Jednak kontrola

Monitorowanie pracowników w firmie, w szczególności w kontekście systemów informatycznych i sieci komputerowych, ma wiele zalet, które każą nie odrzucać tego rozwiązania nawet wbrew głosom krytyków technologii Wielkiego Brata.

Monitorowanie pracowników w firmie, w szczególności w kontekście systemów informatycznych i sieci komputerowych, ma wiele zalet, które każą nie odrzucać tego rozwiązania nawet wbrew głosom krytyków technologii Wielkiego Brata.

Relacje z Londynu po atakach terrorystycznych bardzo dobrze pokazały, jak powszechnie stosowany jest monitoring miejsc publicznych i jak dalece ułatwia on śledztwo. W Polsce śledztwa wszystkich komisji sejmowych bazowały na danych pochodzących z sieci teleinformatycznych. Policja, operatorzy telekomunikacyjni i służby specjalne nagrywają rozmowy, zapisują połączenia telefoniczne, archiwizują SMS-y, odczytują informacje przesyłane e-mailem, słowem rejestrują działania obywateli. Zwłaszcza rejestrowanie działań czołowych osobistości świata polityki i biznesu jest zjawiskiem powszechnym.

Monitoring jest możliwy dzięki technologiom - przede wszystkim teleinformatycznym, które pozwalają rejestrować prawie wszystko, co da się uchwycić kamerą oraz praktycznie wszystko, co jest przesyłane w sieciach. Sensacyjne informacje zdobywane dzięki monitoringowi sieci teleinformatycznych są równoważone refleksją nad tym, czy monitorowanie jest metodą efektywną i zgodną z prawem. Refleksja ta jest jak najbardziej zasadna, gdyż proste formy monitoringu są tanie i możliwe do zastosowania w każdej instytucji - sklepie, biurze, uczelni. Znajdując się w miejscach publicznych, czy też przesyłając SMS-y czy e-maile, jesteśmy monitorowani. Zaawansowany technicznie monitoring pracowników od dawna prowadzony jest w instytucjach finansowych.

Z drugiej strony pojawiają się informacje o ujawnianiu poufnych informacji na papierze i w postaci elektronicznej. Ujawnienie listy IPN (zwanej czasem listą Wildsteina) zatrzęsło całą Polską. Wśród mniej głośnych spraw można wskazać na pojawiające się co pewien czas informacje o znalezieniu na śmietniku wydruków zawierających listy adresów klientów banku, ściśle tajnych dokumentów w mieszkaniu emerytowanego polityka, wyniesieniu dysku z MSZ do redakcji brukowej gazety czy pojawiające się w Internecie informacje o stanach kont klientów banku. Dlatego warto zastanowić się nad zasadnością krytyki monitoringu pracowników.

System monitoringu

Na początku warto postawić parę pytań:

  • W jakim stopniu wyniki monitoringu pomagają w rozprawach sądowych w ostatnich aferach?

  • Czy powinno się monitorować działa nia osób mających dostęp do poufnych informacji?

  • Czy ujawnianie przez operatorów telekomunikacyjnych informacji o połączeniach telefonicznych i treści SMS-ów jest zgodne z prawem?

  • Ile kosztował nas wszystkich brak odpowiednich mechanizmów ochrony danych w Instytucie Pamięci Narodowej czy w aferze starachowickiej?
Monitoring ma wielu przeciwników, którzy z reguły odwołują się do trudno mierzalnych i ogólnikowych "wolności obywatelskich". Zwolennicy takich "wolności" często twierdzą, że zwiększona kontrola, a zwłaszcza monitoring pracowników - co technologie teleinformatyczne ułatwiają - nie poprawiają efektywności pracy. Twierdzą wręcz, że dzięki obserwacji i ocenie aktywności pracowników wcale nie można zwiększyć tej wydajności.

Przeciwnicy monitoringu odwołują się do zjawisk psychospołecznych, które są bardzo złożone i w których rzadko występują powtarzalne zależ-ności. Powołują się np. na znane psychologom społecznym zjawisko tzw. facylitacji społecznej, polegające na tym, że obecność innych osób i obserwacja z ich strony rzeczywiście prowadzi do wzrostu poziomu wykonania zadania, ale tylko w przypadku zadań prostych. Przy zadaniach trudnych, wymagających m.in. kreatywności i rozwiązywania złożonych problemów, zależność jest odwrotna - obserwacja przez innych zmniejsza efektywność.

Przeciwnicy monitoringu za kluczowy argument uznają fakt, że nie lubimy mierzyć się ze skomplikowanymi zadaniami pod okiem innych ludzi i że niemal każdy, rozwiązując trudny problem, wybiera samotność umożliwiającą skupienie. Powołują się na badania, które ponoć udowodniły, że zależność ta dotyczy także monitoringu z użyciem kamer i komputerów. Być może badania takie rzeczywiście zostały zrobione, ale wątpliwości co do metody badawczej, założeń i powtarzalności eksperymentu pozostają - czy np. prowadzone były na populacji studentów, którzy z definicji nie lubią być kontrolowani, czy też w środowisku biznesowym?

Istotne jest także zbadanie tego, ile firma traci na utracie danych, czy ile straci bank na trwającej 2 godziny awarii sieci bankomatów. Może ci naukowcy badają, ile traci supermarket w godzinach wzmożonych zakupów na skutek zablokowania systemu obsługującego kasy przez nienadzorowanego administratora, który w sobotę otrzymał zwolnienie z pracy, gdy supermarket oddał swoje zasoby informatyczne w outsourcing?

Warto dokonać oceny opłacalności monitoringu w przypadku tzw. pracowników wiedzy, sprawdzając czy wprowadzenie wzmożonych kontroli wiąże się z ukrytymi kosztami psychospołecznymi. Być może nasilona kontrola powoduje stres i dyskomfort psychiczny kontrolowanych oraz obniża ich satysfakcję, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do wzmożonych absencji, wzrostu fluktuacji kadr czy otwartej konfrontacji pracowników z niesprawiedliwie, ich zdaniem, postępującym pracodawcą. Innym mechanizmem psychologicznym, o którym niestety często się zapomina, jest reaktancja i dążenie do odzyskania wolności wyboru.

Warto zauważyć, że kontrola wcale nie musi być ograniczeniem wolności. W wielu zawodach jest częścią zawodowego stresu, tak samo jak kontroluje się chirurga, czy wyjął wszystkie narzędzia z operowanego pacjenta. I chirurg się o to nie obraża!

Niektórzy psychologowie twierdzą, że wprowadzanie zbytnich ograniczeń może przejawić się wzrostem atrakcyjności zabronionego zachowania oraz atakami na czynnik ograniczający wolność. Mogą to być np. próby obejścia i oszukania kontroli czy dogadania się z kontrolującymi. W ekstremalnych sytuacjach może to prowadzić do patologicznej sytuacji, kiedy to pracownicy będą poświęcali czas i energię na obejście zabezpieczeń. Wynika to z obserwacji, że ludzie nie lubią kontroli, zwłaszcza gdy uznają ją za nieuzasadnioną, monitoring zostaje uznany za wymysł Wielkiego Brata i metodę służb specjalnych, a firma go stosująca za miejsce nieodpowiednie dla pracownika wiedzy. Zwolennicy monitoringu argumentują, że jest on obroną przed ciemnymi stronami zachowań ludzkich. W dzisiejszym świecie nie dyskutuje się, czy monitorować pracowników, którzy mają do czynienia z towarami lub pieniędzmi. Dlatego bez żadnej dyskusji kontroluje się: kasjerki, ochroniarzy, magazynierów, celników, policjantów, kontrolerów lotów, konwojentów itp. Wszelkie zaś ewentualne dyskusje idą w kierunki zwiększenia efektywności kontroli. Ponieważ informacja jest cennym, a czasem bezcennym towarem, należy w odpowiedni sposób monitorować wszystkie osoby (pracowników, partnerów biznesowych i in.), które się z nią stykają.