wewnętrznych są jednak kontrowersje związane z budżetem unijnym na lata 2007

- 2013. Cięcia w funduszach przeznaczanych dla Polski, które wymusił kompromis z propozycją Wlk. Brytanii, zmuszą rządy do rewizji założeń krajowych planów rozwoju. Niestety, tym razem pośpiech, nawet uzasadniony, nie wyszedł nam na zdrowie.


TOP 200