Jak odchudzić Windows?

Na pytanie, jak na dysku 40 MB umieścić system operacyjny Windows i jeszcze jakąś aplikację do niego, nie ma pozytywnej odpowiedzi. Właściwie, jedyne rozwiązanie polega na dokupieniu drugiego dysku. Niżej proponuję częściowe rozwiązanie tego problemu.

Na pytanie, jak na dysku 40 MB umieścić system operacyjny Windows i jeszcze jakąś aplikację do niego, nie ma pozytywnej odpowiedzi. Właściwie, jedyne rozwiązanie polega na dokupieniu drugiego dysku. Niżej proponuję częściowe rozwiązanie tego problemu.

Całkowite rozmiary plików każdej ze znanych mi aplikacji Windows i samego systemu są tak duże, że mój dysk (210 MB) systematycznie się zapełnia, zwłaszcza że mam zainstalowane trzy wersje Windows (wersja amerykańska, polska i Windows for Workgroups). Nie wspominam o dużej liczbie różnych, testowanych przeze mnie programów, działających w tym środowisku. Problem odchudzenia Windows gnębił mnie więc od samego początku ich używania.

Pełna instalacja Windows zajmuje ponad 9 MB, Word 2.0 ponad 14 MB, a Excel około 9 MB. Dodajmy do tego co najmniej 2 MB stałego pliku roboczego dla Windows (w trybie 386), 2,5 MB plików DOS-u 5.0 i nasz dysk 40 MB jest kompletnie zapełniony.

Odchudzanie Windows powinno być poprzedzone poważnym rozważeniem potrzeb. Każda próba odchudzania powinna być odwracalna. Najlepsze rozwiązanie polega na kolejnym przenoszeniu zbędnych plików do zapasowego katalogu, by w razie niepowodzenia operacji móc przywrócić stan sprzed ostatniej zmiany. Sama operacja odchudzania nie może więc odbywać się w czasie jednej sesji. Należy wypróbować kilka kolejnych wersji minimalizacji rozmiarów, aby dojść do satysfakcjonującego rozwiązania.

Odchudzanie Windows niewiele pomoże, jeśli w innych katalogach zostanie mnóstwo nieużywanych plików. Proponuję więc operację odchudzania rozpocząć od katalogu DOS, katalogu programów narzędziowych (u mnie jest to katalog TOOLS) i pomocniczych.

Odchudzanie DOS-u

Z katalogu DOS można usunąć pliki HIMEM.SYS i EMM386.EXE, których nowsze wersje znajdują się w Windows. Jeżeli te pliki znajdują się w katalogu głównym dysku C:, należy zamienić je na najnowsze wersje (z Windows) i usunąć wszystkie pozostałe kopie.

Jeżeli dobrze się zastanowić, to okaże się także, że w tym katalogu jest wiele plików, których nigdy nie używamy. W moim katalogu DOS po operacji odchudzania zostały następujące pliki: CHKDSK.EXE, COMMAND.COM, .EXE, COUNTRY.SYS, DISKCOPY.COM, DISPLAY.SYS, DOSKEY.COM, EGA.CPI, EGA.ML, FC.EXE, FDISK.EXE, FORMAT.COM, LABEL.EXE, LOADFIX.COM, MEM.EXE, MIRROR.COM, MODE.COM, MORE.COM, NLSFUNC.EXE, SETVER.EXE, SHARE.EXE, SORT.EXE, SYS.COM, UNDELETE.EXE, UNFORMAT.COM, XCOPY.EXE. Ich łączna wielkość wynosi ok. 526 KB, chociaż ze względu na jednostkę przydziału miejsca na dysku wynoszącą 2 KB (plik 2100 bajtów zajmie na dysku 2 jednostki, czyli 4 KB), faktycznie zajmują ok.560 KB. Zauważmy, że w porównaniu ze standardową konfiguracją udało mi się zaoszczędzić około 2 MB.

Jakie narzędzia?

W trakcie wieloletniego używania komputera każdemu udaje się zgromadzić wiele "absolutnie niezbędnych" programów, których tak naprawdę nigdy się nie używa, ale żal się z nimi rozstać. (A nuż kiedyś się przydadzą?) Jest to polityka zabójcza dla naszego dysku.

W swoim zestawie programów miałem przynajmniej kilka edytorów i procesorów tekstowych. Zawsze łudziłem się, że wreszcie trafię na taki, który będzie mi naprawdę odpowiadał. Obecnie pozbyłem się wszystkich, a do pisania korzystam z typowego edytora programistów Brief, pozwalającego na jednoczesną edycję dowolnej liczby plików(dopuszczalne jest napisanie B *.*), ułatwiającego edycję programów w języku C, programowalnego i o dużych możliwościach. Niestety zajmuje on ponad 1,2 MB. Do formatowania wydruku korzystam z systemu składu TeX, o prawie nieograniczonych możliwościach i o znakomitych zestawach różnorodnych krojów pisma. W pełnym zestawie zajmuje na dysku prawie 12 MB, ale dla codziennych potrzeb byłem w stanie odchudzić go do ok. 1 MB, usuwając wszystkie nie używane kroje i rozmiary pisma.

Wiele edytorów "public domain" ma zasadniczą zaletę: są bardzo małe. Na przykład PC Magazine opracował i rozpowszechnił edytor TED.COM mający poniżej 3 KB! Jego możliwości są porównywalne z edytorem wbudowanym w Commandera, ale inne konwencje i skróty klawiaturowe wymagają przyzwyczajenia się.

Wszelkie dodatkowe narzędzia, nawet te pozornie najbardziej niezbędne, także dają się odchudzić. Na przykład, bardzo popularny w Polsce Norton Commander, zawiera pliki do oglądania zawartości danych zapisanych w różnych formatach (WordPerfect, dBase i in.). Wszystkie te dodatki są całkowicie zbędne. Jeżeli bowiem potrzebujemy korzystać z plików napisanych np. za pomocą WordPefecta, to musimy mieć sam program. I zamiast korzystać z dodatkowego Viewera, wywołujemy po prostu WordPerfect. Zwłaszcza, że istnieje prosta możliwość skonfigurowania Norton Commandera, aby naciśnięcie klawisza Enter powodowało wywołanie właściwego programu, związanego z rozszerzeniem nazwy pliku.

Odchudzanie Windows

Odchudzanie Windows nie jest wcale łatwą operacją. I jest to operacja tym trudniejsza, im później się do niej zabierzemy. Każdy nowy program działający w tym środowisku dodaje do katalogu WINDOWS swoje pliki. Po pewnym czasie nie bardzo wiadomo, do którego programu jakie pliki należą i czy można je bez szkody dla działania usunąć.

Niestety, w Windows nie istnieje program odinstalowania raz założonej aplikacji. Tak więc nawet usunięcie plików z katalogu głównego aplikacji nie gwarantuje, że usunęliśmy wszystkie pliki do niego należące.

Ponieważ Windows jest środowiskiem intuicyjnym, to najprościej zmniejsza się jego rozmiar pozbywając się plików pomocy (o rozszerzeniu HLP) i samego programu do odczytywania tychże plików WINHELP.EXE. Już ta operacja daje oszczędność ponad 1,2 MB. Po przeczytaniu bądź wydrukowaniu wszystkich plików uzupełniających dokumentację pisaną (o rozszerzeniu WRI), możemy się ich także pozbyć. Znów spora oszczędność miejsca, chociaż nie tak spektakularna. Podobnie, możemy usunąć nauczyciela Windows (WINTUTOR.EXE i WINTUTOR.DAT) - w sumie ok. 240 KB.

W Windows istnieją pliki służące do obsługi konkretnego sprzętu, którego na ogół nie posiadamy. Przykładowe pliki do obsługi właściwości multimedialnych Windows MPLAYER.EXE i SOUNDREC.EXE można spokojnie usunąć. Podobnie, można usunąć pliki dźwiękowe (o rozszerzeniu WAV). Już to daje w sumie ok. 110 KB. Na ogół jest też całkowicie zbędny program do obsługi terminala TERMINAL.EXE (146 KB) i pliki oszczędzaczy ekranu (o rozszerzeniu SCR) o pojemności całkowitej 76 KB.

Jeżeli chwilę pomyślimy nad sposobem korzystania z Windows, to okaże się, że nigdy nie korzystamy z zegara na ekranie (CLOCK.EXE), kalendarza (CALENDAR.EXE) i kalkulatora (CALC.EXE). W sumie oszczędność ok. 120 KB.

Dobrze jest mieć możliwość pogrania w Minera lub postawienia pasjansa, ale ich pliki (WINMINE.EXE i SOL.EXE) zajmują ponad 210 KB.

Wszystkie wymienione pliki znajdują się w katalogu WINDOWS. Jeżeli przejdziemy do znacznie obszerniejszego podkatalogu SYSTEM, to liczba plików do usunięcia nie jest tak duża, ale ich rozmiary dość spore. Na przykład, w polskiej wersji Windows istnieją trzy zestawy skalowalnych krojów pisma TrueType, zajmujące w sumie ponad 2,5 MB. Jeden z tych zestawów zawiera litery rosyjskie (Arial, Courier, Times) w czterech krojach: zwykłe (ARICYR), pogrubione (ARICYRB), pochylone (ARICYRI) i pogrubione pochylone (ARICYRBI), o łącznej objętości 960 KB. Znajdują się one w plikach o rozszerzeniach TTF i FOT. Ponieważ nie piszę po rosyjsku, to oszczędziłem 1 MB miejsca. Jeżeli usuniemy także wersje zachodnioeuropejskie tych rodzajów pisma, a zostawimy tylko polskie (ich nazwa zaczyna się od liter CE), to oszczędzimy dodatkowy 1 MB.

Jeżeli nasz komputer ma procesor z rodziny 386, to można usunąć jądro (kernel) do obsługi trybu standardowego Windows (KRNL286.EXE) o pojemności 71 KB. W tym podkatalogu znajduje się także wiele sterowników (o rozszerzeniu DRV) nie używanych urządzeń, które należy usuwać selektywnie.

Absolutne minimum

W moim przypadku operacja świadomego usuwania kolejno plików z Windows doprowadziła do uzyskania poprawnie działających programów, bez istotnego ograniczenia użyteczności, przy całkowitej pojemności plików ok. 4 MB.

Podobne wyniki da się osiągnąć także w innych programach, działających w środowisku Windows. Na przykład Excel 4.0 da się ograniczyć (jednakże ze znacznym ograniczeniem jego możliwości) do dwóch plików: EXCEL.EXE i EXCEL.INI (ten ostatni plik znajduje się w katalogu Windows).

Czy warto odchudzać?

Pytanie ma charakter retoryczny, gdyż oczywiste jest, iż po pewnym czasie na dysku zbierze się tyle niepotrzebnych plików, że nie starczy miejsca na użyteczne. Po wykonaniu tej operacji wskazane jest wykonanie defragmentacji dysku, co znacznie przyśpieszy wszelkie operacje zapisu i odczytu.


TOP 200