Jak zagłosują internauci?

"Wy zabójcy dzieci nie narodzonych", "Ty watykański sprzedawczyku", "Wy bandyci z AK" - nagłówki anonimów nadsyłanych codziennie pod adresem największych polskich partii politycznych przestały już dawno szokować. Teraz niektórych dziwi jedynie, że do korespondencji z wyborcami partie zaczęły używać Internetu.

"Wy zabójcy dzieci nie narodzonych", "Ty watykański sprzedawczyku", "Wy bandyci z AK" - nagłówki anonimów nadsyłanych codziennie pod adresem największych polskich partii politycznych przestały już dawno szokować. Teraz niektórych dziwi jedynie, że do korespondencji z wyborcami partie zaczęły używać Internetu.

"Nieważne, co piszą, ważne, że piszą" - podsumował internetową korespondencję Artur Siedlarek, poseł Unii Pracy. "Jednym z podstawowych narzędzi prezentacji naszego programu w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych będzie Internet" - stwierdził Andrzej Potocki, poseł Unii Wolności. W roku 1997 grupa polskich internautów może liczyć nawet milion osób. Będzie to siła, której żadna partia nie chce przeoczyć.

[email protected]

Codziennie na biurko Bronisława Geremka, przewodniczącego Klubu Poselskiego Unii Wolności, oprócz prasy, trafiają wydruki listy dyskusyjnej "Donosy". Również większość posłów Unii, dyżurujących w Sejmie, przegląda najważniejsze listy dyskusyjne, poznając opinie Polaków mieszkających za granicą.

"Dla nas sieć komputerowa jest podstawowym narzędziem pracy" - uważa Andrzej Potocki, rzecznik Unii Wolności. Na razie informacje do biur partyjnych w terenie trafiają za pośrednictwem komputerowego faksu, jednak jeszcze w tym roku ma ruszyć ogólnopolska sieć unijna, łącząca biura w całym kraju z warszawską centralą i klubem poselskim. Pierwsze połączenie modemowe uruchomiono na początku br. między biurem Unii w Al. Jerozolimskich a siedzibą klubu na Wiejskiej. "Gdyby nie modem, Unia straciłaby majątek opłacając gońców, noszących 30-40 razy dziennie przesyłki między klubem a biurem" - twierdzi Andrzej Potocki. W kole poselskim non stop pracuje 6 komputerów. "Spokojnie pracować można tylko w nocy" - uważa rzecznik UW.

Unia Pracy już w listopadzie br. wpięła kilkanaście swoich komputerów do globalnej sieci. Kraków, Warszawa, Szczecin, Łódź to ośrodki, w których - zdaniem Artura Siedlarka - już teraz myśli się, aby za 3-4 miesiące rozpocząć uruchamianie poważnej sieci obiegu informacji. "Chodzi o dostęp do stron WWW i system pocztowy, który pozwoliłby nam szybko komunikować się z terenem; wspólnie pracować i reagować na sytuację" - tłumaczy poseł UP.

Przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej, m.in. poseł Andrzej Urbańczyk, poważnie myślą o połączeniu biur poselskich w jedną sieć komputerową, ale na razie nie wykorzystują sieci do walki politycznej. Według Artura Siedlarka z Unii Pracy i Andrzeja Potockiego z Unii Wolności to dlatego, że "SDRP działa starymi metodami". "Po co sekretarzowi komitetu wojewódzkiego Internet, kiedy wszystko można załatwić z kolegami?" - uważa Potocki.

Pośrednikiem w dotarciu do internautów są dla dziesięciu polskich partii politycznych informatycy z Kancelarii Sejmu, administrujący serwerem WWW, na którym znajdują się pliki HTML. Często też - jak w przypadku SLD - pomagają w zredagowaniu internetowej witryny.

Piszę do ciebie w HTML-u...

Najstarszą, partyjną stroną WWW, oprócz serwera PSL, jest witryna Unii Polityki Realnej. Powstała - zdaniem jednego z jej twórców Zenona Kulpy - eksperymentalnie w sierpniu 1994 r. Od początku miała charakter prezentacyjny. Ostatnio UPR przygotowuje nową, "oficjalną" witrynę WWW, która ma być źródłem informacji dla potencjalnego elektoratu.

"W najbliższym czasie kopie stron umieścimy na serwerach w Krakowie i Warszawie" - zapewnia Sławomir Kopeć, autor nowej strony UPR-u. Witryna będzie uzupełniona o strony czasopism związanych z UPR: "Najwyższy Czas", "Czas Akademicki" (Kraków) i "Bez Uprzedzeń" (Gdańsk). Zostanie też dołączona witryna Sekcji Młodzieżowej UPR, która jest obecnie w przygotowaniu.

Unia Wolności jest trzecią polską partią w Internecie, a jej strona WWW powstała w czerwcu br. Unia Pracy, której serwer WWW składał Piotr Flader z Politechniki Warszawskiej, "pokazała się" w sieci kilka dni później. "Ludzie, którzy szukają informacji w sieci, są naszą najcenniejszą publicznością" - uważa Andrzej Potocki. Największym entuzjastą sieci jest - zdaniem Artura Siedlarka - Zbigniew Bujak, który od kilku miesięcy odbiera pocztę w domu.

Internet będzie pierwszym miejscem, w którym Unia Wolności opublikuje raport o dokonaniach w mijającym roku. Zadecydował o tym przewodniczący partii Leszek Balcerowicz, który również posiada konto w sieci. Unia Pracy już wkrótce ma uruchomić serwer listy dyskusyjnej, gdzie "będzie mówiło się przede wszystkim o polityce". Na stronie WWW znajdzie się również biuletyn partyjny, w którym główne miejsce zajmie ekologia, gdyż o to, aby Unia miała wizerunek partii "zielonej", dba właśnie Artur Siedlarek. "Przede wszystkim dużo informacji" - zgodnie podkreślają posłowie, a Andrzej Potocki dodaje, iż "ma być to informacja obiektywna, bez dziennikarskiego filtrowania".

Na liście "polityka" prowadzonej przez PSL ruch jest zwykle niewielki. "Mimo że zapisało się kilkadziesiąt osób, ludzie nie dają się wciągnąć w burzliwe dyskusje" - twierdzi Tomasz Bonecki, administrator listy, która do końca września br. była zarządzana ręcznie. Jedynymi stale pojawiającymi się w "polityce" elementami są pogróżki od anonimowych zwykle internautów.

Do sieciowych ciekawostek należą witryny skrajnych ugrupowań, jak Klub Zachowawczo-Monarchistyczny, który stronę WWW umieścił nakładem swojego sympatyka w miejskiej sieci w Poznaniu, czy Ogniwa Ruchu Odbudowy Polski. Jednak w większości przypadków na listy kierowane pod podane adresy e-mail nikt nie odpowiada, a aktualizacja serwera odbyła się raz w historii jego istnienia. Często partie, jak np. Ruch 100, zamawiają stworzenie strony WWW w zewnętrznej firmie, przesyłając komplet materiałów do zamieszczenia. Strona taka nigdy nie jest aktualizowana.

Internetowa młodzieżówka

Z inicjatywą stworzenia stron WWW wychodzą najczęściej młodzi sympatycy konkretnej partii. W Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który od niedawna ma własny serwer internetowy, za komputery odpowiedzialny jest Tomasz Borysiuk, szef biura prasowego. "Nauczyłem się pisać strony z podręcznika programu HotMetal Pro 3.0" - mówi Borysiuk, który jest jedyną osobą w klubie Sojuszu, znającą Internet. Szef biura prasowego SLD przyznaje, że dobrze jest mieć własną stronę, ale jej wykorzystanie jest "zastraszająco niskie". Posłowie SLD przymierzają się jednak do wyposażenia terenowych biur poselskich w modemy. Powstają nawet, robione przez posłów Sojuszu, analizy kosztów, gdyż - zdaniem Tomasza Borysiuka - u podstaw małej popularności Internetu w środowiskach politycznych leży fakt, że niewiele osób w Polsce stać na podłączenie do sieci.

Stronę WWW Unii Wolności utworzyli młodzi entuzjaści komputerów związani z tą partią. Bieżącym utrzymaniem witryny UPR zajmuje się grupa studentów Akademii Górniczo-Hutniczej. "Łatwiej jest nam przekazać administrację stron studentom, którzy być może znają się na Internecie nawet lepiej, niż my" - twierdzi Sławomir Kopeć, pracownik Instytutu Fizyki UJ, a jednocześnie członek władz centralnych Unii, który wraz z żoną stworzył oficjalną witrynę UPR. Według autorów węzła UPR ich partię popiera 20% polskiej młodzieży. Także dlatego zdecydowali się na jego uruchomienie.

Już za rok wybory

Serwis wyborczy, w którym od przyszłego roku codziennie będą ukazywać się aktualne informacje polityczne, zapowiadają wszyscy posłowie. "Nie chcę popadać w przesadę z agresywnością kampanii, ale nasza internetowa działalność podczas wyborów parlamentarnych na pewno będzie bezpośrednia" - sądzi Artur Siedlarek. "Szumną kampanię sieciową" prognozują również Andrzej Potocki i Tomasz Borysiuk. Każda partia będzie miała wówczas własny serwer WWW, poświęcony wyłącznie wyborom.


TOP 200