Jej Wysokość Inteligencja

Prowadząc badania nad sztucznymi układami inteligentnymi, należałoby zdefiniować cel temu przyświecający, bo że przednia to rozgrywka intelektualna, nikt chyba nie wątpi.

Jej Wysokość Inteligencja

Prowadząc badania nad sztucznymi układami inteligentnymi, należałoby zdefiniować cel temu przyświecający, bo że przednia to rozgrywka intelektualna, nikt chyba nie wątpi.

Sztuczna inteligencja

Starając się odpowiedzieć na pytanie, co to takiego sztuczna inteligencja (AI - Artificial Intelligence), które to wyrażenie pojawiło się po raz pierwszy na konferencji zorganizowanej przez Johna McCarthy'ego w 1956 r.<sup>1</sup>, popadamy w pewne tarapaty, albowiem trudno nam dość precyzyjnie określić, co oznacza zwykła, naturalna inteligencja, więc jakże tu mówić o jej sztucznej odmianie. Można przyjąć, że inteligencja jest cechą pozwalającą na uczenie się (zapamiętywanie i kojarzenie), a co za tym idzie, na adaptację do nowych warunków. W dalszym jednak ciągu nie są odkryte powiązania pomiędzy inteligencją a świadomością, o ile takie występują. Jeśli podeprzeć się poglądami Alana Turinga, że wszelkie myślenie jest obliczaniem, to będziemy mogli zakwalifikować procedury algorytmiczne w poczet czynników kreujących świadomość, którą z kolei można by zakwalifikować do sztucznej inteligencji. Jeśli jednak założyć, że świadomości nie sposób opisać w kategoriach poddających się matematycznemu opisowi, to wówczas należałoby wykluczyć ją z rozważań nad sztuczną inteli-gencją. I taki stan rzeczy wydaje się do zaakceptowania, tym bardziej że uzyskał poparcie Kurta Gšdla za sprawą jego twierdzeń mówiących, że w systemach aksjomatycznych zawierających arytmetykę liczb naturalnych istnieją twierdzenia, których udowodnić się nie da.

W użytkowym sensie sztuczna inteligencja jest zdolnością wykonywania zadań poznawczych przez maszynę, tak by człowiek zadający jej pytania nie rozpoznał, że ma do czynienia z tworem sztucznym. Jak niezwykle trafnie stwierdza Stanisław Lem: "Jesteśmy tedy zmuszeni uznać problem sztucznej inteligencji za dychotomiczny, ponieważ zachodzi przy potykaniu się dwóch układów: człowieka, który w naszym założeniu rozumie, co robi lub mówi, i maszyny, która w bardzo różnorodnie ustopniowanej doskonałości będzie partnera symulować. Obawiam się, że symulacja może okazać się zarazem bezświadoma i udająca świadomość znakomicie"<sup>2</sup>. Komputer jest na tyle mądry, na ile mądre są programy w nim działające, a te z kolei zależą od możliwości wytwórczych ich autorów. Producenci oprogramowania uczynili już wiele, aby praca z komputerem stała się przyjemniejsza i bardziej intuicyjna, jednak do pełnej satysfakcji w tym względzie wiedzie droga kręta i wyboista.

Ludzka miara dokładności

Programowalne urządzenia elektroniczne dysponują zupełnie innym aparatem poznawczo-analitycznym niż organizmy żywe. W komputerze wszelka informacja, aby cokolwiek dalej z nią począć, musi być przełożona na bity. Rozważmy przykład pomiaru długości dwóch odcinków, które możemy narysować na kartce papieru. Niech jeden z nich ma długość trzech centymetrów, a drugi pięciu. Czyż nie jesteśmy w stanie z dziecinną łatwością, na pierwszy rzut oka stwierdzić, który z nich jest dłuższy? Nie potrzebujemy do tego celu żadnego urządzenia pomiarowego. Co więcej, zupełnie nas nie interesuje ich bezwzględna miara długości. Możemy nie być w stanie stwierdzić, jaką każdy z nich ma długość, natomiast doskonale określamy je porównawczo. Takie samo zadanie postawione komputerowi zaczynałoby się od tego, że jako podstawę należałoby potraktować pomiar długości obu odcinków, aby maszyna była w stanie cokolwiek rozsądzić. Dla komputera pojęcie "dłuższy niż" wiąże się z liczbowym zróżnicowaniem dwóch wartości. Gdyby człowiek miał dysponować tak sformalizowanym aparatem analitycznym, wówczas przed podjęciem decyzji brałby linijkę i wymierzał każdy odcinek z osobna, a następnie odejmował od siebie te wartości. Przy okazji poznałby długość każdego z nich - tylko po co mu ta wiedza w tej chwili? Co więcej, gdyby rzeczywiście wymagało to stosowania rachunkowego podejścia, biedne byłyby zwierzęta nie potrafiące ocenić bez odwoływania się do rachunków, która przeszkoda na ich drodze jest niższa. Natura wyposażyła organizmy żywe w systemy analityczne nie wymagające wiedzy technicznej. Nie mogło być inaczej, bez tego życie bowiem po prostu nie rozwinęłoby się. Zwierzęta w walce o byt nie byłyby w stanie rozstrzygać odległości, wysokości i wielkości swoich przeciwników. Instynkt nie ostrzegałby ich w chwili poruszania się nad rozpadliskami, grożącymi upadkiem ze znacznej wysokości, wielokrotnie przekraczającej ich własny rozmiar.

Wracając do naszych odcinków, należałoby stwierdzić, że mimo wszystko metoda dokładnego pomiaru ich długości ma czasami pewne cechy pozytywne. Jeśli narysujemy dwa odcinki - jeden o długości pię-ciu centymetrów, a drugi o długości pięciu i jednej dziesiątej centymetra - czy będziemy w stanie stwierdzić "na oko", który z nich jest krótszy? Zaiste, niezłego oka tu trzeba, zwłaszcza gdy narysowane linie leżą w pewnej od siebie odległości. Z ratunkiem przychodzą wówczas metody dokładnego pomiaru, pozwalające już nie szacować, ale jednoznacznie obliczać istniejące różnice. Wszelkie urządzenia miernicze biją na głowę pod względem dokładności zmysły organizmów żywych. Wytłumaczenie wydaje się dosyć proste - małe różnice, np. długości czy wielkości, zupełnie o niczym nie stanowią w realnym życiu. To, że przeszkoda jest nawet o jeden centymetr wyższa, nie ma najmniejszego znaczenia dla przeskakującego ją psa. Ma natomiast ogromne znaczenie dla zawodnika skoku wzwyż, ale nie wynika to bynajmniej z jego fizycznej konstrukcji ani uwarunkowań życia biologicznego.


TOP 200