Jak wycofać się z umowy...

... zarówno tej wykonywanej nienależycie, jak i tej realizowanej prawidłowo, ale długotrwałej i kosztownej dla przedsiębiorstwa.

Jak wycofać się z umowy...
W poniższym artykule opiszę najważniejsze i najczęściej spotykane rozwiązania dotyczące wycofywania się z niekorzystnych umów. Zmiany i ich rozwiązanie to trudne operacje, zarówno prawnie, jak i biznesowo, ze sporym ryzykiem sporu. Każdą z sytuacji warto więc przeanalizować.

Renegocjować czy wypowiadać

Praktyka i doświadczenie wskazują, że jeśli tylko się da - lepiej renegocjować niż wypowiadać. Spór z wykonawcą czy zamawiającym jest zawsze kłopotliwy i kosztowny. Wyjątkiem są umowy wykonywane tak źle, że nie ma żadnej nadziei na poprawę oraz te, których sposób rozwiązania jest oczywisty i nie budzi prawnych wątpliwości (opisane poniżej). A i w tym ostatnim przypadku renegocjacje mogą być lepszym rozwiązaniem.

Prawo (z nielicznymi wyjątkami) nie przewiduje przymusowych renegocjacji. Wynikają one z woli stron, aczkolwiek zdarza się w umowach napotykać klauzule, które mają za zadanie taką wolę wymusić. Najczęściej to konstrukcje oparte o benchmarking - w wyniku zastosowania odpowiednich systemów porównań, umowa automatycznie zmienia swój zakres lub cenę czy inne warunki, lub też jedna ze stron ma prawo żądania renegocjacji pod rygorem prawa wcześniejszego wypowiedzenia umowy. Wiele problemów stwarza z reguły sama konstrukcja benchmarkingu - bywa i tak, że ładnie wygląda w umowie, ale nie da się jej w praktyce zastosować i przyznane prawa do renegocjacji są fikcją. Tym niemniej wiele firm żąda takich zapisów i od czasu do czasu z nich korzysta. Innym mechanizmem wymuszającym zmiany umowy są klauzule "najwyższego uprzywilejowania", np. obietnica najkorzystniejszej ceny.

Niejednokrotnie renegocjacje nie są środkiem do poprawy złej umowy, ale użyciem silnej pozycji do wynegocjowania dodatkowej wartości. Czy to dostawcy - vide producenci oprogramowania, którzy de facto monopolizują dostawy licencji i serwisu u klienta, czy zamawiający (chyba częściej). Oczywiście taki przymus bywa skuteczny biznesowo, ale prawnie nie można wymóc zmiany umowy. Co więcej, niektóre praktyki w określonych sytuacjach (np. pozycja dominująca na rynku właściwym) stanowią naruszenia prawa, i polskiego, i europejskiego. A wtedy stawianie pod ścianą kontrahentów może okazać się polityką samobójczą.

Nie ma też przesłanek do zmiany umowy, gdy zmienia się sytuacja gospodarcza - nawet jeśli kontrakt okazuje się nieopłacalny lub pojawiają się okoliczności zewnętrzne, jak zmiana kursu walut. Istnieje pewna konstrukcja w prawie, która teoretycznie umożliwia żądanie zmiany umowy przez sąd, ale jest nadzwyczaj wątpliwe, czy można ją zastosować do obecnego kryzysu, a przynajmniej nikt tego jeszcze nie próbował. Brak prostej ścieżki prawnej do renegocjacji nie zmienia faktu, że - szczególnie wykonawcy - są zazwyczaj skłonni do rozmowy o nowych warunkach, zwłaszcza gdy w perspektywie są nowe zamówienia. Znam firmy, które z góry są gotowe na zmiany umów, ale udzielają takiej zgody tylko tym, którzy się o to do nich zwrócą. Jednym słowem, nigdy nie zawadzi zapytać.


TOP 200