Jedno kliknięcie od licencji

Dystrybucja dóbr niematerialnych za pośrednictwem Internetu wymaga stosowania specyficznych metod licencjowania. Obecnie sprowadzają się one do możliwości zawarcia kontraktu przez samo zaznaczenie odpowiedniego okna dialogowego na ekranie komputera. Wspomniane licencje, określane mianem click-wrap, przynoszą wiele problemów natury prawnej. Warto wspomnieć chociażby o kilku z nich.

Dystrybucja dóbr niematerialnych za pośrednictwem Internetu wymaga stosowania specyficznych metod licencjowania. Obecnie sprowadzają się one do możliwości zawarcia kontraktu przez samo zaznaczenie odpowiedniego okna dialogowego na ekranie komputera. Wspomniane licencje, określane mianem click-wrap, przynoszą wiele problemów natury prawnej. Warto wspomnieć chociażby o kilku z nich.

Prehistoria umów click-wrap

Wraz z upowszechnieniem się nowych form dystrybucji dzieł zmieniają się metody udostępniania samych umów licencyjnych. Przez długi czas popularnością cieszyły się kontrakty określane mianem shrink-wrap, gdzie część warunków umowy umieszczano wewnątrz opakowania zawierającego program komputerowy. Konsument mógł zapoznać się z nimi faktycznie już po zakupie aplikacji, co wywoływało wiele zastrzeżeń odnośnie do ich wiążącego charakteru. Niezadowoleni użytkownicy argumentowali, że nie mieli możliwości zapoznania się z charakterem praw i obowiązków, jakie nakładała na nich licencja. Do chwili zajrzenia we wnętrze opakowania część postanowień umownych jest bowiem "nieuchwytna" dla konsumenta.

Nie powinno więc dziwić, że prezentowanie takiego stanowiska dość szybko doprowadziło do precedensowych rozstrzygnięć sądowych, skupiających się na ocenie, czy umowa shrink-wrap może skutecznie wiązać strony. Waga odpowiedzi na tak postawione pytanie była ogromna, bo odmowa przyznania licencjom shrink-wrap przymiotu obowiązywania wymagałaby znacznych zmian w zakresie dystrybucji oprogramowania komputerowego. Wydźwięk orzecznictwa, zwłaszcza amerykańskiego, nie pozostawiał jednak w tej kwestii wątpliwości. Pomimo specyficznego charakteru zawierania umów licencyjnych, były one traktowane na równi z innymi, tradycyjnymi już metodami kontraktowania.

Wyznacznikiem dla wielu pozostawało rozstrzygnięcie w sprawie ProCD Inc. kontra Zeindenberg, odnoszącej się do zakresu eksploatacji zestawień danych o ponad 3 tys. abonentach telefonicznych. ProCD Inc. dystrybuowało wspomniane informacje na płytach CD, przy czym klauzula zawarta w umowie shrink-wrap zakazywała odsprzedaży owych danych, zezwalając jedynie na niekomercyjne ich wykorzystywanie. Matthew Zeindenberg zignorował postanowienia licencyjne, odsprzedając zakupione od ProCD Inc. dane. Ze względu na to konflikt znalazł swój finał na sali sądowej. Sąd I instancji przyznał rację M. Zeindenbergowi wskazującemu, iż nie jest on związany wspomnianymi restrykcjami umownymi, albowiem nie mógł zapoznać się z nimi przy nabyciu bazy danych. Nie zostały one uwidocznione na opakowaniu towaru. Odmienny pogląd wyraził jednak sąd II instancji. Wywód rozpoczął od klasycznych założeń - zawarcie kontraktu obejmuje jedynie te postanowienia, na które wyraziły zgodę strony. Oczywistym pozostaje, że wszelkie "ukryte" zapisy umowne nie wiążą konsumenta. W obszernym uzasadnieniu rozstrzygnięcia wskazał też, że przyjęcie rozumowania M. Zeindenberga prowadziłoby do uniemożliwienia traktowania informacji zawartych w opakowaniu produktu jako elementów umowy. Aby obalić przytoczone stanowisko, sąd posłużył się ciekawym argumentem, odwołującym się do leków. Na ich opakowaniu znajdują się jedynie generalne informacje o składnikach, a zasady dawkowania i przeciwwskazania umieszczane są na ulotce wewnątrz pudełka. Ostatecznie, w opinii sądu kontrakt shrink-wrap jest wiążący, chyba że narusza generalne zasady prawa zobowiązań. W tym ostatnim przypadku o ewentualnej nieważności postanowień nie przesądzałaby jednak forma licencji, a jej treść. Wspomniane rozstrzygnięcie utorowało drogę do efektywnego stosowania metody shrink-wrap w dystrybucji dóbr niematerialnych.

Stanowisko sądu spotkało się z szeroką akceptacją. Na marginesie można dodać, że udostępnienie zapisu licencji na zewnątrz opakowania nie zmieniłoby wiele w pozycji stron kontraktu. Co więcej, producent oprogramowania mógłby zdecydować się na umieszczenie zastrzeżeń mikroskopijną czcionką. Tego typu praktyka pozostawałaby z pewnością w sprzeczności z uprawnieniami konsumenta, a nabywający towar miałby o wiele większe trudności z zapoznaniem się z treścią licencji, niż ma to miejsce w przypadku umów shrink-wrap.

Licencja w jedno kliknięcie

Naturalnym następcą umów shrink-wrap są kontrakty określane mianem click-wrap. Nowe pojęcie wiąże się przede wszystkim ze sposobem ich zawierania, powiązanym z uniezależnieniem się od nośnika materialnego przy dystrybucji prac chronionych przepisami szeroko pojętego prawa własności intelektualnej. Rozległe spektrum możliwości, jakie niesie ze sobą , pozwala na udostępnianie dóbr bezpośrednio z sieciowych zasobów. Atrakcyjność tego typu modelu komercyjnego nie budzi wątpliwości. Jest on po prostu tańszy i szybszy niż dotychczasowe. Od zawarcia umowy dzieli użytkownika kliknięcie.

Kontrakty określane mianem click-wrap to twardy orzech do zgryzienia dla prawników. Aktywność internauty sprowadza się tutaj do wyboru odpowiedniej opcji w okienku dialogowym. Każdy, kto miał styczność z tego typu licencjami, zdaje sobie sprawę z tego, że konsumenci nie przywiązują zbyt dużej wagi do treści komunikatów wyświetlanych im w trakcie ściągania danych z Internetu bądź instalacji już skopiowanego oprogramowania. Mechaniczne klikanie kursorem może prowadzić do zawarcia umowy, której postanowień użytkownicy nie są do końca świadomi.

Zasadniczą kwestią pozostaje więc ponownie odpowiedź na powracające jak bumerang pytanie, czy postanowienia licencji click-wrap skutecznie wiążą strony? W grę wchodzi bowiem potrzeba poszanowania praw konsumenta. Użytkownik powinien mieć możliwość zapoznania się z treścią zawieranej umowy. Z pewnością sam link umieszczony jedynie na stronie głównej nie wystarczy, w sytuacji gdy użytkownik ma zaakceptować warunki korzystania z kopiowanych utworów na jednej z podstron. Z uwagi na to internetowi dystrybutorzy treści uciekają się do coraz to nowszych metod konstrukcji licencji click-wrap. Dzięki nim użytkownik potencjalnie ma lepszą możliwość zapoznania się z warunkami umownymi.

Najpopularniejszym zabiegiem pozostaje umieszczenie dwóch ikon, pozwalających na przyjęcie bądź odrzucenie postanowień umownych. Rzecz jasna odmowa związania się zapisami licencji prowadzi do uniemożliwienia skopiowania bądź prawidłowej eksploatacji utworu. Dzieje się tak, albowiem licencje click-wrap z oczywistych względów uniemożliwiają możliwość negocjacji ich warunków przez indywidualnych użytkowników.

Zabiegiem wymagającym choćby pobieżnego zapoznania się z treścią warunków umowy jest potrzeba zaznaczenia opcji typu "zapoznałem się z treścią postanowień licencyjnych". Często staje się ona aktywna dopiero wtedy, gdy użytkownik za pomocą przesunie treść zapisaną w wyświetlanym oknie dialogowym, aż do ostatnich postanowień licencji. Samo "przewijanie" treści kontraktu nie oznacza automatycznie zapoznania się z nim, jednak wymusza chociażby minimalną aktywność internauty w tym celu.


TOP 200