Jak nie zostać niewolnikiem SEO?

Zależność od wyłącznie jednego źródła ruchu przychodzącego na stronę Web, nie jest pozytywnym rozwiązaniem dla właściciela strony. Największa ilość ruchu do stron trafia z wyszukiwarki Google. Wyniki wyszukiwania Google mogą jednak radykalnie działać na niekorzyść właściciela strony, szczególnie przy zmianach algorytmów wyszukiwania.

Wiele stron polega na otrzymaniu tak dużej ilości darmowego ruchu z wyników wyszukiwania Google, jak to tylko możliwe. Nie zawsze właściciele stron skupiają się na dywersyfikacji źródeł ruchu przychodzącego. Natomiast zmiany w algorytmach wyszukiwania Google, radykalnie wpływają na ilość osób odwiedzających daną stronę. Sytuację można porównać do firmy, która posiada tylko jednego dużego klienta. Jeżeli interesy z jedynym klientem nie idą najlepiej, firma może mieć ogromne problemy.

Google nieustannie aktualizuje i redefiniuje algorytmy wyszukiwania – jeden błąd operatora strony lub zmiana algorytmu wyszukiwarki i cały ruch źródłowy pochodzący z Google może ulec załamaniu. Najnowsze aktualizacje algorytmów Google, prowadzą do stworzenia korzystnych warunków i preferowania stron przyjaznych mobilności, co dotyka zarówno małe, jak i wielkie firmy. Tak długo jednak, jak strony będą dostosowywane do reguł Google, nie powinno stać się nic złego. Warto jednak już teraz pomyśleć o zmianie polityki i napływu ruchu z różnych źródeł. Przedstawiamy kilka praktycznych porad, pozwalających zdywersyfikować źródła ruchu przychodzącego na strony Web.

Dobrym pomysłem na zdywersyfikowanie ruchu jest zatrudnienie dziennikarzy i blogerów, którzy napiszą o naszej firmie, produkcie lub usłudze. Wyszukiwarka Google przydziela wysokie miejsca rankingowe dla uznanych portali, ponieważ posiadają wiarygodne źródła, są często aktualizowane, posiadają dobrze skatalogowaną zawartość. Poprawnie zorganizowane inicjatywy publikacji informacji o naszej stronie w zaufanych portalach oraz serwisach społecznościowych, potrafią zwiększyć ilość ruchu źródłowego z podanych miejsc wielokrotnie.

Rozsyłanie biuletynów e-mail (newsletter) dostarcza cennego ruchu źródłowego. Newslettery były popularne jeszcze przed mediami społecznościowymi. Wielu ekspertów rozpływa się nad zaletami e-mailowych newsletterów oraz ich wpływem na pozyskiwanie nowych źródeł ruchu. Marketing e-mail powinien zawsze pojawić się zanim kampania trafi do mediów społecznościowych. Warto podkreślić, że ten proces może zostać łatwo zautomatyzowany, a istnieje sporo zalet takiej formy zdobywania ruchu. Koszty takich kampanii są niewielkie, a dodatkowo możemy kierować do określonej grupy docelowej materiały, którymi będą zainteresowani.

Duża część ruchu może zostać wygenerowana z innych stron, blogów, czy forum. Warunkiem jest pisanie eksperckich odpowiedzi na pytania stawiane przez uczestników tych inicjatyw. Warto uczestniczyć w dyskusjach i tworzyć długie, szczegółowe i celne odpowiedzi na pytania użytkowników. Wewnątrz odpowiedzi warto zawrzeć link pozycjonujący, co spowoduje kierowanie ruchu na naszą stronę. Podobnie możemy zachować się na platformie Linkedin. Publikowanie użyteczny wpisów może pomóc w zwiększeniu widoczności naszych informacji poza grupę znajomych Linkedin. Warto podkreślić, że w przypadku Linkedin nasze publikacje muszę być unikane i warte udostępniania.

Recenzje online są tak samo istotne jak dobra optymalizacja dla wyszukiwarek SEO. Nawet jeżeli SEO jest na niezłym poziomie i ludzie potrafią wyszukać daną stronę przez różne wyszukiwarki, nie oznacza to automatycznie, że zrobią na niej zakupy lub skorzystają z oferowanych usług. Pozytywne recenzje powiązane z wyszukiwarkami pozwalają uzyskać duży przyrost wartościowego ruchu źródłowego.

Ostatnim krokiem jest wykorzystanie mediów społecznościowych. To kluczowy komponent efektywnej strategii dywersyfikacji ruchu. Przygotowane materiały powinny być przeźroczyste dla różnych platform społecznościowych. Gdy publikujemy dany artykuł w wielu miejscach, link źródłowy powinien odnosić się wstecznie do oryginalnej zawartości i powinien zostać dołączony do nowej publikacji.


TOP 200